Nie wiem dlaczego rodzą się zamysły przekreślenia chrześcijańskiej tradycji grzebania zmarłych. Ostatnio czytałem o pomyśle cmentarza „ekologicznego”, gdzie dokonuje się chowania ciał w szybko rozkładających się ubraniach i trumnach a nad miejscem pochówku ma być tylko płytka kamienna lub deseczka, żadnego nagrobka z imieniem. Pomyślałem, no cóż skoro nie ma wiary w Boga to po co upamiętniać zmarłego – żył w nicości to również niech po śmierci pochłonie go nicość. Miałem rodziców, nie mam rodziców; miałam męża nie mam męża itd. Wtedy nie są potrzebne już kwiaty znicze i modlitwa. I nie musimy zmagać się z jakąś pamięcią – skoro ich nie ma to ich nie ma. Pomyśl czy to rzeczywiście jest ekologia?