Zdaniem Proboszcza

W sobotę przed beatyfikacją Jana Pawła II, na rzymskiej ulicy usłyszałem słowa: „wy na pewno jesteście Polakami”. Nieco zaskoczony zapytałem a po czym to można rozpoznać? I usłyszałem odpowiedź – „bo wszyscy Polacy dzisiaj się uśmiechają”. Pomyślałem sobie jest to wspaniałe, ale dlaczego takie krótkotrwałe. Skończą się uroczystości, a my powrócimy do szarości narzekając na wszystko i na wszystkich. Szybko jednak otrząsnąłem się z pesymistycznych myśli i z nadzieją spoglądam w przyszłość, w której Opatrzność postawiła nam za wzór, najbardziej znanego na świecie błogosławionego. Pierwszomajowa radość na Placu Świętego Piotra i przed telewizorami w kraju być może przeniesie się w naszą codzienność. Spotkałem grupę rozradowanych Meksykańczyków i zapytałem ich dlaczego tutaj przybyli. Bez wahania odpowiedzieli: „Jan Paweł II pierwszą podróż odbył właśnie do Meksyku, do Matki Bożej w Guadalupe, a poza tym jest to nasz papież”. Tak, to był  papież a teraz błogosławiony całego Kościoła. Spoglądając na obraz beatyfikacyjny widzimy postać uśmiechającą się i spoglądającą w dal. Błogosławiony Jan Paweł II zdaje się pokazywać postawę jaką należy przyjąć w życiu: nie lękać się i z radością spoglądać w przyszłość ufając Bogu.
PS. Widziałem także transparent Wojska Polskiego z rozbrajającym napisem ”Wojska lądowe. Nie lękamy się”.

Ostatnio moje myśli skupiają się wokół osoby Jana Pawła II. Taka beatyfikacja nie zdarza się często. Byliśmy świadkami rodzenia się wielkiej postaci tak w wymiarze religijnym jak i społecznym. Wielcy politycy końca XX wieku liczyli się z wielkim autorytetem Jana Pawła II. Nie miał broni, nie miał pieniędzy a jednak miał to coś czego może i my się wstydzimy. Miał odwagę głosić wszystkim podstawową prawdę: Bóg cię kocha i czegoś od ciebie oczekuje. Kardynał Angelo Amato podkreślił w jednym z wywiadów o Janie Pawle II - „Był wybitnym człowiekiem wiary”. Tak więc wiara w tak zlaicyzowanym świecie stała się siłą polskiego papieża i ona wyniosła Go na ołtarze.

Beatyfikację Jana Pawła II porównuję z wyborem kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Pio-trową. W 1978 roku ogarnęła nas radość z faktu docenienia polskiego hierarchy przez gremium kardynałów, którzy dokonali wyboru nowego papieża. Jeżeli dołożyliśmy do tego wiarę w działanie Ducha Świętego a tak przecież jest podczas konklawe to mogliśmy spo-kojnie spoglądać w przyszłość. I rzeczywiście ten 27 letni pontyfikat przyniósł niezwykłe owoce Kościołowi, Światu i Polsce. Papież - Pielgrzym otwierał rzeczywiście dla Chrystusa granice ludzkich serc a także przekraczał  granice politycznego i społecznego lekceważenia Boga. Historycy pewno będą się spierać jeszcze długo o wpływ jaki wywarł ten niezwykły pontyfikat na dzieje ludzkości. Moje przekonanie jest pozbawione wątpliwości, że Jan Paweł II to Boży Człowiek,, który przy pomocy oręża miłości wypływającej z wiary pokonał tak wiele zła i dał nam trwały przykład do naśladowania. Beatyfikacja już w 2011 roku, tak szybka potwierdza moje zdanie. Kościół zachowując procedurę wynoszenia na ołtarze przeprowadził sprawnie proces beatyfikacyjny i daje nam nowego błogosławionego. W nauczaniu Kościoła błogosławiony to ten, który pewnie osiągnął chwałę nieba a wiernym jest ukazywany jako przykład do naśladowania i orędownik przed Bogiem w naszych ludzkich sprawach. Radość i duma to uczucie niech nam wszystkim towarzyszą w tych trudnych latach zamętu wokół wartości jakimi powinien kierować się człowiek. Jan Paweł II wołał mocno „Nie lękacie się otworzyć drzwi Chrystusowi” i czyńmy to  w każdej sytuacji naszego może bardzo trudnego życia. Błogosławiony Jan Paweł II jest współczesnym dowodem na miłość jaką Bóg okazuje również tobie. 

