Zdaniem Proboszcza

Ojcowie Wspólnoty Europejskiej Adenauer, Gasperi i Schuman raczej wstydzą się za swoich następców, którzy dosyć głęboko wypaczyli ich idee. Żadnemu z tych wspaniałych mężów stanu nie przyszło do głowy, by małżeństwem nazywać związek mężczyzny z mężczyzną lub kobiety z kobietą. Dzisiaj sztandarowym hasłem liberałów i socjalistów europejskich są takie małżeństwa. Ta wielka trójka założycieli miała głębokie korzenie chrześcijańskie. Kościół niezmiennie naucza: związek mężczyzny i kobiety jest małżeństwem. Wszelkiej maści feministki i bliżej nie określeni krzykacze niech zapomną o możliwości zmiany w nauczaniu Kościoła i niech dadzą mu spokój, niech się nie zajmują sprawami wiary, o których mają bardzo blade pojęcie. Rodzina to matka i ojciec związani miłością i to płodną, dającą życie najbardziej kochanym osobom – dzieciom.

Bóg zesłał swojego Syna na świat po to, by świat mu uwierzył. Boże Narodzenie jest okazją do zastanowienie się nad naszą odpowiedzią dawaną Bogu – czy uwierzyliśmy Jezusowi. Przeżywając te święta składamy Wam drodzy Parafianie i Goście życzenia, by Wasze życie było wypełnione zawierzeniem Bogu, który prowadzi nas przez doświadczenie życia ku dobru. Obecne trudne chwile z pewnością prowadzą do czegoś co umocni nasze życie osobiste i rodzinne w wierności temu, który podejmując trud życia ludzkiego ukazał nam pełnię miłości i nią obdarował każdego z nas. Pokój i nadzieja niech goszczą w Waszych sercach.

 

Duszpasterze Parafii św. Jadwigi.

Narodowa kwarantanna wywołała wiele rozczarowań; co z naszym wypoczynkiem, co z zabawą sylwestrową. Epidemia pokazuje jak krucha jest nasza egzystencja i dlatego musimy skupić się nie na tym co przyjemne, lecz na tym co konieczne, by chronić nasze życie i zdrowie. Trudność organizacji czasu świątecznego bierze się z faktu, że dotychczas tym nie zajmowaliśmy gdyż kupowaliśmy wypoczynek u fachowców. Może to wyzwanie czasu pozwoli nam odkryć wartość rodzinnego wypoczynku. Czym go wypełnić? Możliwości jest wiele, trzeba tylko pomyśleć i włożyć nieco wysiłku. A jak tego nie potrafisz to zapytaj babci, jak się świątecznie radowano bez ekranu i bez stoku.

Coraz częściej padają pytania o święta – jakie one będą może bez rodziny, bez spotkań, z trwającymi ograniczeniami. W sytuacji epidemii napawa nas to smutkiem i pesymizmem. Przy tej okazji zauważamy jak bardzo potrzebujemy kontaktów, pełnych miłości z najbliższymi. Brak kontaktów z innymi to tak jak brak powietrza przy koronawirusie, który trzeba sztucznie uzupełniać. Epidemia uzmysłowiła nam wszystkim prawdę, że człowiek nie żyje dla siebie. Bynajmniej nie jest to nowe odkrycie, gdyż właśnie chrześcijaństwo, tak bardzo dzisiaj poniewieranie i atakowane przez liberałów i wszelkiej maści lewicę, od czasu pojawienia się Zbawiciela świata Jezusa Chrystusa, głosi tę prawdę. Problem polega jedynie na tym, że człowiek zachwycił się samym sobą i nie chce realizować tej drogi swojego życia. Chce być niezależny i samowystarczalny a to jest niemożliwe, by mógł przetrwać i normalnie funkcjonować. Nauka przecież jasno potwierdza, że człowieka nie da się wyprodukować w złotej klatce przy pomocy odżywek i programów stymulujących jego rozwój umysłowy. Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, potrzebuje jego spojrzenia słowa, czułości, bliskości, potrzebuje duchowej siły. Tylko wtedy następuje prawidłowy rozwój i poczucie szczęścia. Chrześcijaństwo atakuje się dzisiaj za grzech, za nieliczne przejawy zła czynionego przez niektóre osoby. Natomiast nie mówi się co daje ludzkości chrześcijaństwo głosząc chociażby fundamentalne zasady moralne zgodne z naturą człowieka. Nie mówi się o zasadzie miłości, o przebaczeniu, o miłosierdziu. Media właściwie zajmują się Kościołem wtedy gdy jakiegoś duchownego o coś posądzą albo gdy prowadzona jest kolejna akcja pomocy biednym czyli rozdawanie paczek. Pomija się całą sferę duchowego życia człowieka, któremu służy Kościół wskazując na głębię relacji z Bogiem, sobą i bliźnimi. Nie można tego pomijać jeżeli człowiek chce osiągnąć wewnętrzną harmonię i pokój. Święta Bożego Narodzenia nie będą smutne, jeżeli mamy wiarę, która ożywia codzienna modlitwa i przekonanie iż napotykany trud jest próbą naszej wierności Bogu. Adwent wykorzystajmy do dobrego przygotowania na prawdziwe spotkanie z Panem. To warunkuje dobre przeżycie świąt pomimo ograniczeń.

Coraz większy zamęt panuje w umysłach katolików. Często spotykam się ze zdaniem, zwłaszcza ludzi młodych „przestałem chodzić do kościoła bo ten biskup tuszował pedofilię a tamten ksiądz grzesznie zabawiał się z dziećmi”. Najpierw dostrzegam u takiego człowieka słabość wiary, która w zasadzie oparta jest o autorytet człowieka. Mają oni trochę racji, gdyż od głosiciela Dobrej Nowiny wymaga się odpowiedniego świadectwa. Przy tym musimy jednak pamiętać, że grzech wciska się wszędzie, nawet do życia biskupa. Chrystus to przewidział i już o żydowskich kapłanach powiedział jasno – słuchajcie co mówią ale czynów ich nie naśladujcie – mając na myśli zapewne ich złe czyny. Jak ważną sprawą jest moja osobista wiara, która się nie chwieje nawet wtedy gdy powalają kardynała czy kwestionują świętość Jana Pawła II. Pytanie „kim jest dla mnie Jezus” jest kluczowe, a dając pełną i pozytywną odpowiedź nie odcinam się od Kościoła lecz wiem, że w tej wspólnocie ludzi grzesznych zmierzam ku osobistej świętości. Dla mnie kontestacja Kościoła jako niepotrzebnej instytucji to nic innego jak zasłona dymna dla swojej słabej wiary i być może wielkiej grzeszności.  Wszelkie ataki na Kościół mają na celu zniszczenie ostatniego autorytetu moralnego w cywilizacji zachodniej, by móc sprowadzić społeczeństwo jedynie do poziomu przydatności produkcyjnej i odbiorcy dóbr konsumpcyjnych.