Zdaniem Proboszcza

Wojna stanęła u progu naszej Ojczyzny. Obecnemu pokoleniu Polaków, jeszcze wczoraj wydawało się to jakimś absurdem a dzisiaj jest rzeczywistością. Z czego rodzi się wojna? Z braku Boga w sercu człowieka. Putin dawno się Go wyzbył, chociaż czasami czyni znak krzyża, ale czyni to obłudnie. Jaśnie oświecona Europa również pozbyła się Boga stawiając na euro i biznes. Sojusznicze zapewnienia są podobne do tych, które już w historii były i to stosunkowo niedawno. Młodzi ludzie żyją najczęściej w klimacie zabawy i przyjemności. Wojna niestety niesie muzykę, która paraliżuje całego człowieka. Co mamy czynić? Solidarnie się zjednoczyć, żyć roztropnie i oszczędnie, nie panikować i powrócić do Boga, gdyż On jest Prawdą i Pokojem.

Słyszałem, że ponowne zdanie egzaminu na prawo jazdy z powodu jego utraty dla wielu osób jest wielką trudnością  a czasem nawet i niemożliwe. W tym kontekście pomyślałem o katolikach, którzy nie potrafią kierować się w życiu zasadami wynikającymi z wiary. Najczęściej są zdziwieni, że jest jakaś norma moralna, że są jakieś wymagania co do zasad postępowania czy praktyk religijnych. Otóż słabą stroną jest katechizacja, a raczej podejście do uzyskiwania podstawowej wiedzy religijnej przez młodzież. Młodzi najczęściej podchodzą z lekceważeniem do katechezy, a później nie znając zasad ośmieszają się swoimi wypowiedziami czy postawami. Jeżeli brakuje wiedzy o zasadach to jak można kierować się nimi w swoim życiu? Przykładem może być chociażby pojęcie grzechu; nie bierzemy pod uwagę tego co wymaga Dekalog   tylko to co ja uważam za grzech. I to jest pycha człowieka.

Wprawdzie Święta Bożego Narodzenia minęły już dawno, to jednak brzmią mi w uszach życzenia z tego okresu, w których dominującą treścią było zdrowie, zdrówko, zdroweńko - jak ktoś pieszczotliwie powiedział. Zapewne przytłaczająca większość  doświadczyła tego, a być może i sami przekazując życzenia akcentowaliśmy właśnie zdrowie. Powie ktoś, nic dziwnego bo przecież covid zbiera żniwo a panująca epidemia paraliżuje życie. Trochę się z tym zgadzam, ale nie możemy nieskończenie żyć w lęku. Lęk wywołany epidemią działa bardzo destrukcyjnie na relacje międzyludzkie a co za tym idzie również i na kondycję psychiczną człowieka. Życzenia zdrowia są jak najbardziej na miejscu, ale same słowa nie wystarczą. Zagrożenie wirusami było, jest i będzie. Tego nie da się uniknąć, ale trzeba zadbać o odporność, której jak mi się wydaje, wszystkim brakuje. Postęp cywilizacyjny, wygodne życie, produkowana żywność, brak naturalnego ruchu zmniejszają odporność naszego organizmu i tym samym narażają nas na łatwe poddawanie się wirusom. Nie jestem medykiem, ale śledząc cały przebieg epidemii i skrajne stanowiska tak w świecie medycznym jak i politycznym dochodzę właśnie do takich wniosków. Może się mylę, więc pytam co może dzisiaj zrobić człowiek, by nie „złapać” wirusa? Owszem, ogólne zalecenia władz sanitarnych są dobre, ale czy do końca życia naszego pokolenie będziemy wcierać w skórę alkohol, zasłaniać twarz maseczkami i rozmawiać z odległości dwóch metrów? Przecież to jest jakiś koszmar, z którego musimy jak najszybciej wyjść. Niestety jak na razie nikt nie jest w stanie nam wskazać terminu powrotu normalności. I dlatego obok obowiązującej nas jeszcze ostrożności budujmy odporność. Nie jestem specjalista od tego zagadnienia, ale logika podpowiada: zdrowo żyj, wysypiaj się, jedz zdrowe pokarmy, ruszaj się, bądź radosny i życzliwy dla innych. Ponadto, ważne jest nasze wnętrze duchowe; żyj w zgodzie ze sumieniem i nie zapominaj o swojej duszy, módl się i swoje obawy przedstawiaj Panu (o ile jeszcze wierzysz) i pamiętaj, że jesteś tylko człowiekiem i wszystkiego nie zrealizujesz, nie załatwisz i nie poliżesz. Umiej cieszyć się tym wszystkim co osiągnąłeś wszystkim i dzielić się ze wszystkimi autentyczna miłością.

