Zdaniem Proboszcza

Miało być dzisiaj o czymś innym a tutaj wskoczył temat kolorowego płótna zawieszonego na pomniku Św. Jana Pawła II. Gdyby to był dzień dziecka i dzieci owinęły szyję ukochanego rodaka kolorowym szalikiem byłoby radośnie i wzruszająco. Tymczasem barwy tęczy zostały zawładnięte przez środowiska homoseksualne i im podobne i stały się znakiem rozpoznawczym dla tej grupy. Toteż założenie takiego znaku na pomnik papieża (a wcześniej na figurę Chrystusa w Warszawie) musi wywoływać sprzeciw społeczeństwa katolickiego, gdyż jest to lansowanie stylu życia niezgodnego z tym co głosi Chrystus i zarazem Kościół. Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, oni tylko mogą stanowić małżeństwo, oni mogą wydawać potomstwo, oni mogą zapewnić pełny rozwój dziecka co do płci, co do intelektu, zachowań społecznych a także w wymiarze duchowym. Środowiska homoseksualne (bardzo małe ale głośne) korzystają z wolności i mogą siebie i swoje problemy afirmować w przeróżny sposób (nie polecam jednak „parady równości” bo to obrzydliwe). Znieważając symbole religijne i święte dla większości, chcą zmiany postawy Kościoła czyli zgody na grzech popełniany przez pary homoseksualne, zgody na małżeństwa jednopłciowe, zgody na adopcję dzieci („wyprodukowanych” dla nich a nie zrodzonych z miłości).  Przy tym wszystkim posługują się chwytliwymi hasłami bardzo szybko przyswajanymi przez młodzież, która zazwyczaj nie widzi w tym nic złego i wcale się temu nie dziwię, gdyż życie uczy wartości a młody człowiek zazwyczaj żyje przyjemnościami i nie zastanawia się nad moralnością aż do momentu kiedy porządnie oberwie od życia. Wybranie przez działaczy środowisk homoseksualnych tego miejsca nie jest przypadkowe i uderzając w to miejsce ważne dla dębiczan od czasów Solidarności chcieli wywołać zmianę nastawienia środowiska konserwatywnego do ich dziwnych potrzeb. Sądzę, że z tego wydarzenia myślący, zwłaszcza młodzi wyciągną logiczne i rozumne wnioski. Pojawiły się także informacje o możliwym fotomontażu. Otóż nie ma fotomontażu, cień pastorału omija zwisający koniec płótna, gdyż płótno jest nieco przed nim a nie za nim, ponadto zwisający sznurek daje prawidłowy cień – to dla medialnych znawców fotografii, ale żeby zakończyć ten śmieszny dyskurs są świadkowie, którzy to widzieli, jest człowiek, który to płótno zdjął i przyniósł. Tyle sensacji a my bierzemy się za modlitwę, by z nową mocą przeżyć kolejny tydzień na Bożą chwałę i swój pożytek. Amen.

Wobec znieważenia pomnika Św. Jana Pawła II na Placu Solidarności w Dębicy wierzący dębiczanie pragną wyrazić swój sprzeciw wobec takich działań a także modlić się o zmianę postawy młodych ludzi, którzy opatrznie rozumieją wolność i dają się manipulować fałszywymi hasłami tolerancji i  miłości.

 

Okazją do modlitwy będzie dzisiejsze „nabożeństwo fatimskie” z racji 13 dnia miesiąca sierpnia. Rozpoczęcie o godz. 20.00 w kościele św. Jadwigi skąd procesyjnie udamy się na Plac Solidarności. Zabieramy ze sobą białe lampiony.

Sierpień to wyjątkowy miesiąc w naszej Ojczyźnie. Pełno w nim różnych rocznic związanych z dawną i najnowszą historią Polski. Ponadto w wymiarze religijnym to czas pielgrzymek do duchowej stolicy jaką jest Jasna Góra. W tym roku z powodu epidemii pielgrzymki są mocno ograniczone, ale przecież to nie przeszkadza w duchowym pielgrzymowaniu i przeżywaniu dzień po dniu głębokich treści religijnych – przypomnę, że pielgrzymka to nie pokonywanie kolejnych kilometrów i opatrywanie zmęczonych nóg ale przede wszystkim wejście w siebie, by lepiej zrozumieć swój stan duchowy i wzmocnić swoje wnętrze. Wobec liberalnego świata, który raz po raz głosi nowe wersje uszczęśliwiania człowieka katolicy muszą odnowić swoją świadomość dotyczącą miejsca na tym świecie i celu życia. Wielu katolików pragnęłoby by Pan Bóg pochylał się nad każdym problemikiem i załatwiał tak jak tego sobie życzymy. Pan Bóg nie jest usługodawcą tylko Miłością dającą człowiekowi wszystko, nawet siebie po to by mógł on zrealizować w pełni swoje człowieczeństwo. Koronawirus daje się nam, mocno we znaki i wszyscy czekamy z utęsknieniem na jego odejście. Ale czy obecna sytuacja nie skłania nas do refleksji: wszystko na tym świecie jest kruche i najważniejsza jest miłość, tak jak zresztą pisał ks. Twardowski – „śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą”. W życiu musi się liczyć przede wszystkim człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże.  O takiego człowieka upomina się Kościół m.in. wzywając do trzeźwości, gdyż alkohol ciągle zagraża nie tylko samemu człowiekowi ale także rodzinie czy życiu społecznemu, ot chociażby wypadki komunikacyjne pod wpływem alkoholu. Sierpień to także miesiąc obejmowania urzędu prezydenta (tak jest już od dwóch kadencji). Zaprzysiężenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na nową kadencję jest ważnym wydarzeniem bez względu na poglądy polityczne. Zawsze ten dzień wywołuje we mnie dreszcz pozytywnych emocji gdyż uświadamiam sobie, że mamy Niepodległą Ojczyznę. W tym roku zasmuciła mnie absencja tak wielu posłów i senatorów. Tłumaczenie swojej nieobecności wirusem czy niechęcią do wybranego prezydenta jest infantylne i jak się okazuje w polskim parlamencie mamy sporą grupę „dzieciaków”, które pogniewały się na polską demokrację a wiele pań tzw. feministek urządziło sobie z poważnej uroczystości imprezkę  - „kolorowo, goło i wesoło.

