Zdaniem Proboszcza

Jakieś dziwne panie wmawiają nam, że w większości polskich rodzin stosowana jest przemoc wobec dzieci a pani ze stowarzyszenia wspierającego nowe pomysły ustawowe stwierdziła publicznie, że każde użycie siły fizycznej wobec dziecka jest przemocą. W takim razie matka trzymająca za rękę dziecko wyrywające się na jezdnię używa wobec niego przemocy: ojciec chwytający za kołnierz dziecko wkładające rękę w palniki kuchenki stosuje przemoc: rodzice zapinający swoje dziecko w foteliku samochodowym stosują przemoc. I doszliśmy do absurdów gdzie zdrowy rozsądek zastępować chcemy przepisa-mi, które w konsekwencji obrócą się przeciwko dziecku. Błagam was panie feministki, antyfeministki, wszelkiej maści Europejki, ale nade wszystko kobiety, matki – nie traćcie zdrowego rozsądku i uszanujecie sprawdzone metody wychowawcze. One pomogły wychować pokolenia. Każdy z nas z wdzięcznością pamięta otrzymany klaps od rodzica. Dziecko nieraz trzeba powstrzymać siłą by nie skrzywdziło samego siebie. Miłość rodziców jest wystarczającym zabezpieczeniem dobra dziecka. I dlatego lepiej dyskutować o miłości, tej prawdziwej, tej opartej o obiektywne wartości, tej, której źródłem jest Bóg a nie modne ustalenia sankcjonujące pogardę człowieka wobec Miłości.

Tragiczna śmierć policjanta zakłutego przez młodego człowieka wstrząsnęła Polską. Poruszeni stawiamy pytanie dlaczego to się wydarzyło? Dlaczego nikt nie przyszedł z pomocą policjantowi? Dlaczego młody człowiek wyciąga nóż i z zamiarem zabicia dźga drugiego człowieka? Trudno znaleźć odpowiedzi na te pytania. Toczy się wiele dyskusji, w których rozmówcy przytaczają przeróżne zdania i tezy próbujące pozwalające choć w części zrozumieć to wydarzenie. Zatrważającym jest zjawisko solidaryzowania się z zabójcą grupy młodych ludzi, którzy nawet publicznie pochwalają ten czyn. Wysłuchałem dyskusji na antenie PR I i byłem zdumiony wypowiedziami w których odpowiedzialność próbowano przenieść na takie zjawiska jak agresja, osamotnienie, brak zajęć, niewydolność szkoły, itd. Brakło mi w tychże wypowiedziach zdania o etyce, o moralności dlatego, że dyskutanci chcąc być poprawnymi wobec panujących trendów nie byli w stanie dyskutować o wychowaniu moralnym, gdyż negacja zasad moralnych jest aż nadto widoczna. Widzimy to w naszych rodzinach, gdzie dziecko uczy się pierwszych odpowiedzialnych moralnie zachowań. Jeżeli brakuje moralności u rodziców nie będzie jej również i u dzieci. A skąd mamy czerpać obiektywne wartości moralne? Najpierw z naturalnego sumienia, będącego darem Boga dla człowieka, a następnie z prawa Bożego zawartego w Dekalogu. To wystarczy by żyć moralnie. Jeżeli zaś odrzucamy wartości moralne związane z Bogiem, których szczególnym znakiem jest krzyż to nie dziwmy się, że młodzi ludzie zabójstwo policjanta czy jakiegokolwiek człowieka będą uważali za czyn godny pochwały. Uczmy trzymania się w życiu drogi krzyża, a nie będziemy oglądać tragedii w wykonaniu młodych ludzi z nożami w ręku!

Młodzi ludzie coraz częściej bez żadnych zahamowań łamią zasady moralne i związane z nimi zachowania kulturowe. Dotyczy to m.in. okresu narzeczeństwa, które dzisiaj zatraca swoje znaczenie i wymiar etyczny. Młodzi zamieszkują razem bez ślubu  na wzór życia małżeńskiego pozbywając się ważnego okresu jakim jest narzeczeństwo. Nawet zdarzają się sytuacje, gdy syn lub córka sprowadza do domu rodziców swoje „kochanie” i bez żadnego pytania rodziców i wbrew ich zasadom zamieszkują wspólnie. Rodzice często są bezradni i nie chcąc utracić „ukochane dziecko”,  stające się z tego powodu swego rodzaju terrorystą, milczą i bardzo cierpią a pseudo kochający synek czy córcia zażywają swojej wolności depcząc nie tylko miłość rodziców, ale także własną nie mówiąc już o sumieniu i Bożych nakazach. Rodzice  przeżywający kiedyś podobną sytuacje zapytali mnie o radę: odpowiedziałem krótko – jeżeli dziecko nie chce szanować zasad panujących w domu rodziców to niech się czym prędzej wyprowadzi. Tak też się stało. Po kilku miesiącach zbuntowane dziecko zrozumiało swój błąd i jak syn marnotrawny powróciło do domu przyznając rodzicom rację. Nie można pozwalać na degradację moralną tylko dlatego, że jest to moje dziecko. Miłość wobec dziecka to także twarde wypowiedzenie słów: nie wolno tak postępować, a jeżeli chcesz grzeszyć to nie pod moim dachem. Wybieraj i ponoś konsekwencje swojego wyboru.

Pamiętam jak w 1981 roku powtarzaliśmy z niepokojem słowa; wejdą, nie wejdą (oczywiście Rosjanie). Na szczęście nie weszli. I nie przypuszczałem, że jako proboszcz będę powtarzał coś podobnego: przyjdą, nie przyjdą – tym razem parafianie na rekolekcje. Oczywiście,  mam nadzieję, że jednak przyjdą ponieważ są ludźmi wierzącymi, rozumieją potrzebę wewnętrznego ożywienia, są świadomi swoich słabości i pragną pojednania z Bogiem, bliźnimi i samym sobą. Myślę, że się nie zawiodę.

Rozgorzała dyskusja o tzw. języku nienawiści spowodowana wyrokiem sądu, który zakwalifikował wyrażenie „zabicie dziecka” do tej kategorii. Wydaje mi się, że każdy kto choć trochę myśli, potrafi rozróżnić słowa nienawiści od słów prawdy. Okazuje się jednak, że w Polsce tworzy się pojęcia na użytek jakiejś ideologii i smutne jest to, że niezawisłe sądy przyczyniają się do tego swoimi sprawiedliwymi wyrokami.