Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce prowadzi systematyczne badania nad stanem Kościoła. Temu służą coroczne badania (w październiku) prowadzone w parafiach dotyczące udziału we mszach niedzielnych czy liczby przyjmujących Komunię świętą. Tendencje spadkowe są widoczne od wielu lat, których przyczynami są: liberalizm, konsumpcyjny styl życia, osłabienie więzi rodzinnych, negacja trudnych wymogów moralnych, zgorszenie przez duchownych, lenistwo w pogłębianiu wiary. Takie zjawiska zna historia i jakoś Kościół się nie zawalił. Tymczasem lewica przypuszcza raz po raz atak na Kościół posługując się pedofilią, która ponoć mnoży się tylko wśród duchownych, wysysaniem pieniędzy od biednego państwa, atakiem na biedne kobiety, dzieci i osoby LGBT. Takie absurdy działają mocno na wiele osób o słabej kondycji duchowej. I dla nich działacze lewicowi wynaleźli modę na apostazję czyli wystąpienie z Kościoła Katolickiego. Apostazje zdarzały się ale ich liczba była tak niewielka, że zaprzestano badanie tego tematu. Natomiast, aby podkręcić temat uruchomiono licznik apostazji, by pokazać ilu to Polaków pokazało czerwoną kartkę Kościołowi. Ponadto pojawili się patroni apostazji wspierający mocno przyszłych apostatów. Prof. Hartman, znany z niechęci do Kościoła zachęca na swoim blogu do podjęcia apostazji podsuwając argumenty populistyczne lub wzięte z księżyca i to z okresu kiedy przebywał tam Twardowski. Zastanawiam się nad potrzebą apostazji, kiedy praktyczne odejście od Kościoła, zresztą bardzo liczne, nie powoduje żadnych konsekwencji prawnych ani materialnych. Apostaci chcą sobie coś udowodnić poprzez złożenie oświadczenia, które i tak nie przekreśla faktu przyjęcia chrztu a Kościół ich nigdy nie skreśli z ksiąg metrykalnych.