Zdaniem Proboszcza

Komunikat nadzwyczajny Nr 5.


 

Mamy drugą turę wyborów prezydenckich. Trudno nie zauważyć tego i nie mieć jakichś refleksji. Sztaby wyborcze kandydatów prężą muskuły gdyż sondażownie i publicyści podgrzewają atmosferę przechylając szale zwycięstwa raz w jedną a raz w drugą stronę. Patrząc na wyniki pierwszej tury rysuje się pewien obraz społeczeństwa podzielonego. Jeden z profesorów wskazał na równy niemal podział - zwolennicy tzw. otwartości na wszystko w połączeniu z globalizacją i liberalizmem to jedna część społeczeństwa a druga to zwolennicy rozwoju i wzrostu znaczenia w Europie ale w oparciu o rodzimą tradycję, historię i wartości głównie chrześcijańskie, poczucie tożsamości. Mnie się wydaje jednak, że ten podział jest bardziej złożony a w obecnych wyborach przybrał on formę opozycji wobec obecnie rządzących. Żaden rząd, ani parlament, ani prezydent nie jest doskonały. Nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie widzimy błędy sprawujących władzę. To trzeba mieć na uwadze i nawet zmiana prezydenta niewiele zmieni a może pokażą się inne i większe błędy. W kampanii prezydenckiej  zwłaszcza przed pierwszą turą padło tak wiele kłamstw i bzdur, że zastanawiam się nad moralną stroną kandydowania. Urząd prezydenta RP to przede wszystkim wielki honor i zaszczyt w reprezentowaniu Narodu. Taki człowiek powinien legitymować się  nieskazitelnością moralną a także godną postawą. W niedzielę oddamy kolejny swój głos, a oddając musimy pamiętać o dobru naszej bardzo doświadczonej Ojczyzny.

 

Kto z nas nie pamięta swojej pierwszej Komunii Świętej. W moim przypadku wyglądało to bardzo dramatycznie. Otóż w pierwszej klasie katecheza była w szkole a już w następnym roku 1961/1962 religię „wyrzucono ze szkoły” i początkowo nie mieliśmy katechezy, gdyż nie było sal przy parafii. Dopiero na wiosnę proboszcz zebrał nas w kościele, przepytał katechizmu pamięciowego, znajomości modlitwy i umiejętności spowiadania się. Nie było żadnych prób, po jednej stronie przed balaskami (co to takiego?) stali chłopcy po drugiej dziewczynki i pamiętam przy balaskach nakrytych białym obrusem przyjmowałem pierwszy raz Pana Jezus z trudem naciągając szyję aby głowa nieco wystawała nad nimi. Po mszy wróciłem do domu i nie było żadnych przyjęć tylko normalny niedzielny obiad. Przygotowaniem do pierwszej spowiedzi i Komunii św. zajmowali się  rodzice i same dzieci. Pamiętam jak w szkole przechwalaliśmy się, kto lepiej umie formułkę do spowiedzi. Stroje i prezenty nie zajmowały nam głowy a koleżanki wyglądały ślicznie niosąc w ręku białe (sztuczne) lilie zaś chłopcy byli pobrudzeni woskiem ze świeć które im przysługiwały. Dzisiaj zmieniły się nieco zwyczaje i moda, ale Pan Jezus jest ten sam – ukryty pod postacią chleba. Myśmy w to mocno wierzyli mimo dziecięcego wieku gdyż autorytet rodziców i księdza był niepodważalny. Czy dzisiaj jest to możliwe? Myślę, że tak o ile otoczenie pokaże małemu dziecku że Komunia św. jest czymś bardzo ważnym i jest szanowana. Wczesna Komunia św. jest elementem właściwej formacji chrześcijańskiej i nie można deklarować – jak to niektórzy czynią – że jak dziecko dorośnie to samo wybierze swoją drogę. Widok rodzica przystępującego wraz ze swoimi dziećmi do Komunii św. jest świadectwem żywej wiary i realizacji swoich zobowiązań wynikających z sakramentu małżeństwa oraz z sakramentu chrztu. Spróbujmy spojrzeć na życie eucharystyczne naszych rodzin – a wiec niedzielna Msza św., pełne w niej uczestnictwo, częste karminie się Ciałem Pańskim i adoracja.

