Zdaniem Proboszcza

Sacrum to - najkrócej mówiąc - sfera świętości. To pojęcie odnosi się do miejsca świętego jakim jest świątynia, czyli dla nas katolików budynek kościoła. Sacrum wymaga odpowiedniego traktowania i zachowania się w takim miejscu. Tradycja katolicka wypracowała kanon zachowań w kościele, zwłaszcza dlatego, że przechowywany jest tam Najświętszy Sakrament. Tak więc wchodząc do kościoła przestajemy rozmawiać, jeść i pić, wyłączamy komórki, mężczyźni zdejmują nakrycia głowy. Po wejściu klękamy i po prostu przez chwilę modlimy się, niejako witając się z Panem Jezusem. Jeżeli nie ma nabożeństwa to odwiedzając kościół mamy zapewne za cel modlitwę lub pobożne zamyślenia chociażby nad problemami własnego życia. Natomiast oczekując na rozpoczęcie nabożeństwa dobrze jest włączyć jakiś poziom aktywności, by nie być staczem tylko aktywnym uczestnikiem nabożeństwa. Przypomnienia te zrodziły się z obserwacji zachowań wiernych, zwłaszcza ludzi młodych, którzy wchodzą do kościoła jak do sali widowiskowej często żując gumę, radośnie rozmawiając między sobą i spoglądając na ekran smartfona. Uczymy sacrum także dzieci i niewłaściwą postawą rodziców jest przyzwolenie na zabawę dziecka w kościele. Dziecko już musi wiedzieć, że w tym miejscu nie można biegać, jeść czy popijać z buteleczki soczek. Poprzez szacunek do sacrum wyrażamy poziom naszej wiary i uczymy młode pokolenie szacunku dla samych siebie.

W minionym tygodniu podeszła do mnie w kościele starsza pani i z nieskrywaną radością mówi mi o tym, że już ma czterech prawnuków a ostatni będzie wkrótce chrzczony. Nieco zaskoczony pogratulowałem żywotnej prababci i pomyślałem sobie – to jest autentyczna radość, wyrastająca z dobrze rozumianego życia. I przy tej okazji zapytajmy siebie z czego tak naprawdę cieszymy się w naszym życiu?  Dla tej pani życie i to raczej z Bogiem jest wystarczającym powodem do radości. A my gdzie szukamy naszego zadowolenia?

Dosyć szybko zmienia się podejście w naszym społeczeństwie do osób starszych, zwłaszcza rodziców, którzy są już emerytami. W tradycji naszego  społeczeństwa starsi rodzice czyli dziadkowie byli autorytetem dla rodziny, doświadczeni przez życie służyli wiedzą i radą a otoczeni troską i miłością odchodzili z tego świata.  Takie podejście już jest coraz rzadsze – starsi są raczej niepotrzebnym balastem, nieprzystosowanym do szybkich zmian a także nie nadążającym za postępem technicznym. Wnuki a nawet dzieci lekceważąco donoszą się do starszych nawet wyśmiewając z powodu nie radzenia sobie ze współczesnymi środkami komunikacji, telefonem czy Internetem. Taka postawa wobec starości rodzi cierpienie i żal a także ucieczkę w samotność i zgorzkniałość. Jeżeli emerytura przydaje się rodzinie to jeszcze znajdzie się jakiś kąt, lecz coraz częściej rodziny  pozbywają się starszych rodziców jako niepotrzebnego balastu, którym – jak twierdzą - nie ma się już kto opiekować. Powstają coraz to nowe placówki dla emerytów pięknie nazywane – domy spokojnej starości, domy złotej jesieni, rezydencje seniora, pensjonaty, ale w potocznym języku nazywa się to dosyć pospolicie: dom starców, przytułek lub zakład opiekuńczy. Owszem są sytuacje, w których trzeba skorzystać z takim instytucji, ale czy czasami nie stajemy się społeczeństwem zbyt wygodnym? Bardzo łatwo czerpiemy pomysły z zachodnich społeczeństw, gdzie są piękne domy dla seniorów, którym organizuje się ciekawe zajęcia, by się nie nudzili. Pytanie czy oni są tam szczęśliwi? Musimy pamiętać, że nawet złoty dom spokojnej starości z pięknym i dobrym personelem nie zastąpi braku miłości ze strony tych, którym tak właściwie poświęcili samych siebie. Brak osób, którym dało się samego siebie jest cierpieniem można powiedzieć największym. Kontakt telefoniczny i kwartalne odwiedziny nigdy nie zastąpią bezpośredniej obecności czy rozmowy połączonej ze spojrzeniem w twarz, w której zmęczeni trudem życia rodzice dostrzegają swoje rysy i przywołują na pamięć najpiękniejsze wspomnienia i to co w życiu człowieka jest najważniejsze – bezinteresowną miłość. W Dekalogu, tuż po przykazaniach odnoszących się do Boga znajduje się przykazanie dotyczące rodziców – „Czcij ojca i matkę swoją” a tradycja dołożyła: „abyś długo żył i dobrze ci się powodziło na ziemi”.  Dlaczego Bóg dał to przykazanie? Trudno się nie domyślić: bo człowiek niestety jest skażony egoizmem do tego stopnia, że potrafi zapomnieć nawet o swoich rodzicach. Człowiek potrafi skazać tych, którzy dali mu życie i miłość na powolną śmierć w cierpieniu. Przetaczają się przez media akcje broniące więźniów i jeńców przed torturami. Najgorszą zaś torturą zadawaną drugiemu człowiekowi jest zapomnienie rodziców przez dzieci. To zapomnienie ma różne formy, często wygląda zupełnie niewinnie: zajęcie pracą, nie mamy na nic czasu, życie dzisiaj jest takie trudne itd. To wszystko jest po prostu zwykłym kłamstwem wobec rodziców, którym nie chce się wprost powiedzieć, że są już zupełnie niepotrzebni.

