Nowy rok kalendarzowy zazwyczaj nastraja nas dosyć optymistycznie. Snujemy plany jak wykorzystać najlepiej kolejną porcję czasu, by go nie zmarnować, gdyż on się już nie wróci.  Nasze zamierzenia i plany dotyczą różnych dziedzin życia tak rodziny jak i każdego z nas indywidualnie. Z pewności ma to sens, zakładając nawet, że coś może nie wypalić.  Chciałbym, aby w te nasze plany włożyć również troskę o wymiar duchowy naszego życia. Covid spowodował ogromne spustoszenie nie tylko w zewnętrznych praktykach religijnych, ale także również w naszym osobistym życiu religijnym. Pojawiło się mnóstwo wątpliwości dotyczących wiary co potęguje lęki wynikające z zagrożenia epidemicznego. Wobec przedłużającego się czasu epidemii wielu pyta – dokąd Bóg będzie nas tak doświadczał. Na te i podobne pytanie trudno odpowiedzieć, jeżeli Boga traktuje się jak biznesowego partnera. Doświadczenie ludzkości, chociażby ukazane w Biblii mówi o procesach trwających lata, gdyż czas u Boga to nie 365 dni w roku. Doświadczenie trudu jest obecne w Bożej ekonomii i musimy to przyjąć. Naszym zadaniem jest zrozumienie, że mimo wszystko Bóg nas kocha i troszczy się o nasze zabawienie a nie o dzisiejszy dzień. Niech ten nowy rok będzie wykorzystany także na lepsze poznanie Boga i takie uporządkowanie swojego życia.

Aby się ono Bogu a nie ludziom podobało.