Zdaniem Proboszcza

Pytam czasami narzeczonych dlaczego przyjmujecie sakrament małżeństwa? Często są zaskoczeni zdawałoby się banalnym pytaniem i odpowiadają – no bo tak trzeba. Wtedy stawiam kolejne pytanie, lecz już bardzo konkretne: co wam daje ten sakrament i tutaj odpowiedzią najczęściej jest milczenie i duże zakłopotanie. Otóż niestety, katolicy coraz częściej nie wiedzą „co czynią w ramach swojej wiary”. Podejmują działania, które są w zasadzie puste, gdyż nie ma zrozumienia dla danej czynności i brakuje treści. Tak jest z modlitwą, tak jest z innymi sakramentami i tak jest niestety z wiarą, której nie potrafimy uzasadnić. W dyskusjach o niby wierze najczęściej schodzimy na medialne doniesienia o grzechach księży i dodajemy „własne doświadczenia” czyli to, że nie lubimy takiego a takiego księdza bo on to i tamto. Owszem, są księża, którzy sprzeniewierzają się własnemu powołaniu, lecz musimy pamiętać, że to nie ksiądz jest przedmiotem naszej wiary, lecz Bóg, który pragnie zbawienia każdego człowieka. Pomyśl więc w kogo tak naprawdę wierzysz?

Pięknie rozpoczął się nowy rok szkolny dla dzieci i młodzieży. Pogoda dopisała, trochę mniej dopisały humory uczniowski z tej prostej przyczyny: trzeba podjąć obowiązek. I tutaj zapewne jest wiele rozbieżności – jak rozumieć uczniowskie obowiązki? Zapisy prawne dotyczące uczniów są  bogate do tego stopnia, że paraliżują ich stosowanie. Z jednej strony są „przepiękne” zapisy o obowiązkach ucznia a z drugiej strony mamy paraliż egzekwowania, gdyż właściwie nauczyciel nie może skutecznie dyscyplinować ucznia. Uczniowie wiedząc o tym wykorzystują to bezlitośnie a co gorsze, wtórują im w tym niektórzy nieroztropni rodzice. Pozycja nauczyciela we współczesnej szkole jest trudna, gdyż instrumentarium dyscyplinujące uczniów ogranicza się w zasadzie do perswazji i to prowadzonej z wielką uwagą, by nie użyć niewłaściwego słowa, którym można ponoć naruszyć godność ucznia. Natomiast uczeń może nawet zwyzywać nauczyciela i w zasadzie nic mu nie grozi oprócz rozmowy z pedagogiem lub psychologiem, z której on i tak niewiele wyniesie. Współcześni specjaliści od wychowania z pewnością mają teoretyczne argumenty za niby nowoczesnym, bezstresowym wychowywaniem, ale w praktyce wszyscy dostrzegamy ogromne problemy z właściwymi metodami wychowawczymi, w których dziecko jest podmiotem rozumiejącym jednak swoje obowiązki. Wracam do pięknego początku nowego roku szkolnego z nutą zawodu. Otóż, rok rocznie apelujemy do katolickich rodziców, by dzieci rozpoczynały naukę od Mszy Świętej. Dwa tygodnie wcześniej sygnalizowaliśmy terminy tych nabożeństw i mamy taki efekt: ze szkoły podstawowej w kościele była tylko połowa dzieci, z gimnazjum trochę więcej jak połowa a ze szkół średnich jedna czwarta. Daje to wiele do myślenia nie tyle o uczniach co o rodzicach. Kochani rodzice! Tak przy ślubie jak i przy chrzcie zobowiązywaliście się do katolickiego wychowywania swoich dzieci i to jest Wasz obowiązek, którego lekceważenie staje się grzechem. Dlaczego jako wierzący lekceważycie istotny element wychowania jakim jest Msza Święta i to nie tylko ta na rozpoczęcie roku, ale każda niedzielna? Dlaczego normatywność moralna wynikająca z wiary staje się dla Was czymś obcym a nawet szkodliwym? Dlaczego nie praktykując tak bardzo pragniecie by dziecko poszło do Pierwszej Komunii Świętej? Postawiłem te pytania świadomie, by już teraz skłonić Was do refleksji i jak to dzisiaj się powiada – dokonać dobrej zmiany.