Mamy ustawę pozwalającą na posiadanie niewielkiej ilości narkotyków przeznaczonych na własne potrzeby. Ponoć specjaliści twierdzą, że w ten sposób możemy pomóc zwalczać narkomanię. Politycy stracili poczucie prostego realizmu i jak na komendę zagłosowali za „nowoczesną ustawą”. Tymczasem prości ale trzeźwo myślący ludzie pytają: jak można posiadać niewielką ilość narkotyków  skoro nie ma możliwości legalnego zakupu i nie wolno uprawiać! Odpowiedź nasuwa się jedna: nielegalny zakup u dilera narkotyków. Osobnym problemem jest ułatwienie uzależnienia się od narkotyków. Skoro można posiadać niewielka ilość to można i spróbować raz, drugi, trzeci itd.  Potem to już nie wystarczy i trzeba więcej i częściej  a to już jest symptom uzależnienia czyli w majestacie prawa „wyprodukowaliśmy” wyprodukowanego kolejnego narkomana. Komu na tym zależy? Na pewno nie mnie i zdrowo myślącym ludziom.

Czy rodzice popełniają jakikolwiek grzech nie interesując się wychowaniem religijnym dziecka? Odpowiadam jednoznacznie – tak ! Postawiłem to pytanie celowo będąc zaniepokojony przebiegiem rekolekcji wielkopostnych tak dla gimnazjalistów jak i dla licealistów. Otóż wg naszych ocen ok. 50 - 60% licealistów uczestniczyło w rekolekcjach. W przypadku gimnazjalistów wyglądało to znacznie lepiej chociaż w zakończeniu rekolekcji (miniona środa)  brakowało połowy uczniów a najwięcej z klas III, które tydzień wcześniej przyjęły bierzmowanie. Jak wyjaśnić takie postępowanie? Z pewnością młodzież będzie nucić swoją nutę – zaspałem, zapomniałem, musiałem to czy tamto, nie chciało mi się, itd. Próbuję rozumieć młodzieńcze opory, których przecież jest tak wiele. Próbuję też wstawić się w rolę rodzica poskramiającego młodzieńcze lenistwo: z pewnością zapytałbym jak przebiegają rekolekcje, kiedy są spotkania, jaka jest tematyka konferencji, kto głosi, ciekawie czy nudno itp. No tak, powie ktoś, ksiądz tak dzisiaj mówi, gdyż to księdza interesuje. A czy katolickich rodziców nie powinna interesować formacja duchowa dziecka, nawet tego osiemnastoletniego? Przy chrzcie świętym zobowiązywaliście się uroczyście przed zgromadzonym Kościołem do troski o religijne wychowanie dziecka. Do troski przynależy też interesowanie się rekolekcjami dziecka. Jeżeli nawet słowem nie zapytałeś o rekolekcje, jeżeli nie zachęcałeś do udziału, jeżeli nie sprawdziłeś udziału, jeżeli przymykałeś oko na absencję swojego dziecka w spotkaniach rekolekcyjnych – powinieneś się mocno zastanowić nad swoją postawą jako chrześcijańskiego rodzica. Lekceważenie przez rodziców chrześcijańskiego wychowania dziecka jest grzechem.