Często słyszę mniej więcej takie słowa: nie chodzę do kościoła bo mam Mszę w telewizji. Na moje pytanie od jak dawna tak jest, otrzymuję odpowiedź: od początku pandemii. Wyjaśniam, że do końca maja była dyspensa biskupa a od początku czerwca powinniśmy być w kościele na Mszy. Wywołuje to nieco zdziwienie i pada zdanie – przecież to jest to samo. Otóż nie jest to samo. Transmisja radiowa, telewizyjna czy ostatnio bardzo modna internetowa nie jest uczestnictwem we mszy a co za tym idzie nie jest spełnieniem wymogu uczestniczenia we mszy niedzielnej i w święta nakazane. Fizyczna obecność a także świadomy udział spełnia wymóg uczestniczenia we Mszy. Wszelkie transmisje są ułatwieniem dla przeżywania niedzieli przez osoby, które wskutek obiektywnych przeszkód nie mogą przybyć do kościoła: chorzy, osoby opiekujące się chorymi, brak możliwości dotarcia do kościoła, znaczna odległość, brak kapłana w pobliskim kościele, utrudnienia pogodowe czy losowe. Są także osoby, które panicznie lękają się wirusa i nigdzie nie wychodzą z domu – takie transmisje są także dla nich. Wszyscy inni powinni być na Mszy św. w kościele, zachowując jedynie epidemiczne środki ostrożności.