Zdaniem Proboszcza

Sakrament bierzmowania udzielany młodzieży jeszcze gimnazjalnej wywołuje u mnie sprzeczne uczucia gdyż z jednej strony jest to sakrament z mocą ponieważ  działa w nim sam Duch Święty i to powinno być skuteczną pomocą w opieraniu się złu z drugiej strony widzę beztroskę wielu młodych ludzi, którzy po prostu zaliczają fakt przyjęcia sakramentu, by mieć to w „papierach katolika”, bez głębszego przeżycia i wiary. Kilka lat temu pewna osoba tuż po bierzmowaniu oświadczyła księdzu, że nie wierzy, a na pytanie dlaczego więc przystąpiła do bierzmowania odpowiedziała z uśmiechem no bo może się to kiedyś przydać. Nie dziwie się takiej odpowiedzi, gdyż kalkulacja co się opłaci jest dosyć powszechna. Szkoda tylko, że nie dotyczy uczciwości wobec Boga i patrzeniu w przyszłość gdzie jest wieczność. Bierzmowany to świadek wiary – czy tak będzie po tegorocznym bierzmowaniu?

Rozpoczyna się V Synod Diecezji Tarnowskiej, który ma wypracować sposób działania Kościoła w Diecezji Tarnowskiej. Synod diecezjalny nie zajmuje się doktryną czy moralnością, ale sprawami duszpasterskimi oraz pewnego rodzaju dyscypliną o której nie mówi Prawo Kanoniczne. Rzeczywistość zmienia się tak szybko, że pewne formy duszpasterskie już nie wystarczają lub są po prostu archaiczne. W Synodzie bierze udział szeroka rzesza wiernych, których głos i oczekiwania – moim zdaniem – są najważniejsze. Jeżeli dzisiaj młodzi dystansują się wobec Kościoła, to niech powiedzą szczerze dlaczego, co ich odpycha, w czym widzą trudności czy wreszcie czego oczekują. Życie rodzinne nastręcza coraz większych trudności i dlatego należy je zdiagnozować i zastosować takie środki, by rzeczywiście były miejscem uświęcania swojego życia wg Ewangelii. Pewnej oceny i korekty wymaga też posługa i życie kapłanów, przewodników w wierze, aby pociągali ludzi do Boga a nie byli powodem zgorszenia czy odejścia od wiary. To są sprawy, którymi będzie zajmował się Synod. Czy będzie on owocny to zależy tylko i wyłącznie od nas, naszego zaangażowania, otwartości i szczerości. Dziękuję wszystkim członkom Parafialnego Zespołu Synodalnego za włączenie się w prace synodalne. Będą one wymagały poświęcania trochę swojego czasu na przedyskutowanie czy przedstawienie problemów. Wszystkich parafian proszę o przekazywanie swoich uwag czy propozycji członkom zespołu synodalnego (lista członków została podana trzy tygodnie temu) lub bezpośrednio w kancelarii – osobiście lub mailowo.

