Zdaniem Proboszcza

Totalna wulgaryzacja ogarnia całe nasze społeczeństwo. W czwartek wychodzę z kościoła ok. godz. 17.00 i słyszę serię wykrzykiwanych przekleństw. Schodzę na ulicę i widzę czterech chłopców, którzy bez żadnych zahamowań wyrzucają bardzo głośno, bardzo nieprzyzwoite słowa. Nie przeszkadzała im bliskość kościoła czy przechodnie, dopiero na moją reakcję schowali głowy w kaptury i po prostu uciekli. Może jedynym plusem w tym wydarzeniu, było to, że trochę pohamowali się wskutek  mojego upomnienia. Myślę, że takich sytuacji jest bardzo dużo. Sporo dzieci i młodzieży przechodzi obok plebanii i niestety często słyszę słowa bardzo wulgarne. Skąd to wszystko się bierze? Najpierw zły przykład starszych a zwłaszcza domowników. Dziecko słysząc przekleństwa u ojca czy matki wciąga te słowa bezkrytycznie w swoje słownictwo, a później, by dodać sobie pewności i wzięcia w środowisku rówieśniczym daje upust swoim emocjom w bardzo żałosny sposób. Kierowcy nie przebierają w słowach i na CB, często słuchanego przez podróżujące dzieci, dają próbkę swoich możliwości, gdzie po każdym słowie jest wulgarny przerywnik. W mediach też nie jest lepiej i w imię realizmu producenci dopuszczają wulgarne określenia, słuchane też przez dzieci. Twórcy coraz częściej sięgają po wulgaryzmy słowne i obrazowe, gdyż jak twierdzą to pomaga w ekspresji ich artystycznych odczuć, jest wyrazem ich wolności i tak tworzą niby „nową kulturę”. Powstaje więc pytanie: co jest kulturą a co nią  nie jest? Jakie właściwie są zdefiniowane kanony sztuki? Niestety, obserwuje się dekadencję, która zubaża społeczeństwo a szczególnie młode pokolenie. Poprawność językowa jest coraz  mniej pożądana, gdyż piękno języka – Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza czy Miłosza ustępuje prostactwu generowanemu niestety przez środowiska i osoby, które powinny stać na straży tego co piękne i dobre. Staram się zrozumieć żargon młodzieżowy wymuszony przez współczesne gadżety komunikacyjne lecz on nie musi być wulgarny. Ponoć mamy ogromną liczbę osób z maturą, toteż pytam jak zdali oni egzamin z języka polskiego? Zastanówmy się nad tym problemem i róbmy wszystko by język słyszany był wolny od obraźliwych słów. Poza tym pamiętajmy o starym polskim powiedzeniu – „jak cię słyszą, tak cię piszą”.

Dzisiaj tak wiele słyszymy o potrzebie zachowywania prawa. Przeciwnicy polityczni bardzo często posługują się argumentem o łamaniu prawa przez adwersarzy a później również sami łamią prawo, w imię powiedzenia „tonący się brzytwy chwyta”.  Zresztą w świecie polityki łamanie prawa jest bardzo częstą praktyką i nawet etyka nie jest temu w stanie zapobiec, gdyż jest ona dzisiaj na samym końcu wartości uznawanych przez współczesny świat. Interesy doczesne są tak mocne, że nawet wierzący nabierają wątpliwości co do potrzeby starania się o zachowanie prawa Bożego. Powstaje wtedy pytanie: jaki sens nadać swojemu życiu, które przecież idzie w wieczność? Czym się kierować, by życia nie zmarnować? Tam, po drugiej stronie zapytają ciebie w zasadzie o jedno – czy znasz Syna Człowieczego? Pomyśl o tym już dzisiaj, w nadchodzące Boże Narodzenie.