Nie wiem, ilu ludzi tak naprawdę interesuje się wyborami prezydenckimi. W jakim stopniu znamy kandydatów oraz ich programy? Czy wiemy jakimi wartościami kierują się kandydaci? Wreszcie co wiemy o urzędzie prezydenta? Słuchając bardzo wielu wypowiedzi można wysnuć wniosek, że prezydent Polski ma taką samą władzę jak amerykański czy francuski. Otóż w zasadzie prezydent w naszym kraju nie ma tak wielkiej władzy, gdyż tę posiada sejm i rząd. Jest natomiast gwarantem ciągłości władzy, czuwa nad Konstytucją i jest zwierzchnikiem sił zbrojnych za pośrednictwem ministra obrony. Praktycznie reprezentuje on nasze Państwo i to jest raczej najistotniejsze w jego funkcji. Obietnice składane przez wielu kandydatów to przysłowiowe „gruszki na wierzbie”. Mocny prezydent to ten, kto ma oparcie przede wszystkim w sejmie, gdyż senat nie odgrywa tutaj żadnej roli. Model niezależnego i skutecznego prezydenta jest jedynie pobożnym życzeniem a musimy jednak przyjąć realizm polityczny. I tutaj powstaje pytanie jaki typ człowieka, z jaką osobowością, z jakim talentem i powierzchownością będzie reprezentował nasz naród. Przypomnę, że Polacy to Naród doświadczany, obecnie nieco rozbity i pogubiony, ale pragnący dobra wspólnej Ojczyzny, w której  jest miejsce dla każdego i nikt nie może być wykluczony. Nie może być jednak tak, że każdy chce budować ład tego domu w oparciu o swoje czy jakiejś grupy zapatrywania. Jak na razie większość Polaków uznaje wartości chrześcijańskie i one są fundamentem prawodawstwa państwowego. Chrześcijaństwo nie zabrania nikomu realizowania siebie według swoich kryteriów moralnych. Jako ludzie wierzący musimy zabiegać o to, by „dekalog” był odniesieniem w życiu społecznym a co idzie także w ustawodawstwie dotyczącym życia, rodziny i szacunku dla ludzi o odmiennych poglądach.

Przeżywamy Oktawę Bożego Ciała. Wielokrotnie słyszeliśmy, że Uroczystość Bożego Ciała wraz z procesją ulicami miasta jest manifestacją naszej wiary w obecność Chrystusa pod postaciami Chleba i Wina. Korzenie tego kultu sięgają połowy wieku XIII i soboru laterańskiego IV (1215). Wierni Kościoła domagali się zewnętrznego kultu poświęconego realnej obecności Chrystusa. Do tego dołączyły się objawienia św. Julianny, które ona interpretowała jako brak osobnej uroczystości w Kościele dotyczącej eucharystycznej obecności. Ta uroczystość jest bardzo ważna z punktu widzenia naszej wiary. Jeżeli uznajemy tę tajemniczą obecność Jezusa Chrystusa to naszym obowiązkiem jest ukazywanie tej wiary publicznie. Publicznym wyznaniem wiary jest również pobożne uczestnictwo we Mszy św. i godne przyjęcie Komunii św. Dzisiaj często słyszymy, że wiara to jedynie obręb kościoła (tak słyszałem z ust kandydata na prezydenta), krzyż zakłóca przestrzeń publiczną a Najświętszy Sakrament to religijne kuriozum, którego człowiekowi oświeconemu wypada się wystrzegać. Dlatego publiczne pójście za Najświętszym Sakramentem, oddanie należnej czci i bronienie tej świętości jest obowiązkiem katolika. Jeżeli wstydzisz się wziąć udział w procesji to znaczy, że twoja wiara jest słaba lub jej wcale nie posiadasz. Kościół jest stróżem sakramentów w tym tego największego – Eucharystii. Ostatnio pojawiają się szczególni czciciele Pana Jezusa, którzy próbują wskazywać kapłanom co mają robić z Eucharystycznymi postaciami. Kościół już dawno wypracował szacunek dla Eucharystii i w tej materii nie ma czego szukać. Czasami słyszę jak to bardzo Kościół w Polsce jest zacofany bo nie udziela komunii na rękę. Otóż śpieszę z wyjaśnieniem: są dwie formy przyjmowania Komunii św. – do ust i na rękę. I jedna i druga wymaga pewnej liturgicznej postawy. Pierwsza forma jest mocno zakorzeniona w tradycji, kulturze, praktyczności i dostojeństwie, a w czasie epidemii jest najbardziej higieniczna. Druga forma też jest dobra, ale wymaga więcej uwagi co do sposobu przyjmowania, trudniejsza dla osób starszych i raczej mniej higieniczna ze względu na styczność ręki z wieloma przedmiotami.