Zdaniem Proboszcza

Czasami w różnych poważnych sytuacjach życiowych, zwłaszcza gdy coś mnie zaskakuje lub jest trudne mam zwyczaj wzywać imion Bożych lub świętych – czy to jest jakimś grzechem?  Tego rodzaju wątpliwości ma wielu ludzi. Otóż wzywanie imion świętych nie jest żadnym grzechem o ile wypływa to z naszej wiary a okoliczności wskazują na szacunek. Nawet jest to oczekiwane, gdyż w różnych sytuacjach możemy i powinniśmy odnosić się do Boga a czynimy to poprzez takie wezwania. Pomijam już osoby Boże gdyż tu nie mamy wątpliwości, ale musimy sobie uświadomić dwie prawdy dotyczące świętych: są oni orędownikami przed Bogiem w naszych sprawach; są oni wzorem do naśladowania. Uroczystość Wszystkich Świętych niech nas natchnie do  korzystania z pomocy świętych w naszym życiu.

Chcę wprowadzić nowy, świecki obyczaj, że politycy w momencie, kiedy są wybrani przez ludzi, odpowiadają przed ludźmi a nie przed hierarchią kościelną – powiedział kilka dni temu premier. Panu premierowi coś się poplątało, gdyż hierarchowie też są ludźmi a nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek polityk był rozliczany przez hierarchię  dowolnego stopnia! Mnie jako obywatelowi, który też jest człowiekiem,  mogą się nie podobać działania polityków wybranych w demokratycznych wyborach. Mnie jako katolikowi i księdzu mogą się nie podobać zapisy prawne niezgodne z wyznawanym przeze mnie systemem wartości. Biskupom nie podobają się propozycje ustawy tak istotnej dla zasad poszanowania ludzkiego życia i dlatego przypominają katolikom o obowiązującej od zawsze zasadzie „nie zabijaj” i konsekwencjach moralnych i kościelno-prawnych wynikających z braku poszanowania tej zasady. W chwili demokratycznego wybory – Panie Premierze – człowiek nie pozbywa się wartości w imię oczekiwanych politycznie celów. Wartości absolutne są nadrzędne i nikt nie może człowieka zmuszać do ich wyzbycia się nawet poprzez demokratyczny wybór. Obserwuję bardzo niepokojące zjawisko, kiedy to politycy pragną reformować Kościół wg. swoich wizji i uważają by dostosowywał zasady moralne do głosowanych ustaw . Oto przykład: były lewicowy prezydent mówi: chciałbym widzieć Kościół bardziej otwarty, uwzględniający nowe technologie (dotyczące in vitro) i zrezygnowania z dotychczas głoszonych zasad. Panie Prezydencie, od kiedy jest Pan tak bardzo zatroskany o moralne zasady Kościoła skoro jest Pan człowiekiem niewierzącym? Dlaczego jako człowiek niewierzący wtrąca się Pan w nauczanie Kościoła? Proszę się nie martwić, gdyż wypowiedzi Kościoła nie dotyczą – jak sądzę posłów Pańskiego ugrupowania politycznego. Kościół wypowiada się jedynie w kwestiach moralnych i wskazuje swoim wiernym – a jest ich zdecydowana większość nawet w sejmie – zagrożenia ze strony złego moralnie ustawodawstwa, które przez wielu prostych ludzi uważane jest jako niemal norma moralna. Kościół nie może milczeć w kwestiach fundamentalnych dotyczących społeczeństwa. Demokracja nie jest źródłem prawa moralnego, zaś ustawy podlegają ocenie moralnej i to czyni Kościół wobec swoich wiernych odwołując się do prawa naturalnego i Dekalogu.

„Jak można przyznać nagrodę Nobla z medycyny za metodę, która nie leczy, a nawet nie nosi znamion terapii” – pisze w jednej z gazet bioetyk Tomasz Orłowski. Zdanie to odnosi się do Nagrody Nobla, która otrzymał angielski embrionolog, emerytowy 85-letni prof. Robert Edwards. Zastanawiające jest to, że metoda opracowana w 1968 roku dopiero teraz dostaje takie uznanie. Pomijam sprawę wykrzywiania idei nagrody noblowskiej nie tylko w tym przypadku, ale pragnę zwrócić uwagę na zmasowany atak pewnych środowisk na etykę, szczególnie katolicką. Dziecko ma być owocem miłości a nie produktem laboratoryjnym i dodatkowo wyselekcjonowanym wg. oczekiwań niby rodziców. Przypominam, że z kilku zarodków wybiera się wg. obecnej wiedzy najlepszy i pozwala mu się rozwijać a pozostałe niszczy się gdyż są nieprzydatne. Taka selekcja, jak żywo przypomina mi coś, co powszechnie zostało już potępione przez społeczność międzynarodową. A my ludzki embrion nazywamy zlepkiem komórek, z którym właściwie można zrobić co się chce, a najczęściej po prostu wyrzuca na śmietnik. Nie można się zgodzić na działania medyczne pozbawione etyki i dlatego Kościół upomina wszelkie gremia polityczne żyjące z demokracji przed lekceważeniem podstawowej normy etycznej, ujętej w dekalogu w sposób jednoznaczny: nie zabijaj!

