Ile mamy różańców w naszych domach? Zapewne kilka lub kilkanaście. Pamiętam kolędę w Nowym Sączu, kiedy rodzina przyjmująca mnie zaczęła się chwalić różańcem otrzymanym od Jana Pawła II w czasie pielgrzymki do Rzymu. Piękna pamiątka pochwaliłem, ale zaraz zapytałem: a kiedy ostatnio modliliście się tą modlitwą? Nastała chwila ciszy a matka z pewnym zażenowaniem próbowała ratować niezręczną sytuacje odpowiadając – no wie ksiądz, może tak wspólnie to nie odmawiamy, ale dzieci to na pewno mówią przecież chodzą na religię. Szybko zmieniłem temat gdyż wszystko było jasne a nie chciałem jeszcze bardziej konfundować gospodarzy, skądinąd miłych ludzi. Otóż, tak często wygląda nasza pobożność maryjna – mamy różaniec lecz go nie odmawiamy, nie modlimy się tą modlitwą, która pomaga, która ożywia naszą wiarę. Mówienie o klepaniu różańca przez babcie to obraza i brak rozumienie tej modlitwy. Rozpoczął się październik i może dobrze będzie wziąć do ręki różaniec i spróbować rzeczywiście modlić się, wcześnie zaznajomiwszy się z treścią tej modlitwy.