Ostatnio media poinformowały o dwóch przypadkach pozbawienia polskiej matki prawa do swojego dziecka: w jednym sąd szwedzki odebrał matce prawa do wychowania siedmioletniej córki i zezwolił matce na widywanie się z dzieckiem przez 30 minut raz w tygodniu na Skypie. W drugim przypadku niemiecki urząd odebrał prawa rodzicielskie matce, która co tylko urodziła dziecko, ponieważ uznał, że ta nie będzie w stanie wychować dziecka ze względu na biedę. Kuriozalne sytuacje, w których  negatywnymi bohaterami są urzędy  realizujące prawa uchwalone przez „wiodące” w Europie demokracje. Niestety, tak to wygląda, kiedy wolność człowieka określana jest przez ustawodawstwo a nie przez naturalne prawa człowieka. Dzisiaj wiele „trąbi” się o podstawowych prawach człowieka a tak właściwie mówi się o zapisach, które zniewalają człowieka. Kościół ciągle przypomina o Stwórcy, który obdarzył swoje stworzenia najważniejszą wartością, jaką jest wolność. To dlatego, człowiek popadł w zło, gdyż bazując na wolności właśnie wybrał zło. Wolność stworzenia to wolność od zła a stróżem jest sumienie czyli głos upominający się o moralność, tą naturalną, tą daną każdemu człowiekowi. Klękamy przed ustawodawstwem europejskim i traktujemy je jak coś co jest ponad Biblią. Zapominamy, że w Parlamencie Europejskim są frakcje polityczne, które właściwie rozgrywają swoje interesy pod piękną flagą europejskiej wspólnoty jaką jest Unia. Niedawno słyszałem jak polska europosłanka Pani Róża optując za związkami partnerskimi (zresztą niezgodnymi z naturą ludzką) podparła się chrześcijańską argumentacją twierdząc, że miłość bliźniego powinna skłaniać do uznania związków partnerskich. Ot właśnie z takiego pojmowania praw człowieka rodzą się różne zapisy prawa w oparciu o które ferowane są później wyroki chociażby takie o jakich wspomniałem na wstępie. Dziecko przynależy do matki i ojca i należy tak rozstrzygać sporne kwestie, by nie naruszyć tego podstawowego prawa a ograniczyć je tylko wtedy, gdy dziecku dzieje się faktyczna krzywda. Tymczasem interesy jednego z rodziców lub kogoś zupełnie obcego biorą górę a najbardziej skrzywdzoną ofiarą jest bezbronne dziecko. mam wrażenie, że dziecko staje się pewnego rodzaju towarem, przesuwanym dosyć łatwo z półki na półkę lub z jednych rąk do drugich. Dziecko jest największym skarbem najpierw rodziców a dopiero później społeczeństwa. Stąd postulat: społeczeństwo wspomaga rodziców a rodzice czując to, odważnie i bez niepokoju oddają dziecku przede wszystkim miłość a dopiero później zapewniają chleb i dach.

