Ciężar epidemii przygniata nie tylko chorych, ale każdego odpowiedzialnego człowieka. Liczne ograniczenia i trudności ale nade wszystko strach wpływają negatywnie na nasze samopoczucie a także na patrzenie przyszłość. Jak, my ludzie wierzący powinniśmy odnosić się do wyzwań obecnej sytuacji. Najpierw korzystajmy z rozumu i uznajmy, że jest wirus, że należy się chronić przed nim zgodnie ze zdobyczami nauki, że nie należy lekceważyć wskazań służb sanitarnych kraju. Następnie musimy odciąć się od doniesień mediów, które wykorzystują sytuację do straszenia ludzi posługując się kłamstwem, manipulacją czy subiektywną interpretacją wydarzeń. Zmuszeni do spędzania większości czasu w domach znajdźmy w sobie nie ruszane od dawna pokłady miłości. Wreszcie mając więcej czasu sięgnijmy w głębię naszego ducha i zapytajmy o stan wiary, o modlitwę, o zrozumienie tego krzyża chociażby w kontekście słów Pana Jezusa – „Kto chce pójść za mną niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”.