Dzisiejsze zdanie to raczej rozszerzona ważna informacja dotycząca prac podjętych przy wymianie systemu grzewczego w kościele. Otóż w miniony poniedziałek rozpoczęliśmy prace przy przeprowadzeniu rur grzewczych od budynku plebani do kościoła. Wytyczona przez projektanta trasa jest najbardziej optymalna. Prace posuwały się szybko a czwartek był planowanym dniem zakończenia robót. Tymczasem w środę zaskoczyła nas nieprzewidywalna trudność; z fundamentu wzdłuż korytarza prowadzącego do piwnic gdzie stały dotychczas piece wysunęła się - jak się okazało - cienka ceglana ścianka a za nią wysypał się kamień stanowiący część fundamentu wzdłuż wschodniej ściany kaplicy Matki Bożej. Nikomu nic się nie stało a wysyp kamieni, po natychmiast przeprowadzonej ekspertyzie, nie zagraża bezpośrednio  ścianie a co za tym idzie bezpieczeństwu budynku. Ustalono plan działania naprawczego przewidującego zdecydowane wzmocnienie fundamentu technologią odcinkowego wylewania betonu na zbrojonym podłożu. Należy wiedzieć, iż fundamenty naszego kościoła to ułożone 500 lat temu kamienie piaskowca połączone zaprawą wapienną, która dzisiaj ma postać sypkiego piasku. Wydarzenie to nasuwa myśl o konieczności przebadania fundamentów kościoła. Eksperci twierdzą, że należy wykonać wzmocnienie fundamentów tzw. betonową opaską. Ruch wokół kościoła jest duży a drgania wywoływane pojazdami a także zmiany w poziomach wód gruntowych mogą prowadzić do degradacji struktury tak wykonanych fundamentów. Od jutra przystępujemy do prac przy odbudowie i wzmacnianiu uszkodzonego fundamentu. Kaplica przez okres prowadzonych prac nie będzie czynna. Przewidywany czas na wykonanie tej pracy to ok. 10 dni. Cały problem został szczegółowo omówiony na nadzwyczajnym zebraniu Rady Duszpasterskiej w miniony czwartek. Wszystkich proszę o cierpliwość w związku z przedłużającymi się pracami a nade wszystko o modlitwę za przyczyną Matki Bożej Różańcowej oraz św. Jadwigi, by szczęśliwie zakończyć wszystkie prace przy wymianie ogrzewania. Składam również gorące podziękowanie wszystkim parafianom za ofiary inwestycyjne a także proszę o dalszą hojność zwłaszcza w obliczu niestety nieprzewidzianych znacznych wydatków. Proszę o składanie ofiar inwestycyjnych w podpisanych kopertach. Jest to sposób przyjęty w większości parafii i służy przejrzystości pozyskanych kwot. Przypominam, że składki inwestycyjne są przeliczane przez członków Rady Duszpasterskiej. Wydatki są spore i tak dla zobrazowania – rury preizolowane do przeprowadzenia ciepła z kotłowni do wymienników to koszt 11 650 zł.

Zarządzenie biskupa o poszerzonym przygotowaniu do bierzmowanie młodzieży gimnazjalnej spotyka się na ogół z pozytywnym przyjęciem. Celem jest lepsze przygotowanie duchowe oraz uświadomienie młodzieży przynależności do wspólnoty parafialnej. Przemieszanie młodzieży zwłaszcza w miastach jest bardzo duże, co sprawia, że młody człowiek traci poczucie przynależności do grupy a to jest bardzo ważne w okresie dorastania. Zbyt wczesne „wyfrunięcie z gniazda”  dla wielu kończy się katastrofą. Taki proces obserwujemy w przypadku wiary, która osłabiona brakiem więzi szybko przeradza się w formalizm religijny i zmierza ku całkowitej utracie. Ileż to razy słyszę zdanie rodziców: „przecież wychowywaliśmy religijne, wpajaliśmy zasady a teraz dziecko jest niewierzące”. Wychowanie religijne nie może się ograniczać tylko do imperatywu: idź do kościoła, zmów pacierz, uczęszczaj na katechezę. Wychowanie religijne to uświadomienie dziecku faktu przynależności do wspólnoty Kościoła; tak jak należysz do rodziny ludzkiej, do swojej naturalnej rodziny tak również jesteś członkiem wspólnoty Kościoła. To poczucie w czasach migracji zarobkowej i liberalnych prądów jest bardzo ważne.