Zdaniem Proboszcza

Jakże odmienny jest przekaz o wojnie w mediach rosyjskich i w mediach zachodnich. Właściwie to nie ma wojny, jest jakaś operacja przeciwko faszystom i banderowcom i zepsutemu zachodowi jak określił pewien duchowny prawosławny. Wydawałoby się, że w dzisiejszej epoce to jest niemożliwe. A jednak jesteśmy świadkami fałszywej propagandy i barbarzyństwem w białych kołnierzykach. Państwo ukraińskie okazuje się siłą, z którą nie mogą sobie poradzić najeźdźcy i prawdopodobnie, jeżeli się nie zakończy negocjacjami w najbliższym czasie to  będzie się ciągnęła długo generując ogromne zniszczenia tak materialne jak i ludzkie. Świat demokratyczny jest podzielony i nie wie jak się zachować wobec potęgi militarnej Rosji, która w tym momencie jest nieobliczalna. Tak więc nastał czas ważnych decyzji i uzmysłowienia sobie na czym należy opierać budowanie pokoju światowego.

Rozpoczęliśmy Wielki Post 2022 roku. Atmosfera jest szczególna, gdyż rozpoczęta na Ukrainie wojna budzi w nas wielki niepokój, czy aby to nie było zarzewie kolejnej wojny światowej? Nasz kraj ma tragiczną historię związaną z wojną i nikt na tej ziemi tego nie pragnie. Co mamy robić? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Najpierw pomagamy uchodźcom z Ukrainy. Idzie nam to nieźle. Słyszę o rzeszach wolontariuszy zaangażowanych w pomoc, słyszę o otwierających się domach gotowych przyjąć uciekinierów, widzę ofiarność wszystkich, nawet tych, którzy mają niewiele, ale i to dzielą z potrzebującymi. Trzeba nam jedności narodowej i tu apeluję do polityków: w tej chwili zjednoczenie wszystkich jest obowiązkiem patriotycznym! A nie tak jak jeden z polityków potępiając wprawdzie atak na Ukrainę nie omieszkał dołożyć swojego „paliwa opozycyjnego” tłumacząc, że to jest skutek braku niezawisłych sądów w Rosji, tym samym nawiązując do wieloletniego sporu o sądy w Polsce, które w obliczu zagrożenie nie będą miały żadnego znaczenia. Skupmy się na wzmacnianiu społeczeństwa i dodawaniu otuchy zwłaszcza sporej grupie Polaków, lękającej się także o los naszej Ojczyzny. Ponadto uczmy się patriotyzmu, jak to pokazują Ukraińcy, i rzeczywiście dbajmy o wszystko co stanowi naszą Ojczyznę. Wielki Post to czas odnowy.

Wojna stanęła u progu naszej Ojczyzny. Obecnemu pokoleniu Polaków, jeszcze wczoraj wydawało się to jakimś absurdem a dzisiaj jest rzeczywistością. Z czego rodzi się wojna? Z braku Boga w sercu człowieka. Putin dawno się Go wyzbył, chociaż czasami czyni znak krzyża, ale czyni to obłudnie. Jaśnie oświecona Europa również pozbyła się Boga stawiając na euro i biznes. Sojusznicze zapewnienia są podobne do tych, które już w historii były i to stosunkowo niedawno. Młodzi ludzie żyją najczęściej w klimacie zabawy i przyjemności. Wojna niestety niesie muzykę, która paraliżuje całego człowieka. Co mamy czynić? Solidarnie się zjednoczyć, żyć roztropnie i oszczędnie, nie panikować i powrócić do Boga, gdyż On jest Prawdą i Pokojem.

Słyszałem, że ponowne zdanie egzaminu na prawo jazdy z powodu jego utraty dla wielu osób jest wielką trudnością  a czasem nawet i niemożliwe. W tym kontekście pomyślałem o katolikach, którzy nie potrafią kierować się w życiu zasadami wynikającymi z wiary. Najczęściej są zdziwieni, że jest jakaś norma moralna, że są jakieś wymagania co do zasad postępowania czy praktyk religijnych. Otóż słabą stroną jest katechizacja, a raczej podejście do uzyskiwania podstawowej wiedzy religijnej przez młodzież. Młodzi najczęściej podchodzą z lekceważeniem do katechezy, a później nie znając zasad ośmieszają się swoimi wypowiedziami czy postawami. Jeżeli brakuje wiedzy o zasadach to jak można kierować się nimi w swoim życiu? Przykładem może być chociażby pojęcie grzechu; nie bierzemy pod uwagę tego co wymaga Dekalog   tylko to co ja uważam za grzech. I to jest pycha człowieka.

Wprawdzie Święta Bożego Narodzenia minęły już dawno, to jednak brzmią mi w uszach życzenia z tego okresu, w których dominującą treścią było zdrowie, zdrówko, zdroweńko - jak ktoś pieszczotliwie powiedział. Zapewne przytłaczająca większość  doświadczyła tego, a być może i sami przekazując życzenia akcentowaliśmy właśnie zdrowie. Powie ktoś, nic dziwnego bo przecież covid zbiera żniwo a panująca epidemia paraliżuje życie. Trochę się z tym zgadzam, ale nie możemy nieskończenie żyć w lęku. Lęk wywołany epidemią działa bardzo destrukcyjnie na relacje międzyludzkie a co za tym idzie również i na kondycję psychiczną człowieka. Życzenia zdrowia są jak najbardziej na miejscu, ale same słowa nie wystarczą. Zagrożenie wirusami było, jest i będzie. Tego nie da się uniknąć, ale trzeba zadbać o odporność, której jak mi się wydaje, wszystkim brakuje. Postęp cywilizacyjny, wygodne życie, produkowana żywność, brak naturalnego ruchu zmniejszają odporność naszego organizmu i tym samym narażają nas na łatwe poddawanie się wirusom. Nie jestem medykiem, ale śledząc cały przebieg epidemii i skrajne stanowiska tak w świecie medycznym jak i politycznym dochodzę właśnie do takich wniosków. Może się mylę, więc pytam co może dzisiaj zrobić człowiek, by nie „złapać” wirusa? Owszem, ogólne zalecenia władz sanitarnych są dobre, ale czy do końca życia naszego pokolenie będziemy wcierać w skórę alkohol, zasłaniać twarz maseczkami i rozmawiać z odległości dwóch metrów? Przecież to jest jakiś koszmar, z którego musimy jak najszybciej wyjść. Niestety jak na razie nikt nie jest w stanie nam wskazać terminu powrotu normalności. I dlatego obok obowiązującej nas jeszcze ostrożności budujmy odporność. Nie jestem specjalista od tego zagadnienia, ale logika podpowiada: zdrowo żyj, wysypiaj się, jedz zdrowe pokarmy, ruszaj się, bądź radosny i życzliwy dla innych. Ponadto, ważne jest nasze wnętrze duchowe; żyj w zgodzie ze sumieniem i nie zapominaj o swojej duszy, módl się i swoje obawy przedstawiaj Panu (o ile jeszcze wierzysz) i pamiętaj, że jesteś tylko człowiekiem i wszystkiego nie zrealizujesz, nie załatwisz i nie poliżesz. Umiej cieszyć się tym wszystkim co osiągnąłeś wszystkim i dzielić się ze wszystkimi autentyczna miłością.