Nie wiem dlaczego komentarze polityczne dotyczące Kościoła Katolickiego są złośliwe, ironiczne, zawierające tezy o upadku Kościoła i ich uzasadnienia a kuriozalnym przypadkiem jest teza, że biskupi  nie zajmują się religią tylko władzą i seksem takie treści można było wyczytać tuż po świętach na jednym z portali internetowych. Autor tychże wynurzeń politycznych zapewne dostrzega procesy cywilizacyjne, które naturalnie osłabiają wiarę człowieka i z tym się zgadzam lecz zestawienie tego z obecną rolą Kościoła jest nieudolne i pokazujące brak wiedzy chociażby o doktrynie wiary. Kościół nikogo nie rozgrzesza – jak chciałby ten Pan – bo nie ma takiej władzy. Grzechy odpuszcza sam Bóg na mocy zasług Chrystusa i to powinien wiedzieć każdy katolik i także ten, kto próbuje o katolicyzmie napisać choć jedno zdanie. Kościół nie jest państwem w państwie i chociaż jego struktury są na wskroś ludzkie to jednak jego natura i cel są zupełnie inne. Kościół kiedyś był blisko związany z władzą lecz to wymuszała ówczesna sytuacja: parafie były fundowane i utrzymywane przez mających władzę na danym terenie. To się na szczęście skończyło i właściwie od stu lat kościół jest wolny od tego typu uzależnień. Kościół to wspólnota wierzących realizujących w swoim życiu ideał ewangeliczny. Jakieś środki materialne i umocowanie prawne są do tego potrzebne, toteż trudno dziwić się pewnym poczynaniom prowadzonym przez Kościół. Natomiast seksualność jest integralną częścią życia ludzkiego bardzo ważną, potrzebną i świętą stąd najwyższa rangą norma moralna zawarta w Dekalogu – nie cudzołóż! Stąd Kościół Katolicki w swoim nauczaniu musi ukazywać moralność  w dziedzinie życia seksualnego. Wolność seksualna jest przeciwna nawet ludzkiej naturze, gdyż człowiek w tym obszarze pragnie wyłączności i wierności. Rozpad małżeństw, co wiąże się z krzywdą dzieci jak i poranieniem duchowym i psychicznym samych małżonków, dokonuje się bardzo często wskutek braku moralności w dziedzinie seksu. Z braku miejsca muszę jednak kończyć swoje poświąteczne dywagacje. Na koniec jeszcze jedno zdanie: jeśli ktoś chce być katolikiem – nikt nie jest do tego zmuszany – niech zastanowi się nad podstawową prawdą: czy wierzę w Zmartwychwstanie Chrystusa a także kiedyś i moje zmartwychwstanie? 

Zmartwychwstanie Chrystusa to największa nadzieja ludzkości i stąd wypływa ogrom radości ogarniającej wierzących. Pełni tejże radości pragniemy złożyć wszystkim Parafianom i Gościom świąteczne życzenia. Niech wiara w zmartwychwstanie będzie oparciem w Waszym codziennym życiu; pokonując rozmaite trudności bądźcie przekonani o senesie każdego wysiłku a w ludzkiej życzliwości dostrzegajcie pełne miłości działanie naszego Pana.

                                       Duszpasterze Parafii Św. Jadwigi w Dębicy

W co wierzysz? Czy jeszcze w cokolwiek wierzysz? Jaki jest kierunek twojego życia? Co jest tą istotną wartością w twoim sercu? Postawiłem kilka fundamentalnych pytań ważnych dla każdego z nas. Zazwyczaj w biegu życia nie odpowiadamy na nie, gdyż nie mamy czasu ani nastroju do tego typu przemyśleń. Kościół wyznacza nam w ciągu roku czas liturgiczny zwany Wielkim Postem, by człowiek mógł się nieco pochylić nad sobą i wiele spraw przemyśleć. Niestety niewielu podejmuje trud czterdziestodniowej duchowej wyprawy na pustynię by nieco poukładać swoje  życie wewnętrzne. Dlatego Kościół proponuje znacznie krótszą wyprawę duchową jaką są rekolekcje wielkopostne w każdej parafii. Czym są rekolekcje? Czasem zamyślenia przed Bogiem nad samym sobą, którego owocem ma być pojednanie – z Bogiem, bliźnimi i samym sobą. Lekceważenie rekolekcji to tak jakbym lekceważył swoje zdrowie: coś mi dolega a ja nie idę do lekarza. Choroba duszy – niestety coraz częstsza – jest istotna tak z punktu życia doczesnego jak i z perspektywy wieczności. Spróbuj zdobyć się na terapię duchową. Nie obiecuję ci, że po jednej czy dwóch konferencjach rekolekcyjnych staniesz się mocny, ale na pewno uczynisz dobry krok w leczeniu swoich duchowych schorzeń. Mówisz, że ich nie masz! Przeczytaj na koniec taką anegdotkę. Spotykają się dwie starsze panie, długo się nie widziały i odważniejsza próbuje nawiązać rozmowę pytając: jak tam twoja choroba? Druga pani nawet się nie zastanawiając odpowiada: a która?  Podobnie jest i twoimi chorobami duszy.