Znana jest nam wszystkim akcja promująca jakieś miasto jako Europejską Stolicę Kultury. Do takiego tytułu pretendują miasta posiadające dorobek szeroko rozumianej kultury, które promująca własną kulturę a także akcentują wartości europejskie. Takiego zaszczytu dostąpił w 2000 roku Kraków a w obecnym roku Wrocław. Mając to na uwadze przenoszę się do naszego pięknego miasta, w którym przyszło nam  żyć, pracować, odpoczywać, realizować marzenia i zdążać do nieba. Europejską Stolicą Kultury raczej nie zostaniemy, ale musimy czynić wiele, by kultura stale nam towarzyszyła. Ważne są działania ściśle związane z kulturą i takich raczej nam nie brakuje – kalendarz wydarzeń kulturalnych biorąc pod uwagę wielkość miasta i możliwości finansowe jest raczej bogaty. Owszem o kulturze świadczą różne imprezy i trwałe dokonania chociażby w dziedzinie infrastruktury, lecz równie ważną jej stroną są ludzkie zachowania. One tak właściwie powinny decydować o kulturze, nie tylko tej związanej z działalnością artystyczną, polityczną, społeczną czy gospodarczą ale z codzienną postawą człowieka wobec człowieka. Tutaj niestety mamy wiele do zrobienia. Promowane liberalne podejście do życia pozbawia nas smaku zachowania kulturalnego i niektórym mieszkańcom Dębicy wydaje się, że każde ich zachowanie jest wyrazem ich wolności a także swoiście rozumianej kultury. Ostatnio ktoś znowu znieważył Memoriał Smoleński oblewając go tym razem białą farbą. Nie wiem co tkwi w sercu tego człowieka (tych ludzi), że zdobywa się na taki czyn. Być może nie lubi śp. Lecha Kaczyńskiego (gdyż w jego podobiznę wycelował pojemnik z farbą) ale to nie jest powód do lekceważenia pamięci ofiar katastrofy a taką pamięć zawiera pomnik. Dziwne zachowania ludzkie zasygnalizowali opiekunowie Cmentarza Wojskowego przylegającego do Starego Cmentarza. Otóż systematycznie wyrzucane są tam śmieci a nawet elementy nagrobków, ławki na teren wojskowej nekropolii. Być może, że czynią to ludzie, którzy robią sobie schadzki alkoholowe na cmentarzu, ale czy czasami nie czynią to „porządni obywatele”, którym po prostu nie chce się odnieść śmieci do stojącego nieco dalej pojemnika. Dotarł do mnie również głos w sprawie zabaw urządzanych przez dzieci na Cmentarzu Żydowskim. O ile to jest prawdą to należy natychmiast przeciwstawić się takim zachowaniom a powinni uczynić to rodzice, którzy czasami beztrosko patrzą na swoje pociechy pozwalając im na wszystko.  A na koniec Plac Solidarności, na który wyprowadzane są pieski załatwiające swoje potrzeby, nawet pod krzyżem. Nie pretendujemy do miana Europejskiej Stolicy Kultury, ale dbajmy o codzienną kulturę czyniącej nasze życie w tym mieście o wiele piękniejszym.

Pytam was: rozmawiacie ze swoimi dziadkami? Szukacie kontaktu z waszymi dziadkami? Oni posiadają mądrość życia. I powiedzą wam rzeczy, które poruszą wasze serce” – takie słowa skierował Papież Franciszek do młodych podczas zakończonych niedawni Świato-wych Dni Młodych w Krakowie. Nie wiem jaki oddźwięk przyniosły te słowa, ale były one potrzebne i dobrze że padły z ust największego autorytetu moralnego. Obserwuję niepokojące zjawisko odsuwania ludzi starszych zupełnie na margines życia. Wydają się być już niepotrzebni a ich przydatność mierzy się jedynie ich samodzielnością lub posiadanymi przez nich zasobami materialnymi. Ból ludzi starszych i odrzuconych nawet przez własne dzieci jest wielki i staje się grzechem dla tych, którzy ich na to skazują. Tymczasem zapominamy o tym, co jest niezastąpioną wartością starego człowieka – mądrość życia – i to właśnie podkreślił papież. Posłuchaj dziadków, rozmawiaj z nimi, bądź dla nich pomocny i ustąp miejsca w kolejce, autobusie, a nawet w kościele, gdyż ostatnio zobaczyłem trójkę pięknie siedzących dzieci a obok stały starsze osoby.