Spektakl „Klątwa” w Teatrze Powszechnym w Warszawie stał się znowu okazją do obrażania katolików. Liberałowie nie mogą pogodzić się z obecnością norm moralnych będących w nauczaniu Kościoła Katolickiego uważając je za coś, co sprzeciwia się pełnej wolności człowieka. Ponadto uważają, że Kościół Katolicki jest zbytnio „rozdęty” politycznie oraz, że nie pozwala decydować kobiecie o swoim ciele a także o życiu, które się w niej poczęło. Podobno uznany reżyser aż z Chorwacji odważył się pokazać Polakom jacy są uwstecznieni. Nie oglądnąłem tego spektaklu i nie uczynię tego z prostego powodu: obsceniczne środki wyrazu nie są dla mnie sztuką a ponadto z tej racji, że ktoś odważył się poniewierać świętym mojego Kościoła i jednym z najznamienitszych Polaków. Jakimi Polakami są ci, którzy pozwolili na niemal zwyrodniałą formę sztuki. Prawo zwyrodnialców zamyka i karze a tutaj dyrekcja i reżyser wraz z aktorami na scenie teatru promują zachowania, które normalnemu człowiekowi nie mieszczą się w głowie. No cóż, jeżeli ktoś nie ma nic do powiedzenia to sięga po skandal z użyciem seksu i wymierzonym w Kościół. To jest bardzo łatwe, gdyż biskupi nie będą nawoływali do ucięcia głowy reżyserowi.

Polacy są najbardziej podzielonym narodem świata taką informację można było znaleźć na jednym z portali. Nieco zdziwiłem się tym pierwszym miejscem w niechlubnym rankingu. Można trochę polemizować z wynikami badań przeprowadzonymi przez instytut IPSOS Globar @dvisor na potrzeby raportu „Power to the People”, gdyż czasami metody badawcze są obarczone znacznymi błędami, co jednak nie zmienia faktu, który łatwo dostrzegamy. Znamy wszyscy powiedzenie, mówiące, że gdzie są dwaj Polacy tam są trzy różne głosy i coś jest w tym prawdy. To, że mamy różne opinie, chociażby o rozwiązaniach dotyczących funkcjonowania naszego państwa nie jest czymś ujemnym. Każdy obywatel ma prawo wyrażać swoje – byle mądre – spostrzeżenia i oczekiwania wobec władz czy rozwiązań prawnych. Natomiast bardzo „paskudną” cechą Polaków jest skrajna polaryzacja stanowisk posunięta do tego stopnia, że inaczej myślącego uważa się za wroga. No cóż, przykład idzie z „góry” gdyż politycy z przeciwnych obozów traktują siebie wzajemnie jak wrogów. Widać to chociażby w rozmaitych debatach medialnych czy też przy okazji różnych wydarzeń. Wypadek Pani Premier ukazuje nam jak dalece może sięgnąć wrogość, gdzie nie liczą się jakieś fakty tylko i wyłącznie to co służy rażeniu „wroga” i to nawet przy użyciu kłamstwa posuniętego do oszczerstwa. Należy postawić sobie pytanie: jak tacy ludzie mogą pretendować do sięgania po najwyższe urzędy w państwie. Dzisiaj robi się wszystko, byleby dokopać rządzącym, byleby podwinęła się noga i zawaliła gospodarka, wtedy my przejmiemy stery i wszyscy będą szczęśliwi. Takie działanie jest antynarodowe, gdyż niepowodzenia czy to takiej czy innej opcji politycznej uderzają przede wszystkim w szarego obywatela. Nie wiem jak prowadzić dobrą politykę lecz wiem, że wrogość jest katastrofą dla społeczeństwa i wodą na młyn zewnętrznym wrogom naszego narodu. Pytanie, co należy uczynić, by wójt z PiS-u nie był wrogiem starosty z PO a burmistrz z PSL-u dogadywał się z marszałkiem bezpartyjnym. Może świadomość nadrzędnego interesu jakim jest dobro Ojczyzny Matki Naszej  a nie partykularne układziki będzie priorytetem?