Poluzowano nieco obostrzenia epidemiczne i oto do społeczeństwa dotarł bardzo bolesny przekaz. W stolicy Tatr pojawiło się mnóstwo turystów, ale niestety wielu z nich na to miano nie zasługuje gdyż oblegli Krupówki i dali pokaz wydolności alkoholowej awanturując się przy tym tak mocno, że policja miała pełne ręce roboty. Jeżeli relaks ma polegać na piciu alkoholu i awanturnictwie to świadczy o bardzo niskim poziomie kultury i etyki. Przecież do Zakopanego nie pojechali ludzie wiążący koniec z końcem lecz bardziej zasobni materialnie i jak się okazuje oni nie umieją odpoczywać inaczej jak tylko w oparach alkoholu. Smutny obraz i tym smutniejszy – bo jak podają statystyki – wzrosła zamożność rodzin, ale w strukturze wydatków na pierwszym miejscu znalazł się alkohol. Świadczy to też o pustce duchowej zabijanej właśnie alkoholem. Młodzi ludzie porzucają wiarę demonstracyjnie wypisując się z katechezy ponieważ nie umieją i nie chcą pracować na sobą, nie chcą kształtować siebie według naturalnych potrzeb, nie chcą by Bóg coś im przypominał lecz wolą oddawać się konsumpcji i płytkiej rozrywce a to niestety często kończy się paliwem alkoholowym. Ponadto pojawia się problem szacunku dla porządku prawnego w naszym kraju. Policjant interweniujący przeżywa zazwyczaj mocny stres i jest tylko człowiekiem. Zaś awanturujący się oczekują że powinien zrozumieć awanturnika i broń Boże go nawet nie dotknąć a nawet podziękować za to, że dzięki nim mają pracę i nie muszą siedzieć na komisariatach. Absurd, który w cywilizowanych krajach nie ma miejsca. W Polsce on jest i ma dobrze.