Zdaniem Proboszcza

Ekscytacja tematami nagłaśnianymi przez media jest w naszym kraju bardzo modna. Brakuje nam niestety nieco głębszego spojrzenia na różne negatywne problemy naszego życia. Proste pytanie – gdzie te problemy mają swoje źródło? Z jednej strony surowo oceniamy pedofilii, kimkolwiek oni są i to jest słuszne, gdyż równa się to zbrodni wobec niewinnego dziecka a równocześnie te same media lansują swobodę seksualną, zanik intymności bombardując nas wszystkich erotyką i stylem dalekim od zasad wynikających z natury człowieka. Człowiek musi wiedzieć co przynależy jego godności a w filmach najczęściej widzimy przemoc, seks, wielożenstwo, egoizm, konsumpcję itp.  Człowiek żyjący w takim otoczeniu, niestety jest narażony na pójście drogą zła: ksiądz pedofil, lekarz pedofil, sędzia pedofil, nauczyciel pedofil, rodzic pedofil to żałosny obraz dzisiejszych czasów. Oczyszczenia potrzebujemy wszyscy, a nie tylko księża chociaż przed wszystkimi. Jeden pedofil wśród duchownych to jeden za dużo! Ale nie pozwólmy się omamić, nawet przy pomocy mediów, że duchowieństwo to sami pedofile! Pomyśl o nauczycielach, księżach, sąsiadach, przyjaciołach – czy oni byli lub są pedofilami? Księża są wzięci z ludu, nie z księżyca. Owszem wymagamy od nich znacznie więcej niż od przeciętnego człowieka, mają być wzorem moralności. Są jednak tylko ludźmi i grzech osobisty jest ich grzechem a nie społeczności, za który odpowiadają przed Bogiem i są bezwzględnie karani przez prawo, jeżeli to wykroczenie jest udowodnione i objęte jasnymi konsekwencjami.

Kolejna niedziela synodalna ma nam uświadomić nie tylko dany problem naszego życia religijnego lecz również i to, że jako wspólnota mamy czuć się odpowiedzialni za kondycję duchową tejże wspólnoty. Bardzo często wspólnotę Kościoła traktujemy jako obce ciało w swoim życiu, a tymczasem już od chwili chrztu zostaliśmy włączeni we wspólnotę Kościoła i mamy budować jej siłę duchową własną duchowością. Powstaje więc pytanie: jaką posiadamy duchowość? Czy rzeczywiście wyrasta ona z wiary w Jezusa Chrystusa jedynego Zbawiciela człowieka? Prace synodalne dają okazję do angażowania się w refleksję nad stanem naszej wspólnoty i wypracowania sposobów głoszenia orędzia o zbawieniu kolejnym pokoleniom.

Synaj w Dębicy to cykliczne spotkanie młodzieży z całej Diecezji Tarnowskiej organizowane w różnych miejscach, w tym roku padło na nasze miasto. Zorganizowanie takiego przedsięwzięcia nie jest łatwe i tym bardziej należy się wdzięczność wszystkim zaangażowanym tak od strony instytucji kościelnych jak i samorządowych -  burmistrz starosta oraz osób prywatnych. Kościół Miłosierdzia Bożego wypełnił się 2500 młodymi ludźmi raczej zainteresowanymi tym co mogli usłyszeć. Obok modlitwy, śpiewów pojawił się Kardynał Tagle z Filipin, ten sam, który miał znakomitą katechezę dla młodych podczas Światowego Dnia Młodych w Krakowie. Z ciekawością poszedłem na spotkanie z tak egzotycznym Gościem i mile zaskoczył mnie ten niewielki wzrostem ale mocny duchem człowiek, który znakomicie nawiązał kontakt z trudnym odbiorcą jaką jest młodzież. Bezustanny dialog, stawiane pytania, bezpośrednie zwroty nie pozwoliły na bierny odbiór, lecz angażowały słuchaczy do  uczestnictwa. Zaskoczyło mnie jedno pytanie, którego nie spodziewałem się w takim gronie. Otóż kardynał zapytał młodych – czy znają kogoś kto myślał o samobójstwie? Podniosło się sporo rąk i to dla mnie było zaskakujące mimo, że spotykam się z tym problemem. Tutaj jednak młodzież, i to ta młodsza doświadczyła czegoś bardzo trudnego. Kardynał raczej spodziewał się takiej sytuacji i zdiagnozował to bardzo krótko – młodzi ludzie coraz częściej czują się samotni. Mimo tylu komunikatorów, łatwości w przemieszczaniu się człowiek jednak czuje się samotny. To jest ty dramatyczna prawda, gdyż mamy coraz mniej czasu dla drugiego a nade wszystko dla Pana Boga! Człowiek zachłyśnięty swoimi zdobyczami nie potrzebuje Boga – sam chce być dla siebie wszystkim, a to jak wiemy z doświadczenia jest niemożliwe. Młodzi ludzie, wchodzący w dorosłe życie bez oparcia o drugiego człowieka (rodzica, nauczyciela) bez Boga z Jego miłością i zasadami gubi się a życie najbardziej hałaśliwe i kolorowe staje się udręką i stąd ucieczka w unicestwienie. Po co żyć skoro nikt mi nie powiedział po co jestem na tym świecie. Jako ludzie wierzący pochylmy się nad tym problemem i zapytajmy co tak naprawdę daję drugiemu człowiekowi, obojętne czy jest nim moje dziecko, czy sąsiad, znajomy lub nieznajomy.

