Zdaniem Proboszcza

Nie wiem co myśleć o ludziach powtarzających jak mantrę zdanie „ że Kościół rządzi państwem”. Kiedy zapytałem jednego z moich rozmówców co ma na myśli mówiąc takie słowa zastanowił się i powiedział: Kościół wtrąca się do „in vitro” a przecież to takie dobrodziejstwo; Kościół nie płaci podatków jak wszyscy, Kościół jest obecny w szkole bo księża uczą religii - i już wtedy brakło mu kolejnych przykładów „rządzenia” Kościoła. Bardzo łatwo przedstawiłem kontrargumenty i wykazałem, że to, o czym mówi wcale nie jest rządzeniem. I ponownie zapytałem o przykłady rządzenia, wtedy ów rozpalony krytykant Kościoła zamilkł. Otóż mam wrażenie że, podobnie myśli wielu naszych gorliwych katolików. Krytykanctwo Kościoła w swojej treści jest żałosne zaś w wydźwięku społecznym bardzo groźne. Dlatego mam propozycję: aby uchronić się od krytykanctwa i podjąć rzeczową krytykę Kościoła wcześniej zapytaj lepiej zorientowanych jak jakaś sprawa naprawdę wygląda. Następnie zapytaj o to samo kogoś innego i spróbuj wtedy wyrobić sobie właściwe zdanie. Nie ulegaj głosom rozmaitej maści znawców Kościoła, lecz posiadaj swoje zdanie, gdyż Ty też jesteś członkiem tego Kościoła. I dbaj o dobre imię Kościoła, dbając o swoje dobre imię jako chrześcijanina.
Ps. Tych wszystkich, którzy nie znają i nie rozumieją Kościoła proszę o zajęcie się  lepiej znanymi sobie tematami.

Księża są jak zwykle obiektem zainteresowania różnych ludzi i chyba nic w tym dziwnego, gdyż mają być jak to określił Benedykt XVI „specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem”. Człowiek jest „głodny” Boga i mimo, że o Bogu słyszy niemal codziennie to w dzisiejszej rzeczywistości jest coraz bardziej zagubiony. Dlatego potrzebuje wyraźnego znaku obecności Boga, a tym znakiem ma być kapłan. Kapłan nie może upodobnić się do świata, lecz musi być wyraźnym i czytelnym świadkiem działania Boga. Toteż wymagania, które stawia sobie i innym muszą być zakorzenione w prawdzie Bożej. Ubolewamy, nad przypadkami sprzeniewierzania się księży swojemu powołaniu, że nie są wierni Chrystusowi i podążają z mętnym nurtem świata. Mamy jednak wielu wspaniałych kapłanów, którzy wnieśli w naszą formacje ludzką i religijna tak wiele dobra. Módlmy się, o kapłanów mocnych wiarą i świętych, gdyż takich potrzebuje świat. Zaś dla upadłych prośmy o Boże miłosierdzie, łaskę nawrócenia. A co do nas: nie oceniajmy wiary i Kościoła poprzez pryzmat grzechu jego sług nawet tych, którzy trzymają pastorał.

Jakie zdanie może mieć proboszcz w dniu wyborów prezydenckich? Tylko takie – należy wziąć udział w głosowaniu. Ktoś powie, że to kolejny banał, gdyż wybory i tak nic nie zmienią, tyle razy dokonywaliśmy wyborów i nic nowego się nie dzieje. Otóż liczny udział w wyborach jest wyrazem odpowiedzialności za państwo, za kolejny etap rozwoju i nie jest prawdą, że wybory nic nie zmieniają. Zmieniają się ludzie sprawujący władzę to i w jakimś stopniu zmienia się rzeczywistość. Ideałem byłoby gdyby jedne wybory załatwiły wszystkie problemy państwa. Doskonale wiemy, że jest to niemożliwe, gdyż z pustego to i Salomon nie naleje jak mówi powiedzenie. Dobrobyt materialny wymaga w przypadku naszego kraju sporo jeszcze czasu. Natomiast już dzisiaj możemy posiąść kulturę polityczną, odpowiedzialność społeczną której ciągle jeszcze brakuje. Demokracja opiera się na większości a jeżeli w wyborach bierze udział mniejszość to oznacza, że wybrańcy nie są reprezentatywnie wybrani. Słyszałem, że w Belgii istnieje obowiązek brania udziału w wyborach. Przydałoby się to i w naszym pięknym kraju, gdyż przyjmujemy postawę bardzo bierną – zwykle do wyborów idzie 50% uprawnionych do głosowania. Natomiast w dyskusjach wykazujemy się taką znajomością rzeczy, że wystarczyłoby oddać głos na Kowalskiego a wszystko byłoby pięknie ułożone i wszyscy byliby zadowoleni. Otóż sprawowanie jakiejkolwiek władzy jest trudne i wymaga wielkiej roztropności. Historia wielokrotnie to potwierdzała. Toteż zachęcam do wzięcia udziału w wyborach – okażmy nasza odpowiedzialność obywatelską za nasze państwo.

Troska o szacunek dla miejsca świętego zdaje się być jednym z ważniejszych obowiązków proboszcza. Dlatego apeluję do wszystkich o ten szacunek dla kościoła i nabożeństw. A teraz przechodzę do meritum sprawy. Nie wypada obklejać otoczenia kościoła piktogramami pokazującymi jak należy być ubranym chcąc wejść do kościoła czy też uczestniczyć w nabożeństwie. Dlatego przypominam, upominam i proszę – ubierajmy się stosownie. Nie jest stosownym ubiór mężczyzny składający się z podkoszulka, krótkich spodni i klapek! Nie jest stosowny ubiór kobiety składający się z czegoś zawieszonego na sznurkach i majtko-spodni. Szanujemy naszą wiarę szanując miejsca święte a takim jest kościół. Nie mam nic przeciwko modzie takiej czy innej o ile szanuje ona godność człowieka okrywając go w sposób estetyczny i stosowny do miejsca i okoliczności. Przecież człowiek w sposób naturalny powinien mieć wyczucie sytuacji i stosownie się ubrać. Na spotkanie biznesowe nie pójdziesz roznegliżowany gdyż cię po prostu wyrzucą. Tu, w kościele jest coś więcej niż spotkanie dotyczące kilku milionów złotych. Spróbuj to zrozumieć, jeżeli zdarza ci się przychodzić do świątyni w stroju wskazującym na plażę lub domowe pielesze.

Boże Ciało, procesja popołudniowa w Parafii Miłosierdzia Bożego, rzesza ludzi. Przychodzimy do trzeciego ołtarza ustawionego tuż przy ogrodzeniu boiska szkolnego z pieśnią i modlitwą. Za ogrodzeniem czterech młodzieńców kopie piłkę. Myślałem, że na moment przechodzącej procesji przerwą „nieudolne znęcanie się nad piłką”. Myliłem się – chłopcy w najlepsze kopali piłkę a odgłosy mieszały się ze słowami Ewangelii. Nie mówię o braku wiary, ale domagam się przynajmniej kultury, która nakazuje uszanowanie modlących się ludzi!