Zdaniem Proboszcza

Nie wiem dlaczego rodzą się zamysły przekreślenia chrześcijańskiej tradycji grzebania zmarłych. Ostatnio czytałem o pomyśle cmentarza „ekologicznego”, gdzie dokonuje się chowania ciał w szybko rozkładających się ubraniach i trumnach a nad miejscem pochówku ma być tylko płytka kamienna lub deseczka, żadnego nagrobka z imieniem. Pomyślałem, no cóż skoro nie ma wiary w Boga to po co upamiętniać zmarłego – żył w nicości to również niech po śmierci pochłonie go nicość. Miałem rodziców, nie mam rodziców; miałam męża nie mam męża itd. Wtedy nie są potrzebne już kwiaty znicze i modlitwa. I nie musimy zmagać się z jakąś pamięcią – skoro ich nie ma to ich nie ma. Pomyśl czy to rzeczywiście jest ekologia?

Docierają do nas informacje o „modzie” na wypisywanie się z lekcji religii młodzieży szkół średnich. Z pewnością takie zjawisko obserwujemy, ale czy skala jest aż taka jaką podają media? Czytałem wypowiedź jednego z uczniów, który zrezygnował z katechezy twierdząc: jest to najmniej ważny przedmiot a czas mogę poświęcić na inne ważniejsze przedmioty. No, cóż wiedza religijna nie jest potrzebna skoro nie ma wiary. Młodzi ludzie są coraz częściej świadkami oziębłości religijnej panującej w ich rodzinach. Sami mają trudności z wejściem w życie religijne w związku ze zlaicyzowanym  otoczeniem. Wiara nie jest chlubą dla nowoczesnego człowieka, zresztą tak zawsze było, który nie chce żadnych wskazań czy pouczeń w dziedzinie moralnej. Zasady moralne, jeżeli o takich można w tym przypadku mówić, tworzy sam i zwykle są dostosowane do jego słabości. Czasami słyszę zdanie o jakimś zmarłym człowieku, który porzucił wiarę, Kościół – jaki to był dobry człowiek! Wtedy rodzi się moje pytanie: to dlaczego odrzucił Boga, najwyższe dobro? Widocznie to dobro było przez niego postrzegane inaczej, ale w odbiorze ukazywał się jako ten wyjątkowo dobry człowiek.

Watykański bat na biskupów - takie zdanie można było wyczytać na jednym z portali internetowych. Totalna bzdura ubrana w płaszcz sensacji to chleb powszedni współczesnego dziennikarstwa. Biskupi spełniają swój obowiązek zapisany w prawie kanonicznym i nie ma w tej wizycie nic nadzwyczajnego. A tak na marginesie: hierarchia już oberwała od mediów wystarczająco w sprawach pedofilskich i może szanowne media zwróciłyby się w inne strony szukać pedofilów:  w swoim środowisku, w świecie aktorskim, wśród sportowców, polityków, biznesmenów? Ja wiem, że to jest trudne i niebezpieczne, uderzanie zaś w duchownego to łatwe i dzisiaj poklaskliwe, ale proszę was o uczciwość dziennikarską a narażanie siebie jest wpisane w ten zawód.

Gdyby zapytać młodego człowieka, kto jest patronem naszego miasta wielu miałoby trudności z wypowiedzeniem tak pięknego imienia jak Jadwiga, i to śląska i wreszcie święta Kościoła katolickiego. Natomiast na pytanie co oznacza taki patronat dla miasta czy dla mnie osobiście zapewne nie doczekałbym się odpowiedzi. Otóż patronaty nie są po to, by było ładniej, ale po to by postawa patrona wobec wyzwań życia była zachętą do naśladowania. W taki razie co może mi podpowiedzieć św. Jadwiga, średniowieczna księżna, którą wydano za mąż, która nie wie co to jest smartfon a o obecnej muzyce nie ma pojęcia? Prawda, zdobycze cywilizacyjne zmieniły bardzo nasze życie, lecz są takie odniesienia, które zawsze towarzyszą człowiekowi. Dobroć, życzliwość, wiedza, wrażliwość na drugiego człowieka zwłaszcza ubogiego, kultura osobista i intelektualna, sensowne życie oparte o wiarę w Boga – to wszystko jest ważne i dzisiaj. Św. Jadwiga te cechy prezentowała a dzisiaj nas zachęca do tego samego.

Ile mamy różańców w naszych domach? Zapewne kilka lub kilkanaście. Pamiętam kolędę w Nowym Sączu, kiedy rodzina przyjmująca mnie zaczęła się chwalić różańcem otrzymanym od Jana Pawła II w czasie pielgrzymki do Rzymu. Piękna pamiątka pochwaliłem, ale zaraz zapytałem: a kiedy ostatnio modliliście się tą modlitwą? Nastała chwila ciszy a matka z pewnym zażenowaniem próbowała ratować niezręczną sytuacje odpowiadając – no wie ksiądz, może tak wspólnie to nie odmawiamy, ale dzieci to na pewno mówią przecież chodzą na religię. Szybko zmieniłem temat gdyż wszystko było jasne a nie chciałem jeszcze bardziej konfundować gospodarzy, skądinąd miłych ludzi. Otóż, tak często wygląda nasza pobożność maryjna – mamy różaniec lecz go nie odmawiamy, nie modlimy się tą modlitwą, która pomaga, która ożywia naszą wiarę. Mówienie o klepaniu różańca przez babcie to obraza i brak rozumienie tej modlitwy. Rozpoczął się październik i może dobrze będzie wziąć do ręki różaniec i spróbować rzeczywiście modlić się, wcześnie zaznajomiwszy się z treścią tej modlitwy.