Zdaniem Proboszcza

Dzisiejsze zdanie to raczej rozszerzona ważna informacja dotycząca prac podjętych przy wymianie systemu grzewczego w kościele. Otóż w miniony poniedziałek rozpoczęliśmy prace przy przeprowadzeniu rur grzewczych od budynku plebani do kościoła. Wytyczona przez projektanta trasa jest najbardziej optymalna. Prace posuwały się szybko a czwartek był planowanym dniem zakończenia robót. Tymczasem w środę zaskoczyła nas nieprzewidywalna trudność; z fundamentu wzdłuż korytarza prowadzącego do piwnic gdzie stały dotychczas piece wysunęła się - jak się okazało - cienka ceglana ścianka a za nią wysypał się kamień stanowiący część fundamentu wzdłuż wschodniej ściany kaplicy Matki Bożej. Nikomu nic się nie stało a wysyp kamieni, po natychmiast przeprowadzonej ekspertyzie, nie zagraża bezpośrednio  ścianie a co za tym idzie bezpieczeństwu budynku. Ustalono plan działania naprawczego przewidującego zdecydowane wzmocnienie fundamentu technologią odcinkowego wylewania betonu na zbrojonym podłożu. Należy wiedzieć, iż fundamenty naszego kościoła to ułożone 500 lat temu kamienie piaskowca połączone zaprawą wapienną, która dzisiaj ma postać sypkiego piasku. Wydarzenie to nasuwa myśl o konieczności przebadania fundamentów kościoła. Eksperci twierdzą, że należy wykonać wzmocnienie fundamentów tzw. betonową opaską. Ruch wokół kościoła jest duży a drgania wywoływane pojazdami a także zmiany w poziomach wód gruntowych mogą prowadzić do degradacji struktury tak wykonanych fundamentów. Od jutra przystępujemy do prac przy odbudowie i wzmacnianiu uszkodzonego fundamentu. Kaplica przez okres prowadzonych prac nie będzie czynna. Przewidywany czas na wykonanie tej pracy to ok. 10 dni. Cały problem został szczegółowo omówiony na nadzwyczajnym zebraniu Rady Duszpasterskiej w miniony czwartek. Wszystkich proszę o cierpliwość w związku z przedłużającymi się pracami a nade wszystko o modlitwę za przyczyną Matki Bożej Różańcowej oraz św. Jadwigi, by szczęśliwie zakończyć wszystkie prace przy wymianie ogrzewania. Składam również gorące podziękowanie wszystkim parafianom za ofiary inwestycyjne a także proszę o dalszą hojność zwłaszcza w obliczu niestety nieprzewidzianych znacznych wydatków. Proszę o składanie ofiar inwestycyjnych w podpisanych kopertach. Jest to sposób przyjęty w większości parafii i służy przejrzystości pozyskanych kwot. Przypominam, że składki inwestycyjne są przeliczane przez członków Rady Duszpasterskiej. Wydatki są spore i tak dla zobrazowania – rury preizolowane do przeprowadzenia ciepła z kotłowni do wymienników to koszt 11 650 zł.

Zarządzenie biskupa o poszerzonym przygotowaniu do bierzmowanie młodzieży gimnazjalnej spotyka się na ogół z pozytywnym przyjęciem. Celem jest lepsze przygotowanie duchowe oraz uświadomienie młodzieży przynależności do wspólnoty parafialnej. Przemieszanie młodzieży zwłaszcza w miastach jest bardzo duże, co sprawia, że młody człowiek traci poczucie przynależności do grupy a to jest bardzo ważne w okresie dorastania. Zbyt wczesne „wyfrunięcie z gniazda”  dla wielu kończy się katastrofą. Taki proces obserwujemy w przypadku wiary, która osłabiona brakiem więzi szybko przeradza się w formalizm religijny i zmierza ku całkowitej utracie. Ileż to razy słyszę zdanie rodziców: „przecież wychowywaliśmy religijne, wpajaliśmy zasady a teraz dziecko jest niewierzące”. Wychowanie religijne nie może się ograniczać tylko do imperatywu: idź do kościoła, zmów pacierz, uczęszczaj na katechezę. Wychowanie religijne to uświadomienie dziecku faktu przynależności do wspólnoty Kościoła; tak jak należysz do rodziny ludzkiej, do swojej naturalnej rodziny tak również jesteś członkiem wspólnoty Kościoła. To poczucie w czasach migracji zarobkowej i liberalnych prądów jest bardzo ważne. 

