Zdaniem Proboszcza

Przyszedł czas próby społecznej jedności. Okazuje się, że dopiero w sytuacji zagrożenia śmiercią jesteśmy w stanie rozumnie myśleć i działać (chociaż niektórzy politycy pokazują swoją głupotę i zawziętość). Apogeum epidemii dopiero nadejdzie, ale obecne zachowania mają ogromny wpływ na to jakie żniwo zbierze wirus. Podawane przez władze sposoby zachowań muszą być ściśle przestrzegane. I tutaj apel do młodzieży: macie wolne od nauki w szkole, ale to nie są ferie wypoczynkowe! Macie obowiązek zatrzymania się w domach. Nagannym jest spotykanie się w nieformalnych grupach czy „włóczenie” się po mieście! Dbajcie o higienę osobistą i noście skarpetki. Nie bądźcie roznosicielami wirusa lecz przezornymi i myślącymi mieszkańcami tego kraju, którym za chwilę będziecie rządzić. Zachęcam was również do modlitwy, gdyż ona pozwala na obiektywny wgląd w nasze postępowanie a co za tym idzie, realizację największego przykazania – miłości Boga i bliźniego.



Nadzwyczajny Komunikat Parafialny Nr 1

Każdy okres grypowy występujący w naszym kraju jest groźny. Powikłania grypowe występujące zwłaszcza u osób starszych prowadzą niestety do zgonów. Tego niestety nie da się uniknąć. Mutacje wirusa utrudniają walkę z nim, tak, że znane sposoby leczenia stają się mało skuteczne. Szczepienia – z tego co wiem – nie chronią bezwzględnie przed chorobą, ale zabezpieczają przed powikłaniami. Koronawirus wreszcie jest w Polsce, lecz na razie nie zagraża tak jak gdzie indziej. W kraju raczej  nie ma paniki, chociaż brakuje środków dezynfekcyjnych gdyż przezorni rodacy wykupili. Słyszałem, że maseczki wykupione po 2-3 zł osiągają na „czarnym rynku” przebicie 500%, a to już jest wielce nieuczciwe, tym bardziej, że wcale one nie chronią przed grypą. Myślę, że władze czuwają i jeżeli wystąpi zagrożenie epidemiologiczne to szybko się dowiemy i tak, jak to było od zawsze, otrzymamy odpowiednie instrukcje i pozostaniemy w domach. Dobrym skutkiem medialnej paniki jest to, że społeczeństwo uświadomi sobie jak ważna jest higiena osobista a z nią niestety nadal mamy nieco kłopotu. Dlatego korzystajmy z wody i mydła, unikajmy zbędnych kontaktów, bądźmy ostrożni a młodzi nie muszą na powitanie i pożegnanie obcałowywać się tak jakby wywożono ich na Syberię.

Świat wydaje się lękać epidemii koronawirusa. Opinie na ten temat są bardzo różne, gdyż jedni twierdzą, że jest to normalne zjawisko grypowe towarzyszące ludzkości od dawien dawna, którego skutkiem jest również śmiertelność osób. Inni natomiast biją na alarm roztaczając wizję zagrożenia z okresu panującej chociażby w Europie „hiszpanki”. W Polsce istnieje potencjalne zagrożenie tymże wirusem, ale jak twierdzą władze, na razie go nie ma i oby go nie było. Media informując o kolejnych miejscach pojawienie się wirusa zwiększają naszą czujność, lecz z drugiej strony przyczyniają się do niepotrzebnego lęku. Owszem, wskazania co do zachowania higieny, odpowiednie reagowanie na przeziębienia czy właściwe postępowanie w przypadku wystąpienia infekcji są ważne dla wszystkich, gdyż żyjemy w społeczności i sami chorując powinniśmy zważać na innych, by nie zachorowali. Dlatego w takim okresie zagrożenia infekcjami powinniśmy zachować szczególną ostrożność. W związku z tym, osoby z objawami infekcji wirusowej mnie powinny przychodzić do kościoła; kichanie, czyszczenie chusteczką nosa w grupie jest niewłaściwe; przekazywanie znaku pokoju podczas Mszy św. można ograniczyć do skinienia głową, należy używać płynów antybakteryjnych do rąk (nie do ust). To są wystarczające środki. Ktoś zapytał mnie czy nie należałoby podawać Komunię św. na rękę a nie do ust. Myślę, że zagrożenie z tego powodu jest raczej małe. Zmiana sposobu nie należy jednak do mnie tylko do biskupa. Jeżeli, ktoś z obawy wystawi rękę, by w ten sposób przyjąć Komunię nic złego się nie stanie, musi to uczynić jednak zgodnie ze wskazówkami liturgicznymi.

