Zdaniem Proboszcza

Słyszę coraz częściej, nawet z ust hierarchii o kryzysie Kościoła i zastanawiam się skąd to się bierze. Kościół nie może przeżywać kryzysu, gdyż wartości, na których się opiera są zaczerpnięte z Biblii a więc z Objawienia Bożego. Prawdy będące w depozycie Kościoła są trwałe i niezmienne. Możemy je przyjmować lub nie i wtedy to my przeżywamy kryzys ducha, gdyż duch ludzki musi oprzeć się na boskim fundamencie, zgodnie ze swoja naturą. Natomiast kryzys dotyczy ludzi będących członkami Kościoła; tych w modnych strojach i tych w koloratkach, którzy odrzucają prawdę i próbują kroczyć swoją drogą, niestety najczęściej grzeszną. Nieco zażenowałem się, gdy usłyszałem, że znani hierarchowie mojego Kościoła dziękują twórcom filmu o pedofilach w sutannach. Pojawiło mi się w głowie bardzo proste pytanie; to dopiero oni musieli biskupom przypomnieć o krzywdzie wyrządzonej człowiekowi? Czy biskupi nie wiedzieli, że z każdym grzechem wiąże się wina i kara adekwatna do winy? Że taki grzech jak pedofilia powinien być szczególnie napiętnowany?  Próbuję to wszystko jakoś zrozumieć i poukładać. Być może tą sytuację spowodowały jakaś bezradność i brak odwagi u niektórych biskupów wywołując słuszny gniew u wielu wiernych. Myślę jednak, że ta cała sytuacja wyjdzie na dobre hierarchii i wreszcie przestaną się bać a poważne krzywdy wyrządzone przez duchownych spotkają się ze stanowczością i odpowiednim potraktowaniem. Duchowni, tak biskupi jak i szeregowi księża muszą pamiętać o odwadze głoszenia prawdy i życia tą samą prawdą. Pedofilia nie ogarnęła wszystkich duchownych, a statystyki mówią o znikomej liczbie, lecz nie można zapominać o słowach „komu więcej dano od tego więcej wymagać będą”, które w szczególny sposób odnoszą się do duchownych. Niechętnym Kościołowi i jego wrogom radzę dać sobie spokój z „oczyszczaniem Kościoła”, gdyż wasze wysiłki wcale nie mają na celu oczyszczanie, gdyż „brudnymi rękami” się nie oczyszcza, a wasz cel jest zupełnie inny, o którym dobrze wiecie. Kościół jest Chrystusa a nie jakiegoś tam papieża czy biskupa i musi, to prawda, dokonać oczyszczenia opierającego się nie tyle na winie i karze, ale na głębokiej odnowie duchowej i wierności Chrystusowi. Kościół próbowano zniszczyć i to na różne sposoby i nie udało się tego dokonać ani intelektualnie, ani mieczem, ani rozdmuchiwanymi skandalami. Świat dzisiejszy uprawia hipokryzję; nie chce moralności, promuje rozwiązłość a jednocześnie próbuje okazać się stróżem moralności i to dalece wysublimowanej. Ale to już było.

„Bogu dzięki, jestem zakonnicą” taka książka wpadła mi w ręce w ostatnim tygodniu. Kilkanaście sióstr w wywiadach prowadzonych przez Małgorzatę Terlikowską opowiada o swoim spełnieniu jako kobiety i katoliczki. Dla wielu droga prowadząca do furty zakonnej nie był łatwa i prosta i dlatego polecam przeczytanie tej dobrej pozycji. Tytuł tej książki podsunął mi pytanie, które kieruję do rodziców dzieci przystępujących dzisiaj do pierwszej Komunii Świętej. Czy możecie szczerze powiedzieć „Bogu dzięki, że jesteśmy rodzicami katolickimi”? Bycie rodzicem katolickim to zdecydowanie więcej niż w innym przypadku. Wiara katolicka stawia na wymagania moralne, które mają kształtować młodego człowieka. Bez wymagań moralnych opartych na Bogu człowiekowi trudno dokonać pełnej oceny swojego postępowania. Zwykle odnosimy się w naszych zachowaniach do obowiązującego prawa, do kultury czy zwyczaju. Musimy jednak pamiętać, że to wszystko z czegoś musiało się wziąć. Dopóki źródłem tego jest obiektywna norma to wszystko jest w porządku, ale coraz częściej do głosu dochodzi norma koniunkturalna, często subiektywna co w konsekwencji prowadzi do zamieszania i zatracenia właściwego systemu moralnego. Katolicyzm niezmiennie bazuje na Objawieniu Bożym zawartym na kartach Biblii a także na naturalnym sumieniu człowieka. Tak więc bycie dobrym rodzicem katolickim to opieranie się nie na swojej normie – mnie  się tak podoba, ale na normach obiektywnych. Bóg ułatwił nam to zadanie, a Kościół, który stanowimy jest dla nas wszystkich, tak świeckich jak i duchownych ostoją Bożych planów. Dlatego często powtarzajmy: Bogu dzięki, że jestem rodzicem katolickim, księdzem czy zakonnicą! I jeszcze jedno - nie zapomnij przeczytać tej książki.

