W minionym tygodniu odwiedziła mnie rodzina z Moskwy – polsko-rosyjskie małżeństwo z dwójką małych dzieci (5 i 2 lata). Nic nie byłoby w tym niezwykłego, gdyż są wakacje i ludzie się odwiedzają a ponieważ proboszcz też jest podobno człowiekiem (ostatnio wyczytałem, że raczej nie posiadam ani człowieczeństwa ani praw obywatelskich) toteż i do niego czasami ktoś zaglądnie. Rozmowa potoczyła się o życiu na emigracji w takim kraju jakim jest Rosja. Po opowiedzeniu o bytowych osiągnięciach przyszedł czas na tematy religijne i zaskoczył mnie mały chłopczyk, mówiący po polsku, rosyjsku, angielsku i pięknie modlący się słowami znanych tekstów „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”, „Aniele Boży” i „Wieczny odpoczynek”. Pytam skąd taka umiejętność dziecka a mama Rosjanka i ojciec Polak wyjaśniają – dzieci przed snem odmawiają z rodzicami modlitwę. Pomyślałem – dobrze usytuowani, mieszkający w centrum Moskwy (z jednego okna widok na Cerkiew Zbawiciela a