Zdaniem Proboszcza

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny w naszej tradycji poświęcamy pamięci tych, którzy już odeszli z tej ziemi. Myślę, że prawie wszyscy myślimy o jakiejś formie istnienia po śmierci. Dla katolików sprawa jest jasna – Chrystus na nas czeka, gdyż przygotował nam miejsce w domu naszego Ojca. Dla innych jest to zdecydowanie trudniejsze, gdyż tego istnienia nie da się udowodnić „szkiełkiem i okiem”. Tutaj potrzeba wiary, która jest odpowiedzią na potrzebę nieśmiertelności u człowieka. I jeżeli w tych dniach staniesz nad grobem, to pomyśl czy jako katolik wierzysz Chrystusowi czy raczej masz swoje mgliste wyobrażenia o tajemnicy śmierci.

Aktywność na rzecz wspólnoty parafialnej systematycznie spada. Pokazały to chociażby ostatnie wybory do Rady Duszpasterskiej. Najpierw trudności ze zgłoszeniem odpowiedniej liczby kandydatów – zaledwie 13 na ośmiotysięczną parafię. W wyborach wzięło udział 543 osoby czyli nieco ponad 9% parafian. Przyczyny takiego stanu są różne, ale wydaje mi się, ze powodem tego jest po prostu święty spokój – po co mam chodzić na jakieś spotkania, po co mam nad czymś się zastanawiać, a może czegoś zażądają ode mnie – wolę mieć to z głowy. Rodzi się więc pytanie o moją odpowiedzialność za wspólnotę, którą tworzę i w której zmierzam do zbawienia. Wybory już stały się historią, ale w perspektywie przyszłości zapytajmy o swoje zaangażowanie w parafię.

Czy święci mają dzisiaj jakiekolwiek znaczenie dla wierzących? Czy warto poświęcać im czas? Jaki sens ma patronat świętego nad miastem, szkołą czy jakąś inną instytucją? W naszej kulturze nadawanie imion patronalnych wiąże się z upamiętnieniem tej postaci a także z ukazywaniem jej jako wzorca do postępowania. Święci obok tego, mają możliwość wypraszania łask czyli Bożej pomocy, inaczej pomocy nadprzyrodzonej (zgodnie z nauczaniem Kościoła). Tak się składa, że nasza Patronka Święta Jadwiga Śląska, mimo, że od jej śmierci upłynęło 774 lata, ma wiele do zaoferowania współczesnemu człowiekowi. Chociażby troskę o rodzinę normalną, i doświadczoną trudnym charakterem męża czy śmiercią dzieci. Mimo tego potrafiła zaangażować się w życie społeczeństwa, by ulżyć niedoli biednym i chorym, potrafiła poskromić okrutne zapędy męża i była uosobieniem pokoju w tych niełatwych feudalnych czasach. Czy dzisiaj nie mamy tego rodzaju problemów, wobec których trzeba stanąć tak, jak to zrobiła Święta Jadwiga?

Więcej osób uczestniczy w Nabożeństwie Różańcowym i być może jest to efekt 100-lecia Objawień Matki Bożej w Fatimie. Ale Maryja zapewne nie myślała, by różaniec brać do ręki tylko z okazji jakichś wydarzeń. Do dzieci kierowała usilną prośbę, by ludzie odmawiali tę modlitwę zawsze – czyli codziennie, gdziekolwiek i w jakiejkolwiek sytuacji. Zdumiewa mnie czasami sytuacja, kiedy przed pogrzebem jest zwyczaj odmawiania różańca za zmarłego a rodzina pyta mnie, kto ma prowadzić tę modlitwę. Odpowiadam krótko – wy, przecież jesteście rodziną i prowadzenie różańca w tej sytuacji jest jak najbardziej na miejscu. Wtedy widzę w oczach przerażenie i chyba takie myśli snujące się przez głowę: jak, to ja mam za mamę odmawiać różaniec i to publicznie? A kto twoim zdaniem powinien to czynić?

Pojawiła się moda na wypisywanie się z lekcji religii młodzieży szkół średnich. Świadomie użyłem terminu „moda”, gdyż właściwie nie wiadomo co jest tego powodem.  Młodzi ludzie, dotąd niby praktykujący, nagle dystansują się od poznawania Boga. Bóg objawia się człowiekowi przez całe jego życie, musimy tylko umieć Go dostrzec i tego w jakiś sposób uczy katecheza. Młodzi właściwie nie mają żadnych argumentów przeciw istnieniu Boga oprócz pewnej przekory oraz zwykłego duchowego lenistwa polegającego na zaniechaniu poznawania jednej z największych tajemnic jaką jest Bóg. Sposób objawienie się Boga człowiekowi uważają za „bajeczny” i nie warto tym się zajmować. Świat proponuje im szczęście w konsumpcji i sukcesie a sferę całości egzystencji z trudem istnienia i towarzyszącym cierpieniem przesuwają do niebytu i tym sposobem okłamują zwłaszcza młodego człowieka. Przyczyna rezygnacji z lekcji religii może również tkwić w zwykły lenistwie – skoro mogę nie uczestniczyć w tego typu zajęciach to czemu z tego nie skorzystać. Taka postawa to nic innego jak lekceważenie swojej wiary a więc i Pana Boga. Skoro nie chcę go poznawać to znaczy, że jest On nieważny w moim życiu. Z takiej postawy wynikają  pewne konsekwencje w dalszym życiu, ale o tym przy innej okazji.