Zbliża się nowy rok szkolny i jak na razie rząd planuje normalne rozpoczęcie nauki we wszystkich szkołach. Tu i ówdzie pojawiają się głosy, że należy to jeszcze odłożyć, a może trzeba więcej pieniędzy na rozluźnienie klas, a może  …. i tak w nieskończoność ciągną się uwagi. Moim zdaniem nauka musi się rozpocząć ze względu na kształcenie kolejnych roczników. Zdalne uczenie nie zstąpi bezpośredniego kontaktu z nauczycielem. Ponadto dyscyplina zdalnego uczenia w zasadzie nie istnieje gdyż uczniowie w zdecydowanej większości „olewali” polecenia nauczycieli a ci byli bezbronni wobec taki postaw uczniowskich. I tutaj pojawia się kolejny raz problem etyczny: czy uczeń jest świadom swoich obowiązków, czy rodzice czują się odpowiedzialni za zdalną realizację programu nauczania. „Nowoczesna szkoła” niestety bezstresowo przepycha do kolejnych klas licznych leni, cwaniaków i kombinatorów. A później dziwimy się, że uczeń kończący szkołę podstawową nie umie czytać, pisać i liczyć. Oczywiści, że te słowa adresuję do tych, którzy lekceważą tak szkołę jak i nauczycieli. Epidemia nadal istnieje i nie wiadomo kiedy się zakończy więc tym bardziej powinno nam wszystkim zależeć, by ten czas nie został stracony w procesie edukacji dzieci i młodzieży. Myślę jednak, że zachowanie wskazań władz sanitarnych jest kluczowe dla rozprzestrzeniania się wirusa. Niedawno zobaczyłem przy naszym kościele dwie dorosłe osoby, które witały się tak czule jakby któraś z nich wróciła ze Syberii – zero dystansu, zero powściągliwości w wyrażaniu uczuć, zero świadomości, że trwa epidemia. Takich obrazów jest znacznie więcej (chociażby wesela, imprezy towarzyskie itd.). Tak więc stosujmy to wszytko co nam podpowiada rozum, nie dywagujmy czy wirus jest czy go nie ma, i żyjmy w miarę normalnie gdyż czas naszego życia ucieka a jego jakość nie zależy od ilości pocałunków.