Wielki Post rozpoczynający się w najbliższą środę zwaną „popielcową” prawdopodobnie zostanie niezauważony przez większą część społeczeństwa naszego miasta. Owszem, kościoły zapełnią się wiernymi, którzy chcą koniecznie, aby posypano ich głowy popiołem, ale dla większości będzie to pusty znak, który zgodnie z tradycją należy przyjąć. Rozpoczęcie Wielkiego Postu dla człowieka wierzącego to moment zwrotny w nieraz pogmatwanej moralnie codzienności. Kościół zachęca do zewnętrznych znaków rozpoczęcia nawrócenia, takich jak post, wyciszenie, nieco więcej osobistej modlitwy, by w ten sposób sięgnąć głębi swojej duszy, gdyż tam ma się dokonać zmiana, tam ma nastąpić porzucenie grzechu i to każdego. Rozpocznijmy więc, ten Wielki Post, po katolicku i spróbuj w środę zachować post!

Tak wiele mówi się o szacunku dla drugiego człowieka w dzisiejszym społeczeństwie a zachowania raczej promowane przez media zupełnie temu zaprzeczają. W miniony poniedziałek 10 lutego odbyły się w Pucku uroczystości związane ze 100-leciem Zaślubin Polski z morzem. Wydarzenie historyczne, tak istotne dla Polski przywiodło na wybrzeże prezydenta Andrzeja Dudę. Dla niewielkiej grupki, ponoć skądś przybyłej, uroczystość stała się okazją do obrażania głowy naszego Państwa. Gwizdy, wyzwiska a nawet groźby pod adresem prezydenta zakłóciły podniosłość i powagę tej ważnej uroczystości. Pytam kim są te osoby? Co lub kto nimi kieruje, że są zdolne do tak podłych zachowań. Dlaczego politycy gratulują tak niskich zachowań? Prezydent jest wybrany przez Naród i należy go szanować bez względu na swoje przekonania polityczne. Można się nie zgadzać, z obecnym prezydentem lecz nie wolno go obrażać. Będą majowe wybory to można oddać głos na kogoś innego, kto może „lepiej i uczciwiej będzie reprezentował nasz kraj” – jak często słyszę. Zarzuty jakie kieruje się pod adresem prezydenta są złośliwe, irracjonalne i sprawiają wrażenie negowania wszystkiego co jest związane z obecnym prezydentem. To jest jakiś absurd, niemal Orwellowski, gdyż z takim myśleniem można negować wszystko, nawet to, że matka to największy skarb dla człowieka. Ojczyzna nasza jest właśnie matką, może niedoskonałą, ale matką i dlatego musimy szanować osoby i instytucje, które wyrażają to ojczyste macierzyństwo. Nie wiem co tkwi w głupiej zaciętości moich Rodaków, że tak bardzo poniżają i siebie i drugich. W jakiejkolwiek dyspucie, rodzinnej, towarzyskiej, społecznej czy politycznej musimy posługiwać się argumentami i życzliwością, gdyż tylko wtedy będziemy budować. Nie możemy stawać się wrogami dla siebie nawzajem i bezpardonowo wyrażać swoje racje. To prowadzi do unicestwienia wszelkich dobrych relacji z kimkolwiek. Szanuję prawo do posiadania innych przekonań ideologicznych czy politycznych, staram się rozumieć wysiłki opozycji lecz nie podzielam metod, gdyż nasze Państwo, budowane przez ostanie 100 lat z tak wielkim mozołem i ofiarami wymaga szacunku. Owszem,  może należy poprawić to i owo, lecz należy to czynić metodami demokratycznymi i szanującymi wszystkich nie tylko prezydenta i posłów lecz także mnie, zwykłego obywatela, gdyż obrażając głowę mojego Państwa obraża się również jego obywateli. My, Polacy tak łatwo poddajemy się emocjom, mamy bardzo często „rozparzone głowy” , które krzyczą a nie myślą. Obniżmy temperaturę naszych umysłów a przepływ myśli będzie znacznie korzystniejszy dla wszystkich Polek i Polaków.