Zdaniem Proboszcza

Nowego ministra zdrowia zdążyły już wyśmiać  liberalne media bawiąc się, nieraz w niewybredny sposób, podpisaniem przez niego bodajże w 2014 roku deklaracji katolickich lekarzy o sprzeciwie wobec aborcji i eutanazji. Nie bardzo rozumiem tychże dziennikarzy, dlaczego uważają, za coś niewłaściwego u człowieka, który jako lekarz chce bronić życia ludzkiego? Przecież jest katolikiem i taka deklaracja jest czymś normalnym u porządnego człowieka, który wierząc w Boga nie wstydzi się o tym mówić publicznie. Niestety standardem staje się wyśmiewanie wiary, podważanie jej zasadności i spychanie jej do niszowego obszaru życia człowieka. Wiara ma być żywa i widoczna nie tyle w niedzielnych obrzędach lecz przede wszystkim w codziennym życiu tak osobistym jak i społecznym.

Wstrząśnięty zostałem informacją o śmierci pięciorga młodych ludzi w Boże Narodzenie w Tryńczy na Podkarpaciu. Współczuję rodzinom, przyjaciołom i pewno długo jeszcze będziemy się zastanawiali jak to się stało. Powstaną hipotezy, które będą miały większy lub mniejszy stopień prawdopodobieństwa, a to, jak to się stało, młodzi zabrali ze sobą. Mnie natomiast zastanawiają dwa fakty. Pierwszy: młodzi opuszczają rodzinę w Boże Narodzenie, w wyjątkowy dzień w roku, w święta, które zwiemy rodzinnymi, w porze, która raczej powinna przenosić zmęczonych ku odpoczynkowi. Co takiego kierowało młodymi dziewczętami, by bez wiedzy rodziców czmychnąć z domu? Czy tak powinno wyglądać rodzinne świętowanie? Drugi fakt to trasa na której doszło do tragedii – licho utwardzona droga wiodąca wzdłuż rzeki dokąd ich miała zaprowadzić? Nie sugeruję żadnych odpowiedzi, ale takie pytania się nasuwają i wymagają odpowiedzi od Was młodzi chrześcijanie. Czasami zapominacie o wielu ważnych sprawach kierując się jakimś własnym spojrzeniem i buntem wobec rodziców. Takich tragedii niestety jest bardzo wiele w naszym kraju, kiedy to młodzi szalejący nocą, nad ranem już nie żyją. Pomódl się młody przyjacielu za te nieszczęsne ofiary i może zastanów, by czasami i ciebie coś takiego nie spotkało.

Jaka jesteś rodzino? Takie pytanie pojawiło się podczas jednego ze Światowych Kongresów Rodziny. To pytanie musi stawiać sobie każda rodzina, bez względu na staż małżeński. Wzorzec rodziny właściwie jest zawarty w katolickiej przysiędze małżeńskiej - a więc miłość, wierność, uczciwość małżeńska i dozgonność. Małżonkowie powinni często powracać do tychże zobowiązań i według nich korygować swoje nieraz bardzo trudne życie. Często niestety zapominają o przysiędze a rozwiązań poszukują poza Bogiem. Neoliberalne siły czynią wszystko by rozbić model tak jak oni to nazywają tradycyjnej rodziny. Nowoczesność ma polegać na dowolnych związkach, nawet tej samej płci, bez żadnych praktycznie zobowiązań o dowolnym czasie trwanie a jedynie z prawami takimi jakimi dotychczas otaczano związki małżeńskie. Kościół sprzeciwia się i będzie się sprzeciwiał takiej wizji małżeństwa, gdyż ona wynaturza to co jest fundamentem istnienia ludzkości. Święta Rodzina z Nazaretu jest przypomnieniem o właściwym modelu rodziny.

Świętujemy Boże Narodzenie. Każdy z nas musi sobie zadać pytanie - czym tak właściwie jest to świętowanie? Dla katolika odpowiedź jest tylko jedna: świętujemy pamiątkę przyjścia Boga na świat, w osobie Jezusa Chrystusa Zbawiciela wszystkich, w tym także i mnie. Mając to na uwadze pragniemy złożyć wszystkim Parafianom i Gościom życzenia: żyjcie w radości Bożego Narodzenia, niech każde wasze wysiłki zmierzają ku dobru, niech nie braknie wam odwagi, by głosić swoim życiem prawdę o zbawieniu każdego człowieka.

Duszpasterze Parafii Św. Jadwigi

Totalna wulgaryzacja ogarnia całe nasze społeczeństwo. W czwartek wychodzę z kościoła ok. godz. 17.00 i słyszę serię wykrzykiwanych przekleństw. Schodzę na ulicę i widzę czterech chłopców, którzy bez żadnych zahamowań wyrzucają bardzo głośno, bardzo nieprzyzwoite słowa. Nie przeszkadzała im bliskość kościoła czy przechodnie, dopiero na moją reakcję schowali głowy w kaptury i po prostu uciekli. Może jedynym plusem w tym wydarzeniu, było to, że trochę pohamowali się wskutek  mojego upomnienia. Myślę, że takich sytuacji jest bardzo dużo. Sporo dzieci i młodzieży przechodzi obok plebanii i niestety często słyszę słowa bardzo wulgarne. Skąd to wszystko się bierze? Najpierw zły przykład starszych a zwłaszcza domowników. Dziecko słysząc przekleństwa u ojca czy matki wciąga te słowa bezkrytycznie w swoje słownictwo, a później, by dodać sobie pewności i wzięcia w środowisku rówieśniczym daje upust swoim emocjom w bardzo żałosny sposób. Kierowcy nie przebierają w słowach i na CB, często słuchanego przez podróżujące dzieci, dają próbkę swoich możliwości, gdzie po każdym słowie jest wulgarny przerywnik. W mediach też nie jest lepiej i w imię realizmu producenci dopuszczają wulgarne określenia, słuchane też przez dzieci. Twórcy coraz częściej sięgają po wulgaryzmy słowne i obrazowe, gdyż jak twierdzą to pomaga w ekspresji ich artystycznych odczuć, jest wyrazem ich wolności i tak tworzą niby „nową kulturę”. Powstaje więc pytanie: co jest kulturą a co nią  nie jest? Jakie właściwie są zdefiniowane kanony sztuki? Niestety, obserwuje się dekadencję, która zubaża społeczeństwo a szczególnie młode pokolenie. Poprawność językowa jest coraz  mniej pożądana, gdyż piękno języka – Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza czy Miłosza ustępuje prostactwu generowanemu niestety przez środowiska i osoby, które powinny stać na straży tego co piękne i dobre. Staram się zrozumieć żargon młodzieżowy wymuszony przez współczesne gadżety komunikacyjne lecz on nie musi być wulgarny. Ponoć mamy ogromną liczbę osób z maturą, toteż pytam jak zdali oni egzamin z języka polskiego? Zastanówmy się nad tym problemem i róbmy wszystko by język słyszany był wolny od obraźliwych słów. Poza tym pamiętajmy o starym polskim powiedzeniu – „jak cię słyszą, tak cię piszą”.