Zdaniem Proboszcza

Szpeców od wiary jest coraz więcej, tak świeckich jak i duchownych. Pół biedy, jeżeli głoszą wiarę lepiej lub gorzej, ale w jakiejś zgodzie z urzędem nauczycielskim Kościoła. Natomiast jest zupełnie źle, kiedy próbuje się głosić swoje przemyślenia i to niezgodne z nauczaniem Kościoła. Źródłem wiary jest m.in. Objawienie Boże czyli Pismo Święte. Przeciętny człowiek nie jest w stanie poprawnie interpretować Biblię, potrzebny jest przewodnik a jest nim Kościół. Dlatego zastanów się na jakim fundamencie opiera się twoja wiara? Czy na autorytecie Kościoła czy może raczej na mojej wyobraźni dostosowanej do moich potrzeb. 

Tragedia pielgrzymów udających się do Medjugorie poruszyła raczej większość naszego społeczeństwa. Zazwyczaj pojawiają się różne pytania: kto zawinił, dlaczego tak długo jechali, a nawet pojawiła się i taka informacją, że biuro działało nielegalnie, gdyż nie miało wpisu do jakiegoś rejestru turystycznego. Nawet Biskup Zadarko (od spraw pielgrzymek w Episkopacie) wypowiedział się, że trzeba zrezygnować z nocnych przejazdów pielgrzymkowych. Staram się to wszystko jakoś poukładać i zrozumieć. Czy gdyby kierowcy zmieniali się co godzinę, gdyby nie było zakrętu, gdyby był wpis do rejestru, gdyby jechali tylko w dzień to czy uniknęli by tego straszliwego wypadku? Na to pytanie nie można odpowiedzieć twierdząco, gdyż historie wypadków są przeróżne a człowiek może popełnić błąd nawet siadając za kierownicę po 24 godzinnym odpoczynku. Biskup też nie ma racji, gdyż w takim przypadku należałoby unieruchomić wszelką komunikację w nocy – lotniczą, kolejową, morską, samochodową a to jest niemożliwe. Ponadto musimy wziąć po uwagę koszty; na pielgrzymki raczej jeżdżą ludzie posiadający skromne zasoby pieniężne a kolejny nocleg znacznie je zwiększa. Jaką postawę należy przyjąć wobec tego wydarzenia? To co jest możliwe i zdroworozsądkowe należy stosować. Na resztę niestety nie mamy wpływu i musimy się z tym umieć pogodzić. Jeden z uczestników tej tragedii wypowiedział się mniej więcej w taki sposób: „siedziałem w piątym rzędzie za kierowcą, usłyszałem huk łamanych barierek i mocno chwyciłem się siedzenia; pracowałem przy wypadkach, jestem do ich widoku przyzwyczajony; ale pojadę do Matki Bożej podziękować za ocalenie mojego życia”. To jest wypowiedź człowieka wiary. I raczej na tym trzeba poprzestać.

Raz po raz powraca problem związany z pełnieniem funkcji rodzica chrzestnego. Wielu jest niezadowolonych z powodu odmowy zgody na pełnienie takiej roli. Otóż w dobie powszechnego dostępu do informacji przez internet dziwię się osobom, które nie potrafią znaleźć na stronach internetowych informacji, kto może pełnić taką funkcję. Już na katechezie jasno to było podawane: chrzestnym może być osoba wierząca, praktykująca i żyjąca w małżeństwie sakramentalnym! Tylko tyle a może i aż tyle gdyż zdarzają się osoby proponowane na chrzestnych, które ostatni raz były do spowiedzi przy bierzmowaniu, nie mają ślubu a kościół parafialny widziały w ostatnich latach tylko zza okien swojego samochodu. Rozumiem, że dzisiaj jest coraz trudniej znaleźć chętnych do tej roli nawet w gronie własnej rodziny, ale nie można się zgodzić na to, by chrzestny mający z założenia pomagać rodzicom dziecka w kształtowaniu jego wiary był osobą praktycznie niewierzącą.

Wakacje sprzyjają sięganiu po alkohol jako środka relaksującego. Media podają o zwiększonej liczbie zatrzymań kierowców będących pod wpływem alkoholu, liczba utonięć po spożyciu alkoholu jest niestety coraz wyższa. Nawet przy kościele św. Jadwigi pojawiają się nocni młodzieńcy i panienki będący wyraźnie pod wpływem alkoholu i wydzierający się tak głośno, jakby chcieli obudzić drzemiące w kościele figury świętych i aniołów.  Szukamy wspólnie rozwiązania tego problemu, ale jest ogromna trudność polegająca na powszechnie akceptowanym zwyczaju poprawiania sobie samopoczucia przez nadmierne i częste spożywania alkoholu. Jest on powszechnie dostępny, stosunkowo tani i przedstawiany w reklamie jako najlepszy sposób na poprawienie sobie humoru. Tymczasem od niewinnie wyglądającej butelki piwa często rozpoczyna się dramat zniewolenia i destrukcji życia ludzkiego. Kościół, świadomy tego zagrożenia zachęca do trzeźwości nie tylko w sierpniu, ale zawsze.

Biała, pierwszokomunijna książeczka do nabożeństwa jest często widoczna w rękach dorosłych przygotowujących się do spowiedzi. Prosty wniosek jaki się nasuwa to ten, że dorośli robią rachunek sumienia wg. pytań zredagowanych dla dzieci, czyli w kształtowaniu swojego sumienia zatrzymali się na drugiej czy trzeciej klasie szkoły podstawowej. Idąc dalej można stwierdzić, że spowiedź święta jest dla nich formalnością nie mającą większego duchowego znaczenia. Popatrz do swojej szufladki i sprawdź jakiego koloru jest twoja książeczka?