Zdaniem Proboszcza

Święto Konstytucji 3 Maja łączy się z Uroczystością NMP Królowej Polski. Połączenie tych dwóch świąt, raczej nie jest przypadkowe. W trudnych momentach naszej historii odwołano się do Boga poprzez Maryję – to uczynił król Jan Kazimierz w roku 1651. Zaś w 1791 roku po rozmaitych perturbacjach politycznych w czasie Sejmu Czteroletniego uchwalono Ustawę Zasadniczą zmieniającą ustrój i funkcjonowanie państwa, by uratować chylącą się ku upadkowi Rzeczpospolitą. W inicjatywie przebudowy państwa duża rolę odegrał Kościół Katolicki czy to w osobie biskupa Adama Krasińskiego czy  redaktora ostatecznej wersji ustawy Ks. Hugona Kołłątaja. Dobrze, że przywołujemy  historię, w której Polacy przypominali sobie o Bogu i Jego prawie. Dzisiaj w naszej Ojczyźnie coraz częściej słychać głosy wrogie Kościołowi a co za tym idzie również i Bogu. Wielu twierdzi, że Kościół do niczego nie jest im potrzebny a oni i tak mają wiarę w Boga. W takim razie można postawić pytanie, skąd czerpią treści dla swojej wiary. Na to pytanie nie dają odpowiedzi ponieważ nie rozumieją czym jest wiara, i co z nią należy zrobić. Wiarę traktują jako moralny wybór tego co sprzyja im w danej chwili. Kościół z woli Chrystusa jest depozytariuszem wiary i w Kościele odnajdujemy właściwą interpretację Objawienia Bożego. Kościół nam wszystkim stawia jednakowe wymagania, by przeżyć ziemski czas godnie i sensownie. Świętując pomyślmy o naszym Kościele Katolickim dzięki któremu kształtujemy naszego ducha. Nie patrzmy na Kościół tylko przez grzech ludzi tworzących go, ale przez świadectwo jakie dawał i daje  tym, którzy autentycznie wierzą i wiedzą o nim wile.

W Irlandii zabroniono uczestnictwa w nabożeństwach sprawowanych w kościołach natomiast władze uprzejmie zezwoliły na uczestnictwo poprzez internet. Pomyślałem sobie o niepoważnym traktowaniu wiernych Kościoła Katolickiego przez euroliberałów. Przecież na oglądanie online nie potrzeba niczyjej zgody. Zamykanie zaś źródła mocy jakimi są dla wiernych sakramenty jest zwykłym draństwem, polegającym na wykorzystywaniu epidemii do rugowania wiary z życia społeczeństwa. Owszem są ludzie mocni, którym żadne przeszkody nie przeszkadzają w wyznawaniu wiary, ale są także ludzie słabi wewnętrznie i tacy bardzo łatwo się gubią w wartościach przeżywając niepokój a nawet tragedie. Wiara przecież wpływa na naszego ducha a także na nasz stan psychiczny zwłaszcza w chwilach zagrożeń. Każda władza powinna się z tym liczyć i rozsądnie regulować wymogami związanymi chociażby z obecną sytuacją epidemii. W Polsce też nie brakowało głosów, by zupełnie zamknąć kościoły zrównujące je z butikami czy klubami fitness. Na szczęście może nam Polakom jeszcze nie zabrakło rozsądku a wszelkie rozporządzenia epidemiczne biorą pod uwagę ludzkiego ducha tak ważnego zwłaszcza w trudnym czasie epidemii. Niemniej jednak ważna jest postawa wszystkich wierzących, którzy odpowiedzialnie powinni bronić dobra jakie rodzi wiara. Do tego potrzebne są osobiste i zdecydowane przekonania, wiedza, jasna postawa moralna i ogromna kultura. Potrzeba też odwagi, której coraz częściej brakuje. Boimy się wchodzić w dyskusję z „oświeconymi” nowoczesną technologią i zachłyśniętych konsumpcją, by nie być postrzeganym jako człowiekiem z innej epoki. Musimy być odważni, by roztropnie bronić wartości chrześcijańskich i umiejętnie przekazywać je kolejnym pokoleniom.

Kiedy ostatni raz miałeś w ręce Biblię? Jaki fragment przeczytałeś w ostatnim tygodniu? Czy możesz się pochwalić, że przynajmniej raz w życiu przeczytałeś Nowy Testament? A kto z was przeczytał całe Pismo Święte – Stary i Nowy Testament? Takie pytania muszą padać jeżeli uważamy się za osoby wierzące. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że znajomość Pisma Świętego jest niestety mizerna. Owszem, piękne egzemplarze Biblii są w naszych domach lecz nie są czytane. Rozgarniętych katolików jest co niemiara, ale tylko w oparciu o źródła medialne i plotki towarzyskie. Na tym jednak nie można opierać swojej wiary. Niedawno młody człowiek w rozmowie o ustanowieniu Eucharystii zapytał mnie „a w którym kościele Pan Jezus to zrobił”. Niestety, młodzi ludzie, nie znają Biblii i nie chcą jej znać. Od czasu do czasu zdarza się jakaś osoba, które chce dokonać apostazji czyli, jak to apostaci nazywają, wypisania się z Kościoła. Obowiązkiem proboszcza jest rozmowa z takim człowiekiem celem ustalenia prawdziwych motywów takiego kroku. Zazwyczaj osoby te nie chcą rozmawiać stojąc na stanowisku, że wszystko już wiedzą, że jest to dla nich strata czasu itd. Wydaje mi się jednak, że za tym kryje się indolencja religijna w tym biblijna a wypis traktują jako przejaw swojej wolności – czyli uwolnienia się od czegoś czego tak do końca nie potrafią określić? No właśnie od czego? Od wyrzutu sumienia powodowanego być może jakimś trwałym złem. Zresztą jedna z aktorek, nie pamiętam jej nazwiska, pochwaliła się publicznie, że dokonała apostazji, by nie mieć wyrzutów sumienia, by mieć spokój! Czy harmonię wewnętrzną uzyskuje się przez apostazję? Przecież Biblia ukazuje najbardziej wyrafinowaną harmonię ducha a Kościół nas tego uczy. Człowiek tej harmonii potrzebuje a Bóg ją ukazuje przez swoje objawienie zawarte właśnie w Biblii. Kilka lat temu odwiedził parafię swojego dzieciństwa Pan Krzysztof Penderecki. Rozmowa z tak wielkim talentem muzycznym musiała dotyczyć muzyki. Zapytałem wielkiego kompozytora o „Siedem bram Jerozolimy” a konkretnie o inspirację – skąd zaczerpnął pomysł do tak wspaniałego utworu napisanego na trzytysięczną rocznicę powstania tego niezwykłego miasta.  Pan Krzysztof odpowiedział krótko – Biblia to jedyne źródło tej kompozycji. Zresztą w swoich wspomnieniach z dzieciństwa mówił o Biblii, która  leżąc na stole w ich domu była czytana. Szukamy spokoju ducha często tam gdzie go nie ma. Sięgnijmy po Biblię nie tylko w obecnym Biblijnym Tygodniu, ale często a zwłaszcza gdy pustka duchowa przeszywa nasze serce.

Święta Wielkanocne już za nami i można dokonać pewnego podsumowania naszej religijności. Ograniczenia spowodowały minimalny udział wiernych w liturgii Wielkiego Tygodnia. Bardzo wiele osób włączało się w transmisje internetowe, by móc jakoś religijnie przeżyć ten czas. Z mojego doświadczenia wynika, że były to przede wszystkim osoby traktujące bardzo konsekwentnie swoją wiarę. Rekolekcje wielkopostne cieszyły się umiarkowanym zainteresowaniem. Oczywiście w kościele była garstka słuchaczy, ale zdecydowanie zbyt mało korzystało z transmisji internetowej. Przykładowo: konferencja wieczorna w sobotę przyciągnęła do internetu nieco ponad 100 osób ale już w konferencji dla rodziców w kościele pozostało 5 osób a przed monitorami około 40 osób. Natomiast niedziela cieszyła się znacznie większą frekwencją. Młodzież raczej nie zauważyła rekolekcji parafialnych; być może wybierała jakieś inne rekolekcje znajdujące się w sieci. Katecheci tak w szkole podstawowej jak i w średniej przygotowywali i udostępniali materiały rekolekcyjne. Ile osób z nich skorzystało to jedynie Pan Bóg wie. Zatrzymałem się nieco przy statystyce rekolekcyjnej ponieważ jest to tradycyjna lecz wypróbowana forma refleksji wierzącego nad sobą. Prawo Kanoniczne nakłada na proboszcza obowiązek zorganizowania rekolekcji. Można powiedzieć, że dzisiaj w dobie tak rozległej komunikacji i dostępu do różnych treści forma słuchanych rekolekcji już się przeżyła. Nic mylniejszego, ponieważ człowiek potrzebuje w każdej dziedzinie świadectwa kogoś bardziej doświadczonego, zorientowanego. Chrystus mógł „wlać” swoją naukę w umysły tych, którzy gromadzili się wokół Niego, ale On im głosił, słowem żywym, zrozumiałym i pełnym mocy. Tego potrzebuje człowiek. Nawet gwiazdeczka muzyki pop potrzebuje potwierdzenia, że jako tako śpiewa i że swoim talencikiem może próbować zawojować rynek muzyczny. Wiara domaga się ciągłego ożywiania: możemy to czynić samodzielne, ale łatwiejsze i pewniejsze jest zasłuchanie w głos Kościoła. Słuchajmy Kościoła a nie tylko tego co mówią złego o niektórych grzesznikach w Kościele. Kościół jednak jest święty!

Święta Zmartwychwstania Pańskiego są pamiątką wielkiej miłości Boga do człowieka. Bóg zawsze pragnie dobra dla swojego stworzenia. Świętując tę prawdę umacniamy w nas to najszlachetniejsze – miłość do wszystkich.

Niech te święta przeżywane w kolejnym roku epidemii ożywią naszą miłość, by móc przezwyciężyć wszelkie lęki i zagrożenia. Zmartwychwstanie Pana niech opromienia wszystkie nasze działania tak byśmy odczuwali radość z sensownego życia.   


                                  Duszpasterze Parafii św. Jadwigi w Dębicy.



 


Często spotykam się z pytaniem – jakim ma być obecnie Kościół? Na to pytanie, niestety próbują odpowiadać osoby zupełnie niewierzące czy niechętne tej instytucji. Ich wypowiedzi często zasiewają wątpliwości w naszych umysłach. Wielu wierzących nie potrafi określić jaką wspólnotę tworzą. Zjawisko jest o tyle niebezpieczne, że ludzie młodzi swoje pojęcie Kościoła tworzą w oparciu o szczątkowe wypowiedzi współczesnych „reformatorów” wspólnoty a także o sensacje grzechowe wywołane przez niektórych duchownych. Wielkanoc przypomina nam wszystkim podstawową prawdę – Kościół jest Chrystusowy – w którym życie sakramentalne z woli Pana ma nas prowadzić do szczytu miłości tak Boga jak i każdego bliźniego.