Konwencja stambulska a raczej wniosek o jej wypowiedzenie zawładnęła ostatnio mediami i politykami. Otóż w swej podstawowej treści dotyczy rzeczywiście walki z wszelką przemocą. Natomiast dosyć dziwne a może i groźne są zapisy o tzw. płci społeczno kulturowej a co za tym idzie o zmianie tego co jest fundamentem każdego społeczeństwa, mianowicie o zmianie instytucji małżeństwa, która wprowadza do niej osoby jednopłciowe lub określające się co do płci według własnego uznania. Musimy pamiętać, że konwencja wymaga od państw, które ją podpisały i ratyfikowały wdrażanie jej w życie a do tego służą coroczne raporty. Kiedy wsłuchiwałem się w dyskusje bardzo często padało pytanie: czy w Polsce brakuje przepisów prawnych chroniących kobiety, dzieci, osoby słabsze? Podobno w polskim ustawodawstwie przepisów zabezpieczających przed przemocą jest o wiele więcej niż tych zawartych w konwencji. Powstaje więc pytanie: dlaczego ją przyjęto i ratyfikowano? Czyżby kolejny strach przed europejskimi liberałami? I jak bumerang wracam do nauczania Bożego – Bóg stworzył człowieka, stworzył go mężczyzną i kobietą i oboje będą stanowili jedno ciało. Ponadto Bóg nakazał nam miłować każdego a Chrystus nawet to mocno wyakcentował – cóż to za miłość jeżeli miłujecie tych, którzy was miłują; miłujcie waszych nieprzyjaciół – a ja dodam tych, którzy wam szkodzą, was opluwają, poniżają, krzywdzą. Zamiast konwencji stambulskiej sięgnijmy do zanadrza chrześcijaństwa i wydobywajmy zasady na których rzeczywiście można budować autentyczne dobro i przyszłość.

W minionym tygodniu odwiedziła mnie rodzina z Moskwy – polsko-rosyjskie małżeństwo z dwójką małych dzieci (5 i 2 lata). Nic nie byłoby w tym niezwykłego, gdyż są wakacje i ludzie się odwiedzają a ponieważ proboszcz też jest podobno człowiekiem (ostatnio wyczytałem, że raczej nie posiadam ani człowieczeństwa ani praw obywatelskich) toteż i do niego czasami ktoś zaglądnie. Rozmowa potoczyła się o życiu na emigracji w takim kraju jakim jest Rosja. Po opowiedzeniu o bytowych osiągnięciach przyszedł czas na tematy religijne i zaskoczył mnie mały chłopczyk, mówiący po polsku, rosyjsku, angielsku i pięknie modlący się słowami znanych tekstów „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Aniele Boży” i „Wieczny odpoczynek”. Pytam skąd taka umiejętność dziecka a mama Rosjanka i ojciec Polak wyjaśniają – dzieci przed snem odmawiają z rodzicami modlitwę. Pomyślałem – dobrze usytuowani, mieszkający w centrum Moskwy (z jednego okna widok na Cerkiew Zbawiciela a z drugiego na Kreml) nie mający pod ręką kościoła i duszpasterza potrafią żyć blisko Boga i w takim duchu wychowywać dzieci. I jak to zwykle bywa nasunęło mi się pytanie – ile dzieci pięcioletnich w naszej parafii potrafi samodzielnie  wypowiedzieć takie modlitwy? Widzimy jak ważna jest rola rodziców w kształtowaniu wiary dziecka. Rodzic spełniający swoje powołanie musi pamiętać, że jest pierwszym i niezastąpionym katechetą a zarazem świadkiem wiary. Wiara to nie jest coś co się chowa  pod korzec. Wiarą należy żyć a w przypadku rodziców należy ją przekazywać.