Zdaniem Proboszcza

Smutny obraz dostarczyło nam zakończenie roku szkolnego. Młodzież szkół średnich nie wykazała się dojrzałością chrześcijańską, podobnie i absolwenci szkoły podstawowej. W nabożeństwach na zakończenie roku szkolnego była ich przysłowiowa garstka. I ta garstka potrafiła przyznać się do Pana Boga. Gratulacje. Pozostałej młodzieży dedykuję słowa Chrystusa: „Kto przyzna się do mnie przed ludźmi …… Mt 10, 32-33”.

Jakiś czas temu zaobserwowałem dwie dziewczynki, które dłuższy czas „kukały” do kościoła przez główne drzwi czegoś wypatrując, a w tym czasie trwała Msza. Wreszcie jedna z nich niemal wbiegła do kościoła w momencie kiedy kapłan ukazuje Ciało Chrystusa i mówi „Oto Baranek Boży …”, zagląda do konfesjonału, w którym kapłan klęczał i adorował ten ważny moment Mszy św., i „zawisając” na półeczce przed kratkami konfesjonału zapewne korzystała ze spowiedzi. Kiedy tylko ksiądz zapukał jak „oparzona” oderwała się od konfesjonału i szybkim krokiem wybiegła z kościoła znikając w przylegającej ulicy. Wydarzenie ot takie sobie, powie ktoś, ale ono pokazuje nieco większy problem zachowania się w kościele, w miejscu świętym! Myślę, że każdy dostrzegł w tym zdarzeniu wiele niewłaściwości w zachowaniu tej dziewczynki. Czy można ją o to obwiniać? Raczej nie, gdyż ona ukazała w swoim zachowaniu postawy nasze, którzy w bardzo wielu przypadkach zachowujemy się w kościele tak jakbyśmy byli niewierzącymi. Weźmy pod uwagę chociażby wejście do kościoła podczas trwającej Mszy św.. Ileż to osób wchodzi nie zwracając uwagi nawet na moment podniesienia! Zamiast zatrzymać się i przyklęknąć to bezpardonowo docieramy tak gdzie nam się w tym momencie spodobało. Spowiedź święta to kolejny temat do „płaczu” nad zachowaniem. Wiele osób  wpada do kościoła – tak jak ta opisana dziewczynka – i wypada jeszcze szybciej niż ona. A gdzie przywitanie z Jezusem w tabernakulum, gdzie jakaś modlitwa przed spowiedzią, gdzie jakieś skupienie, gdzie dziękczynienie i modlitwa po spowiedzi, gdzie odprawienie pokuty? A jaka spowiedź takie i nasze wnętrze, taka i nasza wiara. Wielu rodziców prowadząc swoje pociechy chociażby do spowiedzi w pierwszy piątek nie przyklęknie na powitanie z Panem Jezusem lecz gorączkowo się rozgląda, by wskazać swojemu dziecku „najdogodniejszy” konfesjonał a po spowiedzi nie wskazują już na potrzebę modlitwy tylko szybko opuszczają kościół w sposób w jaki wychodzi się ze sklepu, szkoły, domu.  A przecież kościół to Dom Boży, miejsce obecności Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie! Taką świadomość ma człowiek rzeczywiście wierzący, a nie niby katolik, któremu się wydaje, że nie obowiązują jakieś zasady szacunku dla miejsca świętego. Zbliża się czas wakacji. Drożyzna spowoduje, że większość pozostanie w kraju i zdobędzie się na rodzime atrakcje turystyczne. Wśród nich zapewne będą kościoły ze swoim pięknem architektury i wystroju. Mamy prawo je podziwiać i oglądać, ale nie możemy zapominać, że przede wszystkim jest to Dom Boga. Umiejmy się zachować odpowiednio dając świadectwo swojej wierze i swojej kulturze.