Troska o katolickie wychowanie dzieci spoczywa na rodzicach. Przecież to wy prosiliście Kościół o chrzest dla swojego dziecka zapewniając o wychowaniu dziecka w wierze katolickiej. Podobnie przy zawieraniu sakramentalnego małżeństwa zapewnialiście Boga i zgromadzonych o waszym katolickim życiu i wychowaniu dzieci. Przypominam te zobowiązania, ponieważ bardzo wielu małżonków o tym świadomie zapomniało. I tutaj należałoby postawić sobie pytanie o uczciwość wobec Boga! Jeżeli, ktoś z rozmysłem kłamie przy chrzcie i przy sakramencie małżeństwa to trzeba to nazwać podłością. Jeżeli nie jesteś wierzącym to powiedz to odważnie i wyraźnie swojej ukochanej, swojemu ukochanemu, rodzicom otoczeniu i nie zawracaj głowy Kościołowi, który dla ciebie nic nie znaczy. To będzie uczciwe i nie narazisz się na miano kłamcy. Masz wolną wolę i możesz wybierać. Ale skoro wybrałeś wiarę i Boga w rozumieniu katolickim to bądź konsekwentny i postępuj czytelnie wobec siebie, współmałżonka i rodziny. Wiara nie jest „obciachem” tylko stylem życia, bardzo sensownym lecz bardzo wymagającym. I jeżeli chcesz przekazać swojemu dziecku największy skarb tej ziemi, to jest nim tylko wiara! Nie dowierzasz? To czytaj Ewangelię nawet dzisiaj!

Często spotykam się ze zdziwieniem kogoś wobec wymagań jakie stawiam przy załatwianiu różnych spraw w kancelarii. Ktoś prosi o pogrzeb osoby nie będącej parafianinem i jest zdziwiony, że trzeba uzyskać pozwolenie proboszcza parafii na terenie której ostatnio zmarła osoba zamieszkiwała. Narzeczeni mocno „stękają” wobec koniecznych dokumentów potrzebnych do zawarcia sakramentu małżeństwa. Problem z chrzestnymi bez małżeńskich związków sakramentalnych bardzo często rozgrzewa do czerwoności „zrozpaczonych rodziców”, którzy – i tu przyznaję im rację - z trudem mogą kogoś uprosić, by pełnił taką rolę. Katolicy po prostu wstydzą się być chrzestnymi, czyli wstydzą się być świadkami Chrystusa a to jest już poważny grzech, gdy przypomnimy sobie słowa Jezusa „Kto przyzna się do mnie przed ludźmi to i ja przyznam się do niego wobec Mojego Ojca, który jest w niebie”. Podobnych spraw jest wiele i zastanawiam się dlaczego w dobie internetu w ten sposób podchodzimy do załatwiania ważnych spraw we wspólnocie, którą tworzymy. Kościół jako widoczna instytucja musi funkcjonować  w sposób zorganizowany a to określa Kodeks Prawa Kanonicznego, jeden dla całego Kościoła oraz statuty Synodów Diecezjalnych uwzględniających specyfikę narodową czy kulturową. Wymagania, które stawiam są i muszą być zgodne z prawem Kościoła. Parafia nie jest moim  prywatnym przedsiębiorstwem, które mogę prowadzić tak jak mi się podoba. Wszelkie wymagania są określone prawem, którego niestety większość katolików po prostu nie zna. Nie raz, w dłuższej rozmowie z załatwiającymi jakąś sprawę i nieco „podminowanymi” stawianymi w kancelarii jakoby trudnościami dostrzegam brak  elementarnej wiedzy katechetycznej a po wyjaśnieniu widzę zrozumienie i nieco uśmiechu. Starajmy się zrozumieć, że w kancelarii nie zasiada „mój przeciwnik” tylko, ktoś komu zależy na twoim zbawieniu. To Ty najczęściej błądzisz wskutek niewiedzy i swój błąd uważasz za normę według, której inni muszą funkcjonować. Poza tym, co z twoim zaufaniem wobec drugiego człowieka? Musimy sobie ufać i nie myśleć, że za każdą sprawą kryje się jakiś podstęp czy chęć wykorzystania. Gdy idziesz do urzędu nie dyskutujesz z wymogami bo tak stanowi prawo, gdy idziesz do banku musisz spełnić jakieś wymogi prawa bankowego, gdy przekroczysz przepisy drogowe pan policjant wyciąga taryfikator i po dyskusji. Dlaczego więc w Kościele dajesz często upust swojej agresji? Czy Księża i Siostry Zakonne to oszuści, gangsterzy, którzy chcą cię pozbawić wszystkiego i wdeptać w ziemię? Zastanów się, bo za chwilę nie będzie miał kto podać Ci Komunii Świętej w godzinie śmierci.