Wiele osób, nawet starszych zapatrzona jest bezkrytycznie w rozmaitych idoli filmowych, muzycznych czy sportowych. Wielką furorę robią komunikatory społecznościowe, chociażby takie jak tik-tok; niedawno otworzyłem taka stronę i szybko zamknąłem gdyż „jechało” rynsztokiem. Niestety, prawdą jest, że takie osoby mają bardzo duży wpływ na ludzkie postawy. Ostatnio znany aktor pozwolił sobie na wypowiedzenie bardzo wulgarnego i mijającego się z prawdą zdania o Kościele Katolickim, którzy jego zdaniem „ …… (moje tłum. dzieli) polskie społeczeństwo”. Pomijam jego wulgarność, zresztą znaną powszechnie, ale brak elementarnej wiedzy o Kościele Katolickim źle świadczy o człowieku, który jako aktor powinien wykazać się pewnym poziomem kultury a więc i wiedzy o rzeczywistości w jakiej żyje. Ponadto odwołuje się do swojej wiary w Boga lecz niewiele może o tym swoim Bogu powiedzieć i to jest bardzo żałosne. Takich przykładów można mnożyć wiele a społeczeństwu niestety brakuje swojego zdania i właściwej oceny tego typu postaw.  Jako katolicy musimy odważnie głosić swoją wiarę i zdecydowanie sprzeciwiać się poniżaniu wiary katolickiej przez kogokolwiek. Współcześni liberałowie odrzucając Boga jednocześnie przypisują sobie wszelkie cechy boskie takie jak prawda, miłość, nieomylność, wiedza przyszła. Życie jednak weryfikuje to wszystko i pokazuje w jakim żyli zakłamaniu. Żadne gremia ludzkie nie mogą się równać z Bogiem, chociaż mogą Go odrzucać.

Czasami pytam młodych ludzi na czym opierają swoją moralność i najczęściej widzę zakłopotanie na twarzy i milczenie, które zdaje się mówić:  przecież nikt mnie o to nie pytał. Pytam prościej: skąd wiesz co jest dobre a co złe? I znowu gorączkowe szukanie odpowiedzi, ale z pomocą przyszło życie i odpowiedź brzmi: inni tak postępują, no to i ja podobnie czynię. Poprzestaję na tym pytaniu i zadaję najważniejsze – co jest źródłem moralności dla człowieka? Na pierwszym miejscu jest sumienie, to naturalne, to, które nie ulega naszym zachciankom i słabościom. Takie sumienie ma każdy człowiek i każdy może dobrze postępować słuchając swojego naturalnego sumienia. Doświadczenie ludzkości jednak podpowiada, że sumienie jednak należy kształtować w oparciu o obiektywne normy, ponieważ człowiek z wielkim trudem potrafi kierować się tylko naturalnym sumieniem. W kręgu cywilizacji judeochrześcijańskiej obiektywne normy posiada Dekalog. Dlatego my, chrześcijanie uważamy Dekalog za podstawę naszej moralności. Na ogół jako katolicy z tym się zgadzamy, ale problem istnieje w tym, że dokonujemy wybiórczości a nawet nie znamy Dekalogu. Kiedyś zapytałem młodego człowieka: Jak u ciebie z przykazaniami? A no dobrze. To może spróbujesz je wymienić? Nie teraz proszę księdza, bo musze sobie powtórzyć.  Dialog wydaje się  banalny, ale odwzorowuje rzeczywistość – większość nie zna przykazań, a to oznacza, że w wyborach moralnych ich nie stosuje tylko mają „swoje przykazania” ochraniające ich grzeszne słabości. Taką drogą daleko nie zajdziemy, a na pewno nie do nieba i bądźmy tego świadomi.