Zdaniem Proboszcza

Jakie zdanie może mieć proboszcz w dniu wyborów prezydenckich? Tylko takie – należy wziąć udział w głosowaniu. Ktoś powie, że to kolejny banał, gdyż wybory i tak nic nie zmienią, tyle razy dokonywaliśmy wyborów i nic nowego się nie dzieje. Otóż liczny udział w wyborach jest wyrazem odpowiedzialności za państwo, za kolejny etap rozwoju i nie jest prawdą, że wybory nic nie zmieniają. Zmieniają się ludzie sprawujący władzę to i w jakimś stopniu zmienia się rzeczywistość. Ideałem byłoby gdyby jedne wybory załatwiły wszystkie problemy państwa. Doskonale wiemy, że jest to niemożliwe, gdyż z pustego to i Salomon nie naleje jak mówi powiedzenie. Dobrobyt materialny wymaga w przypadku naszego kraju sporo jeszcze czasu. Natomiast już dzisiaj możemy posiąść kulturę polityczną, odpowiedzialność społeczną której ciągle jeszcze brakuje. Demokracja opiera się na większości a jeżeli w wyborach bierze udział mniejszość to oznacza, że wybrańcy nie są reprezentatywnie wybrani. Słyszałem, że w Belgii istnieje obowiązek brania udziału w wyborach. Przydałoby się to i w naszym pięknym kraju, gdyż przyjmujemy postawę bardzo bierną – zwykle do wyborów idzie 50% uprawnionych do głosowania. Natomiast w dyskusjach wykazujemy się taką znajomością rzeczy, że wystarczyłoby oddać głos na Kowalskiego a wszystko byłoby pięknie ułożone i wszyscy byliby zadowoleni. Otóż sprawowanie jakiejkolwiek władzy jest trudne i wymaga wielkiej roztropności. Historia wielokrotnie to potwierdzała. Toteż zachęcam do wzięcia udziału w wyborach – okażmy nasza odpowiedzialność obywatelską za nasze państwo.

Troska o szacunek dla miejsca świętego zdaje się być jednym z ważniejszych obowiązków proboszcza. Dlatego apeluję do wszystkich o ten szacunek dla kościoła i nabożeństw. A teraz przechodzę do meritum sprawy. Nie wypada obklejać otoczenia kościoła piktogramami pokazującymi jak należy być ubranym chcąc wejść do kościoła czy też uczestniczyć w nabożeństwie. Dlatego przypominam, upominam i proszę – ubierajmy się stosownie. Nie jest stosownym ubiór mężczyzny składający się z podkoszulka, krótkich spodni i klapek! Nie jest stosowny ubiór kobiety składający się z czegoś zawieszonego na sznurkach i majtko-spodni. Szanujemy naszą wiarę szanując miejsca święte a takim jest kościół. Nie mam nic przeciwko modzie takiej czy innej o ile szanuje ona godność człowieka okrywając go w sposób estetyczny i stosowny do miejsca i okoliczności. Przecież człowiek w sposób naturalny powinien mieć wyczucie sytuacji i stosownie się ubrać. Na spotkanie biznesowe nie pójdziesz roznegliżowany gdyż cię po prostu wyrzucą. Tu, w kościele jest coś więcej niż spotkanie dotyczące kilku milionów złotych. Spróbuj to zrozumieć, jeżeli zdarza ci się przychodzić do świątyni w stroju wskazującym na plażę lub domowe pielesze.

Boże Ciało, procesja popołudniowa w Parafii Miłosierdzia Bożego, rzesza ludzi. Przychodzimy do trzeciego ołtarza ustawionego tuż przy ogrodzeniu boiska szkolnego z pieśnią i modlitwą. Za ogrodzeniem czterech młodzieńców kopie piłkę. Myślałem, że na moment przechodzącej procesji przerwą „nieudolne znęcanie się nad piłką”. Myliłem się – chłopcy w najlepsze kopali piłkę a odgłosy mieszały się ze słowami Ewangelii. Nie mówię o braku wiary, ale domagam się przynajmniej kultury, która nakazuje uszanowanie modlących się ludzi!

Serce rośnie, kiedy obserwuje się tłumy ludzi uczestniczących w procesji Bożego Ciała. Pragniemy w ten sposób wyrazić naszą cześć dla Najświętszego Sakramentu. Czyńmy to z autentycznym przekonaniem o tej niezwykłej obecności Chrystusa a dzieciom, które licznie biorą udział w procesji powiedzmy o radości z tego, że Pan Jezus jest z nami i to jemu sypiemy kwiaty a nie księdzu proboszczowi.

Msza św. ma początek i koniec – to przypomnienie czynię wszystkim tym, którzy swoiście traktują czas niedzielnej mszy. Początkiem są słowa „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”  zaś końcem odpowiedź na rozesłanie - „Bogu niech będą dzięki”. Tymczasem wielu parafian spóźnia się, a jeszcze większa grupa opuszcza kościół już podczas Komunii św. Msza św. jest pewną całością i każda jej część ma swoje znaczenie. Dlatego jeżeli uczestniczymy rzeczywiście we mszy, wtedy nie mamy problemu z czasem. Apeluję do tych osób, które nie potrafią ofiarować 50 minut dla Pana Boga w ciągu tygodnia – zmieńcie swoje nastawienie do przeżywania mszy. Nie traktujcie jej jako katorgę, z której trzeba się jak najszybciej wyrwać. Msza św. jest spotkaniem – dzięki wierze – z Chrystusem rzeczywiście obecnym w Eucharystii. Nie można traktować mszy jako formalizmu, który dodatkowo okradamy z czasu. Msza jest moim osobistym spotkaniem z moim Zbawicielem we wspólnocie Kościoła, do którego należę. Mając taką świadomość łatwiej pokonać zwykłe nasze słabości i owocnie uczestniczyć w całej mszy św. Tego Wam życzę.