Docierają do nas informacje o „modzie” na wypisywanie się z lekcji religii młodzieży szkół średnich. Z pewnością takie zjawisko obserwujemy, ale czy skala jest aż taka jaką podają media? Czytałem wypowiedź jednego z uczniów, który zrezygnował z katechezy twierdząc: jest to najmniej ważny przedmiot a czas mogę poświęcić na inne ważniejsze przedmioty. No, cóż wiedza religijna nie jest potrzebna skoro nie ma wiary. Młodzi ludzie są coraz częściej świadkami oziębłości religijnej panującej w ich rodzinach. Sami mają trudności z wejściem w życie religijne w związku ze zlaicyzowanym  otoczeniem. Wiara nie jest chlubą dla nowoczesnego człowieka, zresztą tak zawsze było, który nie chce żadnych wskazań czy pouczeń w dziedzinie moralnej. Zasady moralne, jeżeli o takich można w tym przypadku mówić, tworzy sam i zwykle są dostosowane do jego słabości. Czasami słyszę zdanie o jakimś zmarłym człowieku, który porzucił wiarę, Kościół – jaki to był dobry człowiek! Wtedy rodzi się moje pytanie: to dlaczego odrzucił Boga, najwyższe dobro? Widocznie to dobro było przez niego postrzegane inaczej, ale w odbiorze ukazywał się jako ten wyjątkowo dobry człowiek.