Zdaniem Proboszcza

W czasie strajku kobiet media pokazały dwie dziewczyny, które przy pomocy megafonu próbowały wykrzyczeć, że są za życiem. Ale agresywne dziewczęta z „piekła kobiet” jednak nie pozwoliły, tym odważnym dziewczętom powiedzieć wszystkiego wyrywając im tuby (w tym momencie jednak dokonano cięcia, by nie było wiadomo czy dokonano zawłaszczenia tub czy nie). W tym momencie stanęła mi przed oczyma scena z uzdrowionymi trędowatymi – jeden tylko wrócił, by podziękować. Dwie dziewczyny stanęły wobec kilkudziesięciotysięcznego tłumu, by przypomnieć o darze życia. Myślę, że większość tychże protestujących to chrześcijanie a więc powołani do mocą wiar do troski o życie i to doczesne i to wieczne. Podobno te odważne dziewczęta są z Dębicy. Chciałbym je poznać i osobiście podziękować za takie świadectwo człowieczeństwa.

Kolejne Święto Niepodległości przed nami. Trochę już żyję na tym świecie i nie przypominam sobie, by to święto było przeżywane w tak przygnębiającej atmosferze. Z jednej strony koronawirus paraliżujący w coraz większym stopniu nasze codzienne życie, coraz więcej chorych i niestety umierających a drugiej strony protesty gromadzące dziesiątki tysięcy osób i tworzące ogromne zagrożenie epidemiczne a także łamiące prawo. Żal mi tych młodych kilkunastoletnich dziewcząt i chłopców, którzy poddani emocjom histerycznie wykrzykiwali hasła, których zupełnie nie rozumieli. Odpowiedzialnymi za to wszystko jest grupka ludzi, których obrazują te trzy czarne panie zasiadające przed kamerą i wulgarnie wyrażające swoje postulaty zupełnie absurdalne, chociażby to, że państwo nie funkcjonuje, a nawet przestępcze jak wypowiedzenie posłuszeństwa prawu. Jedna z tychże pań nawet posunęła się do stwierdzenia – rób to co czujesz, to co myślisz, to co jest skuteczne i to na co zasłużyli – to wszystko wobec tych, którzy chronią ludzkie życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Ponadto grozi katolikom, nazywając Kościół czymś obrzydliwym i zapowiada kolejne działania uważając malowanie kościołów i przerywanie nabożeństw czymś normalnym. Taka zachęta dla aktywności wielu młodych których, życie ma się toczyć od imprezy do imprezy prowadzi ich bezmyślnie do czynów złych. Oglądałem nastoletnią dziewczynę, która za wszelką cenę chciała wejść do Kościoła św. Krzyża  w Warszawie z dużym kartonem, na którym wypisane zostało kolejne głupie hasło tego lewackiego protestu. Czy kilkunastoletnia dziewczyna mająca rozum jakąś wrażliwość ludzką i sumienie nie wie po co się idzie do świątyni, obojętnie jakiego wyznania? Osobną grupą są politycy, którzy w tak trudnym czasie epidemii popierają i zachęcają do protestów. Powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej i to skutecznej. Wiele osób boleśnie przeżywa ten czas i pyta co będzie? Najpierw pozostawmy emocje i włączmy rozum by ocenić właściwie rzeczywistość. Tylko wtedy nie rozsadzimy Polski. Ponadto pamiętajmy – siły liberalne ze stolicą w Berlinie i Paryżu nie chcą Polski żyjącej chrześcijańskimi wartościami, chcą Polski uległej, chcą byśmy żyli na ich łasce. Jeżeli ktoś tego nie dostrzega to znaczy że jest ślepy, lub jest mu wszystko obojętne.  A nasza Niepodległość?

