Ożywiłem się mocno, kiedy kilka dni temu zobaczyłem na ekranie telewizora panią prof. Magdalenę Środę. Zapytana przez dziennikarza czy wie kiedy rozpoczyna się życie zdecydowanie odparła, że nie wie i próbowała to zagadnienie włożyć w rozważania filozoficzne na seminarium naukowym. Współczuję tym seminarzystom takiego autorytetu intelektualnego i moralnego. Początek ludzkiego życia jest jasno zdefiniowany przez naukę i każdy uczeń opuszczający szkołę podstawową powinien to wiedzieć. Natomiast inną sprawą jest nurt liberalny, który dla wygody człowieka zapisuje w prawie cywilnym możliwość zabijania bezbronnego dziecka. Pani Profesor daje takie prawo kobiecie zaś dziecku poczętemu odmawia prawa do życia. I to jest ta postępowa nowoczesność w wydaniu lewicowych pań, które wykrzykują okrutne hasła. Pani Środa zapytana czy przystoi dzieciom wykrzykiwać hasło hej, hej, hej aborcja jest okey odpowiedziała, że przystoi, że jest to w porządku. Włosy stają na głowie, kiedy słucha się tego rodzaju wypowiedzi. Cale szczęście, ze czerwone błyskawice tracą impet a nawet stają się problemem dla wielu polityków, którzy je popierali. W kontekście tego wszystkiego każdy myślący musi jasno wyrażać się o życiu nie tylko poczętym ale i tym dobiegającym kresu egzystencji na tej ziemi. Pewne sprawy nie mogą być uchwalane demokratycznie, gdyż są one wpisane w naturę człowieka. Człowiek posiada swoja godność od początku swego istnienia, już w łonie matki. Ma prawo do życia, ma prawo do wolności i sprawiedliwego podziału dóbr, by móc godnie żyć. Ma prawo do spokojnej starości i opieki w sytuacji swojej bezradności. Tego wszystkiego uczy nas wiara chrześcijańska i dlatego jest tak mocno zwalczana nawet w katolickiej Polsce. Ubolewam, nad młodym pokoleniem, pozbawionym często wartości duchowych, karmionych jedynie sukcesem i konsumpcją. Odchodzenie od Bożych zasad uzasadniają tym co liberalna propaganda im wciska: Kościół jest niepotrzebny, to średniowiecze, wylęgarnia pedofilów, zachłanność materialna. To im wystarcza by zrezygnować z obiektywnych moralnych wymogów i realizować siebie, łamiąc naturalne sumienia i gubiąc sens życia. Taka postawa zazwyczaj smakuje, lecz w trudnych sytuacjach poprzez swoją pustkę prowadzi do życiowej beznadziei, którą próbuje się ukryć wmawiając sobie i otoczeniu, że wszystko jest dobrze.