Zdaniem Proboszcza

Kiedy piszę te słowa termometr wskazuje jedynie 15 stopni ciepła na dworze. Wydaje się być raczej chłodno po upalnych pierwszych dniach czerwca. Synoptycy jednak przewidują ciepłe lato. I pojawia się problem stary jak świat: jak się ubierać w takie dni. Dla bardzo wielu sprawa jest prosta – należy się maksymalnie rozebrać, ale i to nie zdaje do końca egzaminu a rodzi problemy natury estetycznej i obyczajowej. Obserwuję to zjawisko nie pierwszy raz i nie po raz pierwszy odwołuję się do pewnego poziomu kultury i szacunku dla miejsca i osób. W każdym miejscu należy poprzez ubiór zachować szacunek dla siebie i dla innych. Nawet we własnym domu  zachowujemy stosowność w ubiorze pamiętając o skromności. Miejsca publiczne,  zobowiązują do zachowania skromności, która jest cnotą chrześcijańską. Wprawdzie moda dyktuje liczbę centymetrów odsłanianego ciała to przecież jednak rozsądek i mądrość powinny kierować nami. Świątynia jest miejscem szczególnym – przychodzimy na modlitwę i nic nie powinno rozpraszać naszego skupienia. Miejsce to domaga się szacunku ze względu na przeznaczenie. Toteż stosowność stroju jest tego wyrazem a także świadectwem naszej osobistej kultury. Nie chcę być dyktatorem mody „kościelnej” lecz apeluję o stosowność w ubiorze tak pań jak i panów. Golizna jest czymś bardzo niestosownym w świątyni i źle świadczy o kulturze.

Braku moralności nie zastąpi żadne prawo nawet najbardziej restrykcyjne. Ostatnio wyczytałem, że rośnie liczba rodziców nie płacących alimentów. Jeżeli oni nie płacą to płaci państwo czyli każdy z nas. Zobowiązani do płacenia alimentów są winni nam ponad 10 mld zł. Zaś 2261 osób siedzi za kratkami na nasz koszt, gdyż każdy więzień kosztuje społeczeństwo miesięcznie ok. 2000 zł. W taki to sposób nasze biedne państwo biednieje, gdyż odpowiedzialność za dziecko łatwo zrzuca się na kogoś innego. Kościół jednoznacznie wskazuje na moralną odpowiedzialność za każde poczęte życie. Jesteś rodzicem to łożysz na utrzymanie dziecka. Jeżeli boisz się odpowiedzialności za dziecko to nie powołuj je do życia. I przestańmy mówić o „przypadkowym dziecku” gdyż, każdy normalny człowiek wie co robi, a za „chwilę słabości” też bierze się odpowiedzialność. Nie można jej zrzucać na staruszkę, której brakuje pieniędzy ze skromnej emerytury na leki. Ośmieszanie moralności chrześcijańskiej staje się coraz częstsze, ale od tego nie przybywa mądrości. Żeby zmądrzeć trzeba ….

W naszym kraju a może i na całym świecie mijanie się z prawdą lub po prostu kłamstwo jest stylem jak najbardziej akceptowanym. Pozostaje tylko kwestia kto i kogo wyprowadzi w pole no i jaki z tego wynika „biznes”. Otóż dziennikarz lokalnej prasy zwrócił się do mnie z zapytaniem o los planowanego Domu Jana Pawła II. W krótkiej telefonicznej rozmowie wyjaśniłem jak wygląda sytuacja a na sugestię dziennikarza o jakichś zobowiązaniach parafii wobec ewentualnych ofiarodawców oświadczyłem, że parafia nie ma żadnych zobowiązań. W minionym tygodniu ukazał się tekst w którym już w czwartym zdaniu pojawia się nieprawdziwa informacja: ”Parafii św. Jadwigi, której miał być przekazany (budynek) nie stać na zapłacenie darowizny od podatku”. Następnie podane są nieprawdziwe wyjaśnienia jednego z właścicieli, trudne do zrozumienia wobec wszystkich dotychczasowych rozmów. W żadnej z rozmów nie pojawiała się sprawa opodatkowania gdyż darowizny na cele religijne i charytatywne prowadzone przez kościół są zwolnione z opodatkowania, a warunki są przez prawo jasno określone. Podsuwanie tematu niemożności zapłacenia podatku jest zastanawiające szczególnie w kontekście wypowiedzi właściciela, który „chce przekazać budynek, ale tak, żeby później żadna ze stron nie miała kłopotów ze skarbówką”. Ostania rozmowa z głównym udziałowcem spółki będącej właścicielem budynku miała miejsce rok temu. Ów pan stwierdził, że spółka ma kłopoty finansowe i nie może pozwolić sobie  na przekazanie budynku, może sprzedać a także może wykończyć i wynająć parafii a to rozwiązanie nas nie interesuje ze względu na brak stabilności. Lata opóźnień z przekazaniem (od 2005 roku) spółka tłumaczyła koniecznym zastawem bankowym ciągnącym się nie wiadomo dokąd. Spółka mogła zmienić plany i odstąpić od przyrzeczonej notarialnie darowizny, natomiast nie powinna posługiwać się „mijanką z prawdą”. Ponadto ta darowizna to hołd wobec papieża Polaka i okazja do podzielenie się swoim bogactwem z potrzebującymi co dla właścicieli jako katolików powinno mieć jakieś znaczenie. Podobno „nie mów fałszywego świadectwa” jest grzechem. Muszę się uszczypnąć czy to przykazanie jeszcze obowiązuje katolików?