W tych dniach zastanawiamy się nieco więcej nad życiem a właściwie nad jego celem. Wielu ludzi młodych odrzuca wieczność widząc w doczesności spełnienie siebie a więc i swój cel życia. Jednakże tak nie jest, gdyż śmierć i cierpienie nie znajdują się na liście pożądanych „dóbr” tego świata a dotykają każdego i wtedy rodzi się smutek, apatia czy nawet depresja ponieważ nie można tej trudności pokonać siłami doczesnymi. Trzeba nam wiary i trzeba tą wiarą żyć, wtedy rozpacz nie zaglądnie nam w oczy a życie ludzkie nie jest jedynie „smutną lista umarłych”, o jakiej pisze Wisława Szymborska. Lęk przed śmiercią towarzyszy każdemu normalnemu człowiekowi lecz w przypadku osoby wierzącej nadzieja wieczności jest swoistego rodzaju katalizatorem łączącym ten świat z wiecznością. Poza tym warto spojrzeć na naukę, która coraz bardziej zgłębiając tajniki wszechświata a także ludzkiego organizmu staje ciągle przed odwiecznym pytaniem o „praprzyczynę” różnego rodzaju zjawisk i procesów. I co ciekawe odkrycie czegoś nowego pozostawia nadal aktualnym pytanie o przyczynę. Ludzie wierzący niezmiennie odpowiadają – jest Bóg, który wszystko stworzył i wszystkim kieruje i czeka na człowieka. Słynny „zakład Pascala” jest bardzo logiczny; jeżeli wierzysz w Boga to nic nie tracisz a jeżeli nie wierzysz to możesz stracić wieczność. Wiara nie niesie żadnego ryzyka w przeciwieństwie do odrzucenia istnienia Boga, które może skończyć się dla człowieka bardzo źle. Ponadto wiara daje moralne oparcie w życiu.

Czerwona strefa bardzo szybko zamienia się w całkowite ograniczenia co wywołuje w nas lęk przed przyszłością. Specjaliści mówili o tym już w wakacje, ale słońce, i przyjemności przesłoniły świadomość istniejącego zagrożenia. Dzisiaj okazuje się jak wielkie jest to zagrożenie. Obok skokowego wzrostu zachorowań jest problem zapewnienia opieki medycznej a tutaj możliwości nie są nieograniczone. Władze apelują o DDM a jak to wygląda w praktyce? Maseczka pod nosem, brak odpowiedniego dystansu, a co do dezynfekcji rąk czy utrzymania w czystości maseczek tego już raczej nawet sam dotyczący nie wie. Apeluję kolejny raz o zatroszczenie się tak o siebie jak i o drugiego. Tylko wtedy wirus będzie możliwy do pokonania.

Świętość jest dzisiaj niezrozumiała dla większości katolików. Mówić o świętym życiu młodemu człowiekowi to narażać się na śmieszność, na niezrozumienia czy wręcz na podejrzenie o fanatyzm religijny. Święci dla współczesnego człowieka to relikt przeszłości i to średniowiecznej; można podziwiać jedynie piękne malowidła czy rzeźby przedstawiające te postacie. Poza tym oni nic nie mają nam do przekazania. Takie myślenie i zarazem postawa są w sprzeczności z nauką Jezusa, który ukazał swoim wyznawcom drogę świętości, chociażby w Błogosławieństwach, gdyż tylko wtedy można osiągnąć cel – wieczność szczęśliwą. Święta Jadwiga doskonale rozumiała, że musi doskonalić siebie nie w komnatach książęcego domu lecz wśród ludu, wśród swoich poddanych, którzy tak bardzo byli spragnieni miłości i to bardzo konkretnej. Ten średniowieczny przykład jest ciągle inspiracją do zmierzania ku świętości. Nie bójmy się świętości i nie wstydźmy się starań o nią. W sobotę 10 października w Asyżu dokonano beatyfikacji Carla Acutisa, 15-letniego chłopca zmarłego na białaczkę. Fascynował się informatyką ale jedno zdanie wypowiedziane przez niego obrazuje jego postać: „Cieszę się, że umieram, ponieważ przeżyłem swoje życie, nie marnując nawet minuty na to, co nie podobałby się Bogu”. Kogo z nas będzie stać na takie słowa?



Komunikat