Zdaniem Proboszcza

Wybory są ważne i sami tego doświadczamy. Codziennie musimy podejmować wiele ważnych lub mniej ważnych decyzji. I sami wielokrotnie przekonaliśmy się jak ważną sprawą jest dobry wybór. Wtedy wszystko układa się pomyślnie, jesteśmy zadowoleni i z nadzieją patrzymy w przyszłość. Wiemy jednak, że dokonanie wyboru nie jest łatwe. Trzeba mieć dobre rozeznanie, co do sprawy, rzeczy, osoby. To rozeznanie opiera się na wiedzy, ale wszystkiego przecież nie wiemy, stąd potrzeba odniesienia się do zasad obiektywnych, norm i wartości. Wtedy możemy dokonać wszelkich wyborów w naszym życiu nawet tych najtrudniejszych. Tymczasem obserwacja życia przeciętnego katolika doprowadza do wniosku, że żyje on bardzo często według kryteriów, które w zasadzie sprowadzają się do jednego: wybieram to co łatwe, przyjemne i zmysłowe. Mimo wiedzy etycznej i przyjmowania chrześcijańskiej koncepcji człowieka katolicy zarzucają styl życia zgodny z wymogami wiary. czynią to bardzo często pod wpływem lansowanego, przede wszystkim w mediach,  liberalnego stylu. Wiarę ukazuje się tam jako bardzo indywidualny wybór, którym można kierować się tylko i wyłącznie w prywatnym życiu. A co pod tym określeniem  ma rozumieć przeciętny katolik? Ano to, że może je stosować tylko w czterech ścianach swojego domostwa: poza domem zaś poddaje się demokratycznym wyborom, które ustanawiają, niestety, pewien porządek etyczny, bardzo często niezgodny z prawem naturalnym i odpowiadającym mu prawem Stwórcy zapisanym w Dekalogu. I dlatego pytanie o ten istotny wybór jest bardzo istotne z punktu jasno brzmiącej deklaracji: jestem katolikiem. Wprawdzie dzisiaj mamy wybory samorządowe to jednak ja pytam o te ważniejsze od samorządowych wybory: co tak naprawdę wybieram w moim życiu?.
PS. Moje szczęście nie zależy od samorządowców to jednak w poczuciu odpowiedzialności za nasze życie społeczne dokonam w dniu dzisiejszym wyboru. Zachęcam wszystkich parafian do pójścia w moje ślady i ofiarowania tych pięciu minut dla dobra Ojczyzny.

Na kogo głosować w najbliższych wyborach – takie pytanie często słyszę jako proboszcz. Wielu oczekuje ode mnie odpowiedzi bardzo konkretnej. Zapewne cieszy ten fakt ukazujący jakieś zaufanie do duszpasterza. Ponadto nie dziwię się tym pytaniom choćby z prostego powodu: ludzie nie znają bliżej kandydatów. Jakie można mieć rozeznanie, gdy do Rady Miasta startuje 325 osób czyli na okręg wyborczy, których jest 3 przypada średnio 108 kandydatów. Wyboru jednak musimy dokonać gdyż to świadczy o naszej odpowiedzialności za życie społeczne a także za naszą Ojczyznę, w której czujemy się gospodarzami. Kogo więc wybrać? Najpierw mimo trudności starajmy się zebrać jak najwięcej pozytywnych informacji o kandydacie, wśród, których na pierwszym miejscu postawmy kryterium sumienia: czy jest to człowiek sumienia. Na drugim miejscu stawiamy jego rozeznanie w pracy samorządowej. Trzecim kryterium powinien jakiś program, z którym kandydat ubiega się o wybór – mówiąc krótko, dlaczego pragnie być wybrany? Rozeznajmy zgłoszone kandydatury i mimo wszystko idźmy i oddajmy swój głos. Może on przeważyć w dobrej sprawie.

