Zdaniem Proboszcza

Przyszło nam przeżywać kolejną rocznicę odejścia do Domu Ojca Jana Pawła II,  lecz ta data jest szczególna, gdyż Kościół potwierdził to co odczuwaliśmy przez lata: Jan Paweł II jest naszym orędownikiem w niebie!

Dzień Świętości Życia obchodzony w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego 25 marca jest kolejną okazja do refleksji na temat życia ludzkiego. Na ogół bardzo cenimy swoje życie i zdrowie, gdyż jest to zgodne z naszymi naturalnymi odczuciami, pragnieniami. Jednak to, co odnosimy do siebie już nieco inaczej stosujemy wobec innych. Dziecko nienarodzone ma prawo żyć tylko za zgodą matki, osoby chore, starsze i nieprzydatne rodzinie powinny być unicestwione i to najlepiej przy pomocy prawa. Owszem te zjawiska jeszcze w naszym społeczeństwie nie występują w dużej skali, ale próbuje się poprzez różnego rodzaju furtki przemycać do prawa zapisy pozwalające na niszczenie ludzkiego życia. Osobiście nie lubię określenia „cywilizacja śmierci”, lecz muszę przyznać rację temu terminowi gdyż wysoko rozwinięte cywilizacyjnie społeczeństwa, niestety cechują się właśnie cywilizacją śmierci. Człowiek chce być stwórcą człowieka i człowiek chce decydować o życiu innego człowieka. To jest nie do przyjęcia przez katolika, gdyż zaprzecza podstawowej prawdzie, że Bóg jest Stwórcą i Panem ludzkiego życia. To przypomnienie niech zachęci do refleksji: czy ja jestem obrońcą życia ludzkiego? Tylko bez „ale”.

Posypaliśmy głowy popiołem i co dalej z Wielkim Postem? Być może są tacy, którzy po umyciu głowy bardzo szybko powrócili do zwykłego rytmu zajęć, obowiązków, rozrywki i ... grzechu. Są jednak i tacy którzy zdecydowali się przeżyć głębiej ten niezwykły czas, który Kościół zgodnie ze swoją tradycja ukazuje  jako czas nawrócenia. Mamy się nawracać. Z czego - zapyta ktoś. Przede wszystkim z grzechów ciężkich a wśród nich z grzechu lekceważenia wiary, poddawania w wątpliwość prawd i zasad naszej wiary. Wskazuję celowo na ten rodzaj grzechu gdyż on coraz częściej występuje. Wątpliwość może się pojawić u każdego i wskazuje ona na potrzebę pogłębienia znajomości wiary. Wiara nie jest „ciałem stałym” i wymaga ciągłego ożywiania i rozwijania gdyż zmienia się rzeczywistość wokół nas. Rozwój cywilizacji jest jak najbardziej zgodny z wiarą katolicką lecz wymaga od człowieka wierzącego pewnego wysiłku intelektualnego i duchowego. Mam czasami wrażenie, że wielu ludzi bardziej szuka takich argumentów by wiarę swoją osłabić aniżeli takich by ja wzmocnić, rozszerzyć. Z czego to wynika? Z chęci bycia „panem siebie” a jeszcze częściej z powodu swoich grzechów – wyzwolę się wreszcie z towarzystwa, które ciągle przypomina mi o moim grzechu. Być może wyzwolisz się lecz nie na długo, gdyż posiadasz duszę, której rozterek nie zaspokoisz psychoanalizą i pędem tego świata. Więc się nawróć pamiętając o popiele i przeczytaj coś co umocni, rozwinie twoją wiarę.

