Zdaniem Proboszcza

Czerwona strefa bardzo szybko zamienia się w całkowite ograniczenia co wywołuje w nas lęk przed przyszłością. Specjaliści mówili o tym już w wakacje, ale słońce, i przyjemności przesłoniły świadomość istniejącego zagrożenia. Dzisiaj okazuje się jak wielkie jest to zagrożenie. Obok skokowego wzrostu zachorowań jest problem zapewnienia opieki medycznej a tutaj możliwości nie są nieograniczone. Władze apelują o DDM a jak to wygląda w praktyce? Maseczka pod nosem, brak odpowiedniego dystansu, a co do dezynfekcji rąk czy utrzymania w czystości maseczek tego już raczej nawet sam dotyczący nie wie. Apeluję kolejny raz o zatroszczenie się tak o siebie jak i o drugiego. Tylko wtedy wirus będzie możliwy do pokonania.

Świętość jest dzisiaj niezrozumiała dla większości katolików. Mówić o świętym życiu młodemu człowiekowi to narażać się na śmieszność, na niezrozumienia czy wręcz na podejrzenie o fanatyzm religijny. Święci dla współczesnego człowieka to relikt przeszłości i to średniowiecznej; można podziwiać jedynie piękne malowidła czy rzeźby przedstawiające te postacie. Poza tym oni nic nie mają nam do przekazania. Takie myślenie i zarazem postawa są w sprzeczności z nauką Jezusa, który ukazał swoim wyznawcom drogę świętości, chociażby w Błogosławieństwach, gdyż tylko wtedy można osiągnąć cel – wieczność szczęśliwą. Święta Jadwiga doskonale rozumiała, że musi doskonalić siebie nie w komnatach książęcego domu lecz wśród ludu, wśród swoich poddanych, którzy tak bardzo byli spragnieni miłości i to bardzo konkretnej. Ten średniowieczny przykład jest ciągle inspiracją do zmierzania ku świętości. Nie bójmy się świętości i nie wstydźmy się starań o nią. W sobotę 10 października w Asyżu dokonano beatyfikacji Carla Acutisa, 15-letniego chłopca zmarłego na białaczkę. Fascynował się informatyką ale jedno zdanie wypowiedziane przez niego obrazuje jego postać: „Cieszę się, że umieram, ponieważ przeżyłem swoje życie, nie marnując nawet minuty na to, co nie podobałby się Bogu”. Kogo z nas będzie stać na takie słowa?



Komunikat

Jednak mamy czerwoną strefę i bardzo przydatne jest określenie często używane przez młodzież – „ogarnij się”. Tak trzeba nam się ogarnąć, ale tym razem to ludzie młodzi muszą się ogarnąć, gdyż oni są znaczącym pasem transmisyjnym wirusa. W minionym tygodniu minister zdrowia Niemiec wyraźnie to podkreślił argumentując zachowaniami ludzi młodych, którzy – jak powiedział - chcą się bawić i podróżować. Młodzi nie chcą żadnych ograniczeń, szczególnie moralnych, ale wirus zmusza do ograniczeń, gdyż może on być w waszym życiu przyczyną ostatniego balu i ostatniej podróży. Przykazanie „nie zabijaj” obowiązuje wszystkich i dlatego róbmy to co możliwe – dystans, dezynfekcja i maseczki.

Powiat dębicki został niestety objęty już żółtą strefą a to oznacza wzrost zachorowań i powrót do większych ograniczeń. Nie będę się rozwodził nad przepisami, skoro one są, to są zasadne. Natomiast bez trudu można było zaobserwować zachowania dębiczan tak jakby epidemia skończyła się w czerwcu i wirusa już nie ma. Wszelkie środki ostrożności – dystans, maseczki, dezynfekcja – z pewnością nie zapewnią 100% ochrony, ale jednak w znaczącym stopniu ograniczają rozprzestrzenianie się wirusa a co za tym idzie przyczyniają się do jego ustąpienia. Musimy pamiętać, że tego typu epidemie trwają długo nawet dwa lub trzy lata. Musimy być zdyscyplinowani i organizować swoje życie codzienne tak, by maksymalnie chronić siebie i innych. W naszym kościele obserwuję zdyscyplinowanie co do noszenia maseczek. Gorzej jest już z dystansem, mimo wolnych miejsc chociażby w przodzie, kaplicy bocznej to jednak zagęszczamy się po chórem czy w przedsionkach. Również przy przyjmowaniu Komunii św. nie zachowujemy odstępu, odchodząc potrącamy innych, a także poruszamy głową w momencie podawania Komunii. Dlatego apeluję kolejny raz: Komunię św. przyjmujemy stojąco tworząc pojedyncze rzędy z odstępem 1,5 – 2 metry! Stając przez kapłanem nie poruszamy głową i wyraźnie otwieramy usta.  Po przyjęciu Komunii św. odchodzimy w tym samym kierunku co poprzednik. Ponadto jeszcze raz informuję: każdy kapłan solidnie dezynfekuje ręce przed każdą celebracją.

Papieże ostatnich czasów mają zwyczaj obdarowywania pamiątkowymi różańcami osoby, z którymi się spotykają. Pytanie czy to jest tylko pamiątka? Myślę, że jest to wyraźny znak zachęcający do modlitwy różańcowej; modlitwy o którą wielokrotnie prosiła Matka Boża w swoich objawieniach. Kościół zachęca nas do tej modlitwy zawsze, a szczególnie w miesiącu październiku. Różaniec to sprawdzona szkoła modlitwy dla dzieci i młodzieży. Młodzi często nie umieją się modlić a zapytani o październikowe nabożeństwo sprawiają wrażenie jakby nie wiedzieli o co są pytani. Przed nami kolejny miesiąc z różańcem w ręku. Weźmy go do rąk i odmawiajmy codziennie, gdziekolwiek jesteśmy, w drodze, w oczekiwaniu na wnuczka wracającego ze szkoły a może wieczorną porą w gronie rodziny. Skarżymy się na brak czasu, by przybyć do kościoła na nabożeństwo różańcowe i ja to rozumiem, gdyż takie mamy tempo życia. Mamy jednak wiele przedziałów czasowych w ciągu dnia, w których możemy tą modlitwa nie tylko chwalić Boga lecz również zastanowić się nad sobą samym – a to jest każdemu bardzo potrzebne.