Czy homoseksualista może być nauczycielem w katolickiej szkole – takie pytanie zadał dziennikarz politykom. Lewicowiec odpowiedział bez wahania – tak, natomiast prawicowo myśląca osoba zaczęła się zastanawiać i by nie być posądzoną o homofobię  odwołała się do prawnych zapisów pozwalających szkole katolickiej na wybór nauczycieli o określonych poglądach. Otóż coraz więcej dyskusji poświęcanych jest marginalnemu problemowi. Populacja homoseksualistów jest mikroskopijna i nie jest to problem, który w naszym kraju można sprowadzić do homofobi. Ci, którzy tak głośno krzyczą o panoszącej się homofobii są w błędzie lub celowo uderzają w normy natury. Człowiek o orientacji homoseksualnej nie jest zadowolony z takiego stanu i w sposób naturalny ukrywa ten problem lub dzieli się z tymi, którzy rzeczywiście mogą mu pomóc. Z punktu widzenia wiary homoseksualista może być dobrym i wartościowym człowiekiem, którego Chrystus też zbawia o ile postępuje moralnie, zgodnie z etyką seksualną. Nie ma osobnej etyki dla homoseksualistów. Natomiast lansowanie homoseksualizmu jako coś dobrego dla człowieka, domaganie się praw małżeńskich, promowanie wśród dzieci i młodzieży zachowań homoseksualnych, lansowanie par gejowskich jest niewłaściwe i niezgodne z duchem nakazów moralnych. Odpowiedź na postawione pytanie jest chyba dla myślących oczywista.

W minionym tygodniu pojawiły się w mediach alarmujące informacje o skutkach używania tzw. dopalaczy (perfidna nazwa handlowa „produkty kolekcjonerskie”). Otóż mamy już ofiary śmiertelne, bardzo agresywne zachowania nawet wobec swoich rodziców, mamy kolejne koszty leczenia w ośrodkach MONARU dzieci uzależnione od dopalaczy i nadal mamy dziwne prawo pozwalające na legalne rozprowadzanie dopalaczy, które z tego powodu są łatwo dostępne dla dzieci i młodzieży. Nie mogę zrozumieć prawnego paradoksu, z którym nasi parlamentarzyści nie mogą się uporać. Kolejny raz stawiam publicznie pytanie: kto lub co przeszkadza by zakazać sprzedaży tychże środków? Czyje wpływy polityczne stoją na straży łatwych zysków i ogromnych strat społecznych? Wreszcie pytam jak jest moralność osób zajmujących się handlem tego rodzaju? Czy dzieci właścicieli tych sklepów są obdarowywani „dopalaczami” przez swoich rodziców? Rozpoczął się rok szkolny i wielu uczniów przeżywających takie czy inne kłopoty może, idąc za „życzliwą poradą wyedukowanych rówieśników” sięgnąć po dopalacze. Apeluję o czujność a właścicieli tych sklepów proszę o zmianę branży i zaprzestania ułatwiania dzieciom i młodzieży dostępu do trucizny. Parawanik legalności w tym przypadku należy powiesić na trwałym haku i sięgnąć do zdrowego rozsądku. Rozumiem konieczność zarabiania, ale nie wolno tego czynić kosztem drugiego człowieka a w tym przypadku dziecka, które nie bierze w pełni odpowiedzialności za swoje postępowanie. My dorośli jesteśmy odpowiedzialni za dobro dziecka tak przed Bogiem jak i przed swoim sumieniem i przed społeczeństwem.

Jestem niewierzący chociaż ochrzczony – takie zdania słyszymy coraz częściej. Kiedy pytam o przyczyny niewiary najczęściej pada odpowiedź nie wiem lub zraziłem się do Kościoła (w domyśle  do jakiegoś księdza). Zjawisko to dotyczy szczególnie młodych ludzi, rzuconych w wir obecnych czasów, często zagubionych w określeniu samego siebie. Wielu z nich oczekuje jakiejś pomocy w odzyskaniu chrześcijańskiego spojrzenia na siebie i swoje życie. Czują swoją duszę i jej potrzeby, ale przyjęty styl życia a często i środowisko, w którym się obracają nie pozwalają na zajęcie się tą istotną stroną życia ludzkiego. Prowadzę wiele rozmów na ten temat i widzę potrzebę podawania przede wszystkim argumentów za wiarą w Boga. Wiara dziecięca i młodzieńcza nie wystarczają by zmierzyć się z drwiną wobec Boga szerzoną przez liberalne środowiska. Ostatnio wpadła mi w ręce książka „Bóg - mała historia Największego” niemieckiego autora Manfreda Lutza. Napisana prostym językiem, pełna ironii i mądrości jest polemiką ze współczesnym ateizmem. Autor stawia jasne pytanie o istnienie Boga w kontekście współczesnego świata. Polecam gorąco tę książkę wszystkim mającym trudności w wierze a jednocześnie zdystansowanym do duchowieństwa. Polecam ją szczególnie młodym, zbuntowanym, poszukującym swojego miejsca na tym świecie. I jedno zdanie z owej książki „Gdyby Boga nie było, nie można by w sposób sensowny powiedzieć zdania: coś musiało istnieć.