Zdaniem Proboszcza

Liczniejsi od włosów na mej głowie są ci, którzy mnie nienawidzą bez powodu – takie słowa przeczytałem dzisiaj (piątek) w Psalmie 69. Zresztą cały ten Psalm jest krzykiem rozpaczy człowieka niewinnego, którego serce zna jedynie Bóg. Przytoczone słowa skłoniły mnie do refleksji nad słowem, które dzisiaj często nie służy komunikacji i budowania porozumienia lecz dzieli i rani. Dobrze, że zakończyła się kampania prezydencka, ponieważ słuchanie treści przedstawianych przez sztaby wyborcze i polityków różnej maści mogłyby doprowadzić człowieka do obłędu. Przykład idący z „góry” niestety bardzo źle wpływa na wielu ludzi. Niestety kłamstwo i fałsz stały się dzisiaj towarem pierwszej potrzeby. Bardzo wielu ludzi nie potrafi żyć bez kłamstwa, mało – nie może żyć bez przypisywania kłamstwa niemal każdemu, kto stanie na jego drodze. Internet przyczynił się bardzo do wyzwalania w ludziach bardzo niskich instynktów. Hejtowanie kogokolwiek to zajęcie bardzo wielu ludzi, zwłaszcza młodych. Zastanawiam się nad profilem psychologicznym takich ludzi i dochodzę do wniosku, że właściwie to oni mają problem z relacjami z drugim człowiekiem a zapewne również i ze sobą i swoją moralnością. Poprzez hejtowanie dają upust swoim niskim potrzebom i ranią bardzo wielu ludzi. Anonimowość, skrzętnie pilnowana przez administratorów jest niestety zachętą do podłych działań. Dla mnie człowiek, który wypowiada jakieś słowa i ukrywa swoje autorstwo jest kimś nieodpowiedzialnym, zawistnym, o małej kulturze osobistej, bez duchowych wartości.  

Kiedyś zapytałem uczniów ze szkoły podstawowej kto to jest Jan Paweł II. Na kilkoro dzieci tylko dwoje odpowiedziało bez wahania – to papież, to Polak. Myślę, że postać Jana Pawła II przeszła do historii i zdecydowana większość rodaków uważa, że już nic nie ma nam do powiedzenia. Prawdą jest, że nawet w czasach kiedy żył Jana Paweł II większość odnosiła się do osoby wielkiego Polaka bardzo emocjonalnie. Jego nauczanie nie wpływało na styl naszego życia. Owszem pewne hasła wyjęte z przemówień czy kazań papieża powtarzaliśmy przez jakiś czas i bardzo szybko zapomnieliśmy. Tymczasem nauczanie Jana Pawła II nie zdezaktualizowało się czego dowodem może być powoływanie się na nie tak Benedykta XVI jak i Franciszka. Przecież papież w swoim nauczaniu nie może przeciwstawić się Bogu czy  Dekalogowi. Wyjaśnia odwieczną i niezmienną prawdę biorąc pod uwagę problemy dzisiejszego człowieka. Wydaje mi się, że św. Jan Paweł II pozostawił ogromną spuściznę dokumentów, katechez, homilii i przemówień. Kiedy sięgam do nich to ze zdumieniem odkrywam ciągłą aktualność  i dalekowzroczność, realizm i wierność w przekazie Objawienia. Kiedy odszedł od nas Polska płakała, ale też bardzo szybko otarła łzy i nawet w rodzinnym kraju próbuje się dezawuować czystość posługi papieskiej. W naszej parafii staramy się przypominać nauczania św. Jana Pawła II, czynimy to w kaznodziejstwie a szczególnie szesnastego dnia każdego miesiąca podczas nabożeństwa ku czci św. Jana Pawła II. Zapraszam do przeżywania tego co nie minęło, gdyż święty człowiek głosił nic innego tylko Bożą prawdę.

Komunikat nadzwyczajny Nr 5.