Nie pościłem w pierwszy piątek – takie zdanie często można usłyszeć z ust katolików. A czy w pozostałe piątki pościłeś? No, nie. W takim razie naruszyłeś prawo Kościoła, obowiązujące w naszym kraju. Post piątkowy a raczej wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje wszystkich katolików, którzy ukończyli 14 lat. I nie ma znaczenia czy to jest zwykły piątek czy też pierwszy piątek. Każdy, podkreślam, każdy piątek związany jest z postem jakościowym inaczej powstrzymaniem się od spożywania potraw mięsnych. Odmawiamy sobie potraw mięsnych (mięso najbardziej rozpowszechniona i lubiana potrawa) na znak szacunku dla zbawczej śmierci Pana Jezusa na krzyżu. Akcentujemy w ten sposób, zgodnie z duchem Ewangelii i wielowiekowej tradycji, wyjątkowy dzień, by zwrócić naszą uwagę ku sprawom istotnym z punktu widzenia wiary: zbawienie jest twoim celem! Wiele osób ma również trudności z określeniem jaki grzech popełniamy łamiąc ten nakaz. Otóż grzech lekki popełnia ten, kto nie zachowuje piątkowej wstrzemięźliwości z powodu chwilowego łakomstwa, słabości duchowej, lęku przed otoczeniem. Grzech ciężki popełnia ten kto nakaz ignoruje, lekceważy, uporczywie ośmiesza poddając w wątpliwość wartość wyrzeczenia, gorszy innych. Nie popełnia grzechu ten, kto nie ma możliwości (obiektywnie) wyboru potraw a jest głodny, zapomniał o poście oraz ze względów zdrowotnych. Post piątkowy dla wierzącego, w obecnych czasach nie powinien stanowić żadnego problemu. Ponadto jest to jakiś sprawdzian naszej woli, może i nawet w duchu słów Pana Jezusa: kto w małej rzeczy jest wierny będzie wierny i w rzeczy dużej.

Ostatnio poruszyłem problem uczestniczenia w niedzielnej mszy św. Przypomnę, że wg naszych wyliczeń 48% parafian nie uczestniczy w naszym kościele w niedzielnej Eucharystii. Przyjmijmy, że połowa z tych 48% uczestniczy w innych parafiach, które sąsiadują z naszą. Co w takim razie z blisko 25% wiernych? Gdzie oni się podziewają? Otóż są to katolicy leniwi i katolicy wierzący lecz nie praktykujący. Pokonanie występujących trudności u jednych i u drugich wydaje się być niemożliwe: jak pokonać lenia, który wymóg religijny kwituje krótkim - po prostu nie chce mi się. Podobnie jest i u niepraktykujących, którzy dodatkowo przyczyną takiego stanu rzeczy obarczają Kościół lub duchowieństwo – bo Kościół to... bo duchowni są tacy ... . Tymczasem prawdziwa przyczyna tkwi w moralnych problemach tychże osób. Ze względów kulturowych nie chcą dokonać formalnego aktu apostazji i tkwią w takiej asekuranckiej postawie – może Kościół na coś się jeszcze przyda. Dobrze byłoby, gdyby ci „katolicy” przebudzili się i ożywili swoją wiarę. Uczciwość wobec siebie i wobec Boga, tego wymaga. Musimy uzmysłowić sobie dwie sprawy. Msza Święta jest najstarszą formą gromadzenia się wyznawców Chrystusa by poprzez wspólnotowe sprawowanie kultu oddawać cześć Bogu. Kościół od początku uświadomił sobie znaczenie ofiary Chrystusa na krzyżu a ponawianej w Eucharystii z woli samego Pana i dlatego właśnie w niedzielę, w dniu Zmartwychwstania sprawuje Eucharystię i ukazuje ją wszystkim wierzącym jako centrum świętowania niedzieli. Drugą ważną sprawą jest formacja duchowa. Dla dorosłego katolika w zasadzie jedynym spotkaniem o znaczeniu religijnym jest niedzielna Eucharystia. Pozbawiając się udziału w tego rodzaju spotkaniu skazujemy się na wewnętrzne stygnięcie. Proces odchodzenia od wiary to najczęściej zaniedbywanie praktyk, najpierw tych nakazanych przez Kościół a później tych wypracowanych w przeszłości. Brak duchowej refleksji, brak łaski sakramentalnej są równią pochyłą staczającą człowieka ku duchowej pustce, którą rozpaczliwie próbuje się zastąpić intelektem, pieniądzem, formami aktywności zawodowej i społecznej czy wprost grzesznym życiem.