Lubię Adwent, ponieważ zwiastuje on Święta Bożego Narodzenia niosące tak wiele radości ze spotkań w gronie rodziny, przyjaciół czy wspólnego kolędowania. Ktoś zapewne dołożyłby jeszcze i to, że jest to czas prezentów i różnych miłych niespodzianek. O prezentach i komercji z tym związanej już wiemy, gdyż handlowcy szybko zamienili grobowe znicze i kwiatki na bombki i lampki choinkowe. Jednak dla nas wierzących w Boga Adwent jest czasem radosnego oczekiwania na pamiątkę Narodzin Zbawiciela. Musi to być czas refleksji nad moją relacją ze Zbawicielem. Przeżyć dobrze ten czas można tylko wtedy, gdy kolejny raz pomyślę nad moim przyjęciem Jezusa do swojego życia. Czy Chrystus ze swoją nauką i wymogami moralnymi jest moją drogą życiową, czasami trudną ale pewną  czy może pędzę autostradą, byle szybciej i przyjemniej mijając w rozpędzie właściwe zjazdy?

Człowiek nie może żyć sam - to zostało ukazane już w pierwszej księdze Biblii. Tworzymy przeróżne wspólnoty, które pozwalają człowiekowi pełniej funkcjonować, czuć się bezpieczniej i nie cierpieć samotności. W przeżywaniu wiary, wspólnoty odgrywają ważną rolę. W ubiegłą niedzielę przeżywaliśmy 25 lecie istnienia i działania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, która opiera się na pomyśle Ks. Blachnickiego mającego pomóc człowiekowi uzależnionemu wrócić na drogę godnego życia. Na przykładzie dębickiej KWC można śmiało powiedzieć: wspólnota działa, gdyż są efekty. Podobnie powinno być i w innych wspólnotach; spotykamy się po to, by coś w naszym życiu wiary się umacniało czy naprawiało. W życiu małżeńskim i rodzinnym tak często brakuje pomysłu na prawdziwie wspólnotowe życie. Odpowiedzią na tę potrzebę było utworzenie Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, które ma za zadanie działanie na rzecz umacniania rodziny, poszukiwania rozwiązań dla różnych problemów życia rodzinnego a także promowania dobrego stylu życia małżeńskiego i rodzinnego. Może jest miejsce w tej wspólnocie również dla ciebie.

Święto Niepodległości zawsze wywołuje we mnie dumę, że jestem Polakiem, ale też i troskę o dzisiaj i o przyszłość naszej wolności. Uroczystości związane z tym świętem organizowane były w całym kraju, nawet w bardzo maleńkich miejscowościach. I raczej zdecydowana większość (a może i wszyscy?) moich rodaków uważa ten dzień jako ważny i jednoczący wszystkich. Tymczasem kilka dni po Święcie Niepodległości polscy eurodeputowani głosują w parlamencie Europejskim przeciwko swojemu krajowi a także wstrzymują się od głosu lub nie biorą udziału w głosowaniu jak uczynili to ulubieńcy jednego z ugrupowań politycznych. Pytam co musi być w głowie i sercu takiego Polaka, żeby głosować przeciwko Polsce, która poniosła wielkie ofiary, by być wolną! Co takiego zagraża suwerenności i praworządności naszego kraju? Nic nie zagraża a sytuacyjna interpretacja standardów europejskich jest listkiem figowym zasłaniającym strach liberałów przed umacnianiem sprawiedliwego prawa odnoszącego się coraz częściej do obiektywnych wartości. Jak można podnieść rękę przeciwko swojemu krajowi, których miliony obywateli oddało życie w imię wolnej Ojczyzny, w której sami Polacy będą mogli urządzać swój dom bez pomocy i wskazówek innych. W historii dosyć już mieliśmy „dobrych” patronów, którzy mieli jeden cel – uczynić nas siłą roboczą i rynkiem zbytu. Skoro naród w demokratycznych wyborach wybrał taką władzę i takie rozwiązania to należy je szanować, nawet nie zgadzając się z nimi, a nie szukać oparcia w strukturach UE, gdzie wpływy mają niestety politycy narodu, który dosyć łatwo kiedyś zaakceptował nazizm a dzisiaj pozwalają sobie na nazywanie nazistami czy rasistami Polaków, chcących żyć godnie u siebie w domu budowanym na swoich korzeniach.