Sierpień to wyjątkowy miesiąc w naszej Ojczyźnie. Pełno w nim różnych rocznic związanych z dawną i najnowszą historią Polski. Ponadto w wymiarze religijnym to czas pielgrzymek do duchowej stolicy jaką jest Jasna Góra. W tym roku z powodu epidemii pielgrzymki są mocno ograniczone, ale przecież to nie przeszkadza w duchowym pielgrzymowaniu i przeżywaniu dzień po dniu głębokich treści religijnych – przypomnę, że pielgrzymka to nie pokonywanie kolejnych kilometrów i opatrywanie zmęczonych nóg ale przede wszystkim wejście w siebie, by lepiej zrozumieć swój stan duchowy i wzmocnić swoje wnętrze. Wobec liberalnego świata, który raz po raz głosi nowe wersje uszczęśliwiania człowieka katolicy muszą odnowić swoją świadomość dotyczącą miejsca na tym świecie i celu życia. Wielu katolików pragnęłoby by Pan Bóg pochylał się nad każdym problemikiem i załatwiał tak jak tego sobie życzymy. Pan Bóg nie jest usługodawcą tylko Miłością dającą człowiekowi wszystko, nawet siebie po to by mógł on zrealizować w pełni swoje człowieczeństwo. Koronawirus daje się nam, mocno we znaki i wszyscy czekamy z utęsknieniem na jego odejście. Ale czy obecna sytuacja nie skłania nas do refleksji: wszystko na tym świecie jest kruche i najważniejsza jest miłość, tak jak zresztą pisał ks. Twardowski – „śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą”. W życiu musi się liczyć przede wszystkim człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boże.  O takiego człowieka upomina się Kościół m.in. wzywając do trzeźwości, gdyż alkohol ciągle zagraża nie tylko samemu człowiekowi ale także rodzinie czy życiu społecznemu, ot chociażby wypadki komunikacyjne pod wpływem alkoholu. Sierpień to także miesiąc obejmowania urzędu prezydenta (tak jest już od dwóch kadencji). Zaprzysiężenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na nową kadencję jest ważnym wydarzeniem bez względu na poglądy polityczne. Zawsze ten dzień wywołuje we mnie dreszcz pozytywnych emocji gdyż uświadamiam sobie, że mamy Niepodległą Ojczyznę. W tym roku zasmuciła mnie absencja tak wielu posłów i senatorów. Tłumaczenie swojej nieobecności wirusem czy niechęcią do wybranego prezydenta jest infantylne i jak się okazuje w polskim parlamencie mamy sporą grupę „dzieciaków”, które pogniewały się na polską demokrację a wiele pań tzw. feministek urządziło sobie z poważnej uroczystości imprezkę  - „kolorowo, goło i wesoło.