W miniony czwartek, w południe toczyły się rozmowy ze słuchaczami na antenie Polskiego Radia poświęcone wydarzeniu rozklejania wizerunków MB Częstochowskiej z tęczową aureolą przez działaczki LGBT. Wypowiedzi słuchaczy były przeróżne: od wielkiego oburzenia po, nic się nie stało. Wielu próbowało tłumaczyć to wydarzenie a to poparciem papieża Franciszka dla homoseksualistów, a to wyrazem wolności twórczej a jeden z panów znakomicie „obznajomiony w życiu katolika” przytoczył kuriozalny przykład popierający takie działanie zdaniem - jest przecież obraz Pana Jezusa Miłosiernego gdzie z serca wychodzi tęcza! Słuchając tego wszystkiego pomyślałem jak jesteśmy prymitywni w podawaniu argumentów. Najczęściej ich nie mamy, ale chcemy się wykazać zmysłem obywatelskim i wypowiadamy głupoty. Dotyczy to nie tylko anonimowych słuchaczy, lecz także rozmaitych dyskutantów telewizyjnych, radiowych i prasowych znanych z imienia i nazwiska. Postanowiłem więc przedstawić swoje zdanie wobec tego wydarzenia. W amerykańskiej Częstochowie – Doylestown jest muzeum a w nim różne wersje obrazu MB Częstochowskiej, nawet wykonane z przepięknych tęczowych skrzydeł motyli. Wyraz artystyczny nie razi i tęczowa aureola nie jest profanacją. Kontekst rozklejania wizerunków byle gdzie i w określonym celu, bynajmniej nie artystycznym, zmienia narrację i jest ona nie do przyjęcia a wręcz obraźliwa dla katolików. Środowiska LGBT prowokują, by wprowadzać zamęt również w pojęciu wiary, próbując wykorzystywać chociażby normalne działania papieża dla podparcia swoich oczekiwań. Ciągłe przypominanie też o księżach pedofilach prowadzi do jednego celu: pedofil to ksiądz i w ten sposób niszczy się wiarę i Kościół. Grzechy duchownych dotyczących pedofilii są grzechem bardzo ciężkim i podlegają takiej samej procedurze jak każdy grzech ciężki, wymagają wynagrodzenia a dodatkową karą za udowodnione przestępstwo jest nawet wykluczenie ze stanu duchownego. Obok tego są kary przewidywane przez prawo karne. Jeżeli to jest za mało „środowiskom wolności seksualnej” to niech wystąpią do sądów o ścinanie głowy pedofilom duchownym a innym pedofilom o darowanie kary i prawną ochronę.

Rozpoczęły się nabożeństwa majowe. W tradycji Kościoła te nabożeństwa były szkołą modlitwy wspólnotowej dla dzieci szkolnych. Niestety rodzice o tym zapomnieli i niewiele dzieci jest na nabożeństwie. Rozwój wiary u dziecka to także udział we wspólnych nabożeństwach, to wsłuchiwanie się w teksty modlitw, to wspólne śpiewy. Przekaz tradycji katolickiej odbywa się również przez udział w okresowych nabożeństwach. Często obserwuję u dzieci i młodzieży kojarzenie „majówki” nie z nabożeństwem lecz z imprezą rozrywkową w plenerze. Gubimy tradycję a wraz z nią, niestety i wiarę. Dlatego zachęcam dzieci do udziału w „majówkach w kościele”.
Przy okazji pewna uwaga: cieszę się z obecności dzieci wraz z rodzicami na mszy czy innych nabożeństwach. Natomiast smucę się kiedy nazbyt ruchliwe dzieci nie są opanowywane przez rodziców i rozpoczyna się w kościele swoistego rodzaju zabawa – dziecko biega i gaworzy a rodzic biega z nim. Efekt? Sam nie uczestniczy w modlitwie i co ważniejsze innym przeszkadzają. Stąd prośba: jeżeli dziecko nie jest jeszcze w stanie w miarę spokojnie, przebywać na nabożeństwach, to należy jeszcze pozostawić je w domu. Nabożeństwo to nie spacer rekreacyjny dla rodziny.

Narodowe Święto 3 Maja przed nami a ja zastanawiam się jak będziemy świętować skoro Polacy są tak podzieleni. Zapominamy, że podziały zawsze były wielką szkodą dla Narodu i Państwa. Obserwuję to co się dzieje w naszym kraju i napawa mnie to coraz większym smutkiem. Wybory do Parlamentu Europejskiego stały się okazją do niespotykanych ataków na partię rządzącą, tak jakby ona okupowała ten kraj, zaprowadziła dyktaturę, okradała nas wszystkich z pieniędzy, godności, praworządności i nawet wiary a sama syciła się wszystkim co biedny lud wypracował i budowała srebrne wieże. Absurd w czystej postaci! Jeżeli wybraliśmy ustrój demokratyczny to go szanujmy. Skoro ta partia wygrała to należy uszanować wybór większości. Program tej partii jest taki jaki jest: nie wiem czy jest dobry czy zły, ale nie widzę powodów do tak złego traktowania rządu i instytucji państwowych. Wypowiedzi polityków są często pełne nienawiści i lekceważenia Polski, zwłaszcza na forum europejskim. Strajk nauczycieli, zapewne słuszny napełnił mnie niesmakiem zwłaszcza, że uczniowie stali się swoistego rodzaju zakładnikami. Media prześcigały się w podawaniu argumentów za i przeciw strajkowi. Strajk zazwyczaj kończy się jakimś kompromisem, w tym przypadku, tak jak słyszałem związek stal niezmiennie przy swoim. Zaproszenie do debaty szerszej też nie spotkało się z zainteresowaniem, a po zawieszeniu strajku słyszę, że związek chce się zająć reformą szkolnictwa. Od kiedy to związki zawodowe mają takie uprawnienia? Od tego jest Sejm. Zwykli obywatele maja już dość tych dziwnych przepychanek i oczekują spokoju społecznego i rozwoju Polski. Racje ogólnospołeczne powinny być priorytetem w działalności politycznej a tymczasem wyczuwam tutaj prywatę i czystą destrukcję. Umiejmy budować, nawet jeżeli się trochę czy znacznie różnimy!