Zdaniem Proboszcza

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska poruszyła całą Polskę. Zobaczyliśmy zło dokonane w sposób publiczny i zarazem triumfalny. Pierwsze chwile wypełniły się rozmaitymi doniesieniami, pełnymi oburzenia i emocji. Staram się zrozumieć taką postawę dziennikarzy czy rozmaitych postaci życia publicznego. Ocena zachowania mordercy jest jednoznacznie negatywna. Natomiast wykorzystywanie tej tragedii tak osobistej jak i społecznej do innych dziwnych teorii jest dosyć symptomatyczne dla polskiego klimatu społeczno-politycznego i nie rozumiem do czego to jest potrzebne. Morderca to człowiek tyle, że chory moralnie i jak się okazuje psychicznie. Chciał żyć bez trudu pracy zabierając cudze pieniądze. Kiedy spotkała go zasłużona kara, nie przyjął jej tylko winę zrzucił na władzę – co bardzo często zdarza się u takich przestępców. Uwięziony w wieku 22 lat nie mógł się z tym pogodzić a problemy  z psychiką pogłębiły jego dramat. Sygnały mówiące o dziwnym zachowaniu tego młodego człowieka, niestety nie spotkały się z odpowiednią reakcją. Być może ktoś zbyt pobieżnie ocenił problem lub nie był w stanie dostrzec zagrożenia. To są  przypuszczenia, które raczej nie znajdą prawdziwej odpowiedzi. Jaką więc mamy przyjąć postawę wobec tego dramatycznego wydarzenia? Najpierw szacunek dla zmarłego i rodziny; dalej – refleksja nad moralnym aspektem życia tak osobistego jak i społecznego; wreszcie – okazywanie szacunku każdemu człowiekowi, bez względu na jego poglądy polityczne czy społeczne. Tak uczy Kościół, będąc wierny wskazaniom Chrystusa. To, że nie wypełniamy przykazania miłości Boga i bliźniego jest naszym grzechem i tutaj musi nastąpić diametralny zwrot, gdyż inaczej zginiemy hołdując egoistycznym interesom rodzącym często nienawiść do drugiego człowieka. Nienawiść pokona wszelkie bariery, by czynić zło i nic jej powstrzyma. Zło powstrzyma tylko wierność przykazaniu miłości – temu Bożemu a nie innemu.

Wizyta duszpasterska dla katolika powinna być jednak poważnie traktowanym spotkaniem z księdzem. Na ogół tak jest, ale coraz częściej spotykamy się z lekceważeniem. Brak domowników tłumaczymy banałami, a księdza zabawiamy zwierzątkami i innymi bzdurami. Jeżeli przyjmujemy księdza to zdobądźmy się na powagę i toczmy rozmowę o ważnych sprawach, gdyż po to jest kolęda a jej czas jest krótki.

„Święta, święta i już po” – echo powtarzane przez niemal wszystkich i tych gadających, i tych śpiewających. Nowy Rok rozpoczął się dla wielu rodzin dosyć smutno, gdyż musieli przeżyć ból rozstania z najbliższymi – odeszli do wieczności. Tak się złożyło, że w pierwszym tygodniu niemal codziennie uczestniczyłem w jakimś pogrzebie. Powaga, modlitwa, ofiarowana Komunia Święta to można było doskonale zauważyć. Zauważyłem też i inne sprawy związane z pogrzebem – zbyt mało wysiłku, by zewnętrznie ostatnia posługa zmarłemu wyglądała dobrze. Mam tu na myśli chociażby sam orszak z kaplicy do miejsca pochówku: często jest to bezładna grupa  zagubionych ludzi. Uczestnicy pogrzebu często nie wiedzą co zrobić z wieńcami, a to takie proste: sprawnie bierzemy je do ręki i ustawiamy się tuż za krzyżem, dalej  ksiądz, osoby niosące trumnę, rodzina, pozostali uczestnicy. Rozumiem nieraz tzw. „utratę głowy przez najbliższych”, ale powinien się ktoś znaleźć, by pokierować konduktem. Pracownicy zakładu pogrzebowego jakoś tam sobie radzą chociaż niektórzy też nie przykładają większej wagi do tego wydarzenia. Przykład - nagłośnienie niesione przez tą samą osobę, która niesie krzyż a dźwięk wydobywający się z głośnika pobudza jedynie mrówki cmentarne, gdyż urządzenie jest tak skierowane. Pomyślmy i zróbmy wszystko (tak rodziny jak i zakłady pogrzebowe i my księża), by pogrzeby naszych bliskich, których kochamy wyglądały godnie i elegancko.

Małżeństwo i normalna rodzina są rugowane ze świadomości młodego człowieka. Wielu traktuje małżeństwo jak jakieś zajęcie, które można w dowolnym czasie zakończyć i rozpocząć nowe. Idąc tą ścieżką w pewnym momencie dostrzegają błąd swego życia, ale odwrotu już nie ma; nie można odbudować więzi, które lekkomyślnie się podeptało. Kościół niezmiennie stawia nam przed oczyma wzór Najświętszej Rodziny i uczy o cechach trwałego i szczęśliwego związku małżeńskiego. Młodzi pozbawieni oparcia w swojej rodzinie i w klimacie społecznym nie potrafią przeciwstawić się rozmaitym trudnościom życiowym i łatwo się poddają myśli o rozejściu się, nie licząc się z krzywdą wyrządzaną dzieciom. Ileż razy słyszę zdanie „przecież mam prawo do szczęścia i muszę go znaleźć”. Owszem masz prawo do szczęścia, lecz nie cudzym kosztem i zanim zwiążesz się z kimś to pomyśl o odpowiedzialności, gdyż szczęście twoje jest powiązane szczególnie ze szczęściem tego, któremu dajesz życie.

O Boże niepojęty, kto pojmie miłość Twą
- takie słowa śpiewamy w polskiej kolędzie. Boże Narodzenie jest kolejną okazją do zgłębiania tej tajemnicy. Zabiegani i zapracowania gubimy Boga, który już przyszedł by ukazać człowiekowi prawdziwe oblicze miłości. Składając świąteczne życzenia pragniemy, by każdy z was zrozumiał istotę miłości  Bożej i szedł za nią przez całe życie. Żyjcie w pokoju i przyjaźni z Bogiem i nie lękajcie się Jego towarzystwa a każdy dzień będzie przez was przeżyty w radości przewyższającej wszystko co może dać świat.

Duszpasterze Parafii Św. Jadwigi w Dębicy