 

Mamy drugą turę wyborów prezydenckich. Trudno nie zauważyć tego i nie mieć jakichś refleksji. Sztaby wyborcze kandydatów prężą muskuły gdyż sondażownie i publicyści podgrzewają atmosferę przechylając szale zwycięstwa raz w jedną a raz w drugą stronę. Patrząc na wyniki pierwszej tury rysuje się pewien obraz społeczeństwa podzielonego. Jeden z profesorów wskazał na równy niemal podział - zwolennicy tzw. otwartości na wszystko w połączeniu z globalizacją i liberalizmem to jedna część społeczeństwa a druga to zwolennicy rozwoju i wzrostu znaczenia w Europie ale w oparciu o rodzimą tradycję, historię i wartości głównie chrześcijańskie, poczucie tożsamości. Mnie się wydaje jednak, że ten podział jest bardziej złożony a w obecnych wyborach przybrał on formę opozycji wobec obecnie rządzących. Żaden rząd, ani parlament, ani prezydent nie jest doskonały. Nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie widzimy błędy sprawujących władzę. To trzeba mieć na uwadze i nawet zmiana prezydenta niewiele zmieni a może pokażą się inne i większe błędy. W kampanii prezydenckiej  zwłaszcza przed pierwszą turą padło tak wiele kłamstw i bzdur, że zastanawiam się nad moralną stroną kandydowania. Urząd prezydenta RP to przede wszystkim wielki honor i zaszczyt w reprezentowaniu Narodu. Taki człowiek powinien legitymować się  nieskazitelnością moralną a także godną postawą. W niedzielę oddamy kolejny swój głos, a oddając musimy pamiętać o dobru naszej bardzo doświadczonej Ojczyzny.

 

Kto z nas nie pamięta swojej pierwszej Komunii Świętej. W moim przypadku wyglądało to bardzo dramatycznie. Otóż w pierwszej klasie katecheza była w szkole a już w następnym roku 1961/1962 religię „wyrzucono ze szkoły” i początkowo nie mieliśmy katechezy, gdyż nie było sal przy parafii. Dopiero na wiosnę proboszcz zebrał nas w kościele, przepytał katechizmu pamięciowego, znajomości modlitwy i umiejętności spowiadania się. Nie było żadnych prób, po jednej stronie przed balaskami (co to takiego?) stali chłopcy po drugiej dziewczynki i pamiętam przy balaskach nakrytych białym obrusem przyjmowałem pierwszy raz Pana Jezus z trudem naciągając szyję aby głowa nieco wystawała nad nimi. Po mszy wróciłem do domu i nie było żadnych przyjęć tylko normalny niedzielny obiad. Przygotowaniem do pierwszej spowiedzi i Komunii św. zajmowali się  rodzice i same dzieci. Pamiętam jak w szkole przechwalaliśmy się, kto lepiej umie formułkę do spowiedzi. Stroje i prezenty nie zajmowały nam głowy a koleżanki wyglądały ślicznie niosąc w ręku białe (sztuczne) lilie zaś chłopcy byli pobrudzeni woskiem ze świeć które im przysługiwały. Dzisiaj zmieniły się nieco zwyczaje i moda, ale Pan Jezus jest ten sam – ukryty pod postacią chleba. Myśmy w to mocno wierzyli mimo dziecięcego wieku gdyż autorytet rodziców i księdza był niepodważalny. Czy dzisiaj jest to możliwe? Myślę, że tak o ile otoczenie pokaże małemu dziecku że Komunia św. jest czymś bardzo ważnym i jest szanowana. Wczesna Komunia św. jest elementem właściwej formacji chrześcijańskiej i nie można deklarować – jak to niektórzy czynią – że jak dziecko dorośnie to samo wybierze swoją drogę. Widok rodzica przystępującego wraz ze swoimi dziećmi do Komunii św. jest świadectwem żywej wiary i realizacji swoich zobowiązań wynikających z sakramentu małżeństwa oraz z sakramentu chrztu. Spróbujmy spojrzeć na życie eucharystyczne naszych rodzin – a wiec niedzielna Msza św., pełne w niej uczestnictwo, częste karminie się Ciałem Pańskim i adoracja.