Cóż to jest niepodległość? Takie pytanie zadał w jednej z telewizyjnych dyskusji młody człowiek. Wprawdzie od tamtego czasu upłynął prawie rok to jednak nie daje mi spokoju. Obecna młodzież, być może nie rozumie tego pojęcia, wymagającego poświęcenia, gdyż nie doświadczyła niewoli z okresu II Wojny Światowej i tej z okresu komunistycznego.  Poświęcać się dla społeczeństwa, które tak niewiele mi daje jest jakimś nieporozumieniem – zdają się mówić mając doświadczenie współczesnej  rzeczywistości. Próbują rozumieć niepodległość w oparciu o poziom i komfort swojego życia. Mają w tym sporo racji, gdyż niepodległość po to się zyskuje i podtrzymuje by godnie, spokojnie i w miarę wygodnie żyć. Jest to jednak ideał, który osiąga się latami a bez pogłębionej świadomości czym tak naprawdę jest wolność, łatwy do utracenia. Musimy także pamiętać, że w Europie nasz kraj jako całość poniósł w XX wieku największe straty. Mimo tego nie zagasł duch wolności oparty na nieco mocniejszych fundamentach niż tylko wizja własnego dobrobytu. Pojęcie ofiary dla dobra ogółu nie było obce młodzieży zwanej Orlętami Lwowskimi, młodzieży Szarych Szeregów, studentów z lat powojennych. Może w Święto Niepodległości zapytam siebie o zdolność do poświęcenie czegoś własnego dla dobra Ojczyzny!

Czasami w różnych poważnych sytuacjach życiowych, zwłaszcza gdy coś mnie zaskakuje lub jest trudne mam zwyczaj wzywać imion Bożych lub świętych – czy to jest jakimś grzechem?  Tego rodzaju wątpliwości ma wielu ludzi. Otóż wzywanie imion świętych nie jest żadnym grzechem o ile wypływa to z naszej wiary a okoliczności wskazują na szacunek. Nawet jest to oczekiwane, gdyż w różnych sytuacjach możemy i powinniśmy odnosić się do Boga a czynimy to poprzez takie wezwania. Pomijam już osoby Boże gdyż tu nie mamy wątpliwości, ale musimy sobie uświadomić dwie prawdy dotyczące świętych: są oni orędownikami przed Bogiem w naszych sprawach; są oni wzorem do naśladowania. Uroczystość Wszystkich Świętych niech nas natchnie do  korzystania z pomocy świętych w naszym życiu.

Chcę wprowadzić nowy, świecki obyczaj, że politycy w momencie, kiedy są wybrani przez ludzi, odpowiadają przed ludźmi a nie przed hierarchią kościelną – powiedział kilka dni temu premier. Panu premierowi coś się poplątało, gdyż hierarchowie też są ludźmi a nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek polityk był rozliczany przez hierarchię  dowolnego stopnia! Mnie jako obywatelowi, który też jest człowiekiem,  mogą się nie podobać działania polityków wybranych w demokratycznych wyborach. Mnie jako katolikowi i księdzu mogą się nie podobać zapisy prawne niezgodne z wyznawanym przeze mnie systemem wartości. Biskupom nie podobają się propozycje ustawy tak istotnej dla zasad poszanowania ludzkiego życia i dlatego przypominają katolikom o obowiązującej od zawsze zasadzie „nie zabijaj” i konsekwencjach moralnych i kościelno-prawnych wynikających z braku poszanowania tej zasady. W chwili demokratycznego wybory – Panie Premierze – człowiek nie pozbywa się wartości w imię oczekiwanych politycznie celów. Wartości absolutne są nadrzędne i nikt nie może człowieka zmuszać do ich wyzbycia się nawet poprzez demokratyczny wybór. Obserwuję bardzo niepokojące zjawisko, kiedy to politycy pragną reformować Kościół wg. swoich wizji i uważają by dostosowywał zasady moralne do głosowanych ustaw . Oto przykład: były lewicowy prezydent mówi: chciałbym widzieć Kościół bardziej otwarty, uwzględniający nowe technologie (dotyczące in vitro) i zrezygnowania z dotychczas głoszonych zasad. Panie Prezydencie, od kiedy jest Pan tak bardzo zatroskany o moralne zasady Kościoła skoro jest Pan człowiekiem niewierzącym? Dlaczego jako człowiek niewierzący wtrąca się Pan w nauczanie Kościoła? Proszę się nie martwić, gdyż wypowiedzi Kościoła nie dotyczą – jak sądzę posłów Pańskiego ugrupowania politycznego. Kościół wypowiada się jedynie w kwestiach moralnych i wskazuje swoim wiernym – a jest ich zdecydowana większość nawet w sejmie – zagrożenia ze strony złego moralnie ustawodawstwa, które przez wielu prostych ludzi uważane jest jako niemal norma moralna. Kościół nie może milczeć w kwestiach fundamentalnych dotyczących społeczeństwa. Demokracja nie jest źródłem prawa moralnego, zaś ustawy podlegają ocenie moralnej i to czyni Kościół wobec swoich wiernych odwołując się do prawa naturalnego i Dekalogu.