W poniedziałek 30 maja wydarzyło się coś niezwykłego. Otóż na osiem zamówionych intencji Mszy św. pięć dotyczyło potrzeb osób żyjących a tylko trzy dotyczyły zmarłych a zazwyczaj to zmarli dominują w zamawianych intencjach. Dlaczego to mnie zainteresowało? Najczęściej Msza św. kojarzy się nam jako modlitwa za zmarłych i jest to poważny błąd. Owoce Mszy św. są dostępne dla wszelkich potrzeb wiernych. Przykładowo: kiedyś rodzice dzieci i młodzieży kończących rok szkolny zamawiali Mszę dziękczynną, a dzisiaj młodzi rodzice już tego nie wiedzą. Ważne rocznice małżeńskie, z racji urodzin czy jakiegoś innego wydarzenia wiązano z dziękczynieniem Bogu poprzez sprawowaną Mszę św.. W chorobie czy jakimś innym nieszczęściu zwracano się o odprawienie Mszy św.. Dzisiaj człowiek, niby wierzący, liczy tylko na siebie; owoce Ofiary Chrystusa są mu niepotrzebne. Pójdziemy za Chrystusem w procesji Bożego Ciała, dlatego pomyśl o znaczeniu Eucharystii dla Ciebie.

Na stronach internetowych można znaleźć zapisy video rozmaitych kazań i wypowiedzi księży. Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyż wykorzystywanie mediów do ewangelizowania jest ze wszech miar dobre i potrzebne ale rzecz w tym, że większość tych zapisów dotyczy księży, którzy z różnych powodów zerwali z Kościołem katolickim a obecnie tworzą wokół siebie grupki odbiorców, których karmią swoją „prawdą”. Ostatnio natknąłem się na wypowiedź młodego kapłana, który twierdzi, że podczas studiów w seminarium został oszukany i m.in. dlatego odszedł z Kościoła. Gratuluję takiego naiwnego wywodu, człowieka, który jawi się jako raczej inteligentny człowiek i nie odkrył, że go oszukują. Problemy duchowe takich ludzi a także potrzeba zaistnienia, być może są wytłumaczeniem ich krytyki Kościoła i zerwania z nim. Celebryci w sutannach też istnieją i bądźmy ostrożni w przyjmowaniu ich nauczania. Czas pokazuje jaka jest ich prawda a kiedyś Ks. Tischner dosyć dosadnie napisał o tego rodzaju prawdzie w ujęciu góralskim.

Na egzaminie przed bierzmowaniem w ostatni czwartek zapytałem młodzież o najlepsze dni tygodnia i usłyszałem gremialną odpowiedź: weekend! Zgodziłem się z młodzieżą i zaraz zapytałem; a czy jakoś planujecie te dni? Odpowiedź również była pozytywna i wtedy zapytałem, a w których rodzinach planuje się udział we Mszy św.? Połowa uczniów podniosła rękę a połowa wyrażała zaskoczenie takim pytaniem. Przeszedłem do przypomnienia nie tylko kandydatom ale również ich rodzicom. Trzecie przykazanie brzmi: pamiętaj abyś dzień święty święcił, czyli Bóg, nie ktoś inny domaga się, aby dzień święty świętować. Dzień święty u muzułmanów to piątek, u Żydów to sobota a u chrześcijan to niedziela. Jak świętują wyznawcy innych religii to może wiemy, ale jak my mamy świętować to, jak się okazuje nie wiemy, lub nie chcemy wiedzieć. Można zapytać katolika jak wypełnia trzecie przykazanie i nie bardzo będzie wiedział co trzeba w takim dniu czynić. Kościół wyraźnie naucza, ze niedziela jest pamiątką Zmartwychwstania Pańskiego i należy w tym dniu uczestniczyć w Eucharystii – czyli spotkać się ze Zmartwychwstałym w tajemnicy tego sakramentu. I to jest kluczowy punkt niedzieli katolika! Dawniej Msza św. była pierwszym i najważniejszym punktem niedzieli a dzisiaj niestety jest ostatnim, jeżeli w ogóle jest brana pod uwagę. Planując niedzielę wiele katolickich rodzin wszystko inne stawia wyżej niż Eucharystię. Praca, sport, wycieczka, odwiedziny, sprzątanie, majsterkowanie, imprezowanie są ważniejsze od Eucharystii! To jest wynik braku wiary i dlatego może lepiej będzie jeżeli powiesz sobie i najbliższym, że już przestałeś wierzyć i dasz sobie spokój z Panem Bogiem, bo i tak Go lekceważysz gardząc Jego przykazaniami. Napisz więc w testamencie, by nie stawiano na twoim grobie krzyża, gdyż Ukrzyżowany i Zmartwychwstały nie był dla ciebie Zbawicielem, lecz kimś obcym.