Bardzo ciekawą statystykę podaną przez KAI zawiera Międzynarodowy Biuletyn Badań Misyjnych. Każdego dnia ubywa 300 ateistów, rośnie liczba chrześcijan o 80 tys. dziennie w tym 31 tys. katolików i 37 tys. zielonoświątkowców. Każdego dnia przybywa też 79 tys. muzułmanów. Pomimo ekspansji islamu chrześcijaństwo pozostaje najliczniejszą religią na świecie. Jest nas ponad 2,3 mld w porównaniu 1,6 mld muzułmanów, miliard hindusów i 0,5 mld buddystów. Ateistów jest 137 mln. Wśród chrześcijan najliczniejsze wyznanie stanowią katolicy 1 mld 160 mln, protestantów jest 426 mln, prawosławnych 171 mln, anglikanów 87 mln. Pozostałe 378 mln to członkowie rozmaitych niezależnych kościołów. Można by cieszyć się z takiego stanu rzeczy i spokojnie spać. Otóż patrząc na jeszcze chrześcijańską Europę widzimy jak pozbywa się wartości, na których od dwóch tysięcy lat opiera się jej tożsamość. Walka z systemem wartości chrześcijańskich jest aż nadto widoczna. Liberalna Unia lekceważy jak tylko może to co dotychczas stanowiło wartość obiektywną, chociażby pojęcie małżeństwa jako związek mężczyzny i kobiety, które – wg unijnych dyrektyw - może być związkiem osób tej samej płci. Kościół katolicki jest celowo marginalizowany, by móc wprowadzać do życia społeczeństw normy mające niewiele wspólnego z jakąkolwiek moralnością. Spece od zwalczania religijnych systemów zdumieli się jednak tym, ze muzułmanie wcale się nie integrują z liberalnymi społeczeństwami, lecz korzystając z pewnych dóbr chcą zachować w sercu laickiej Europy swoją wiarę. Natomiast my katolicy tak łatwo pozbywamy się naszej  wiary, tak jakby ona przeszkadzała nam w czynieniu dobra, o które przecież się staramy. Przy takiej postawie statystyki bardzo szybko mogą pokazać zupełnie coś innego. A tak na koniec zapytaj siebie: czy ty jesteś jeszcze katolikiem?

Przeżywając uroczystość I Komunii przypominam sobie dialog z dziewczynką, która próbowała zrozumieć co się dzieje z przyjętą Komunią Św. I postawiła mi pytanie; Przecież jak połknę Ciało Pana Jezusa to ono się strawi w żołądku? Stanąłem przed nie lada problemem – jak to wytłumaczyć dziecku. Odwołując się do wszechmocy Boga wyjaśniliśmy sobie tę sprawę ustalając, że Pan Jezus pozostaje w sercu a opłatek ulega strawieniu. Dziewczynka filozoficznie dodała; ma ksiądz rację, bo  żołądek jest niżej. Dodatek rozbawił wszystkich a ja pomyślałem sobie o głębokim zaangażowaniu dziecka w zrozumienie tajemnicy wiary. Dziecko myśli konkretem a metafizyczne odniesienia są czymś zupełnie niezrozumiałym. I takie wyjaśnienie na razie dziecku wystarczyło. W kontekście zabawnego wydarzenia stawiam pytanie rodzicom dzieci pierwszokomunijnych – jak rozumiecie Eucharystię! Czym jest dla was Komunia Święta? Co drogi ojcze odpowiedziałeś dziecku na pytanie – dlaczego przyjmujemy Pana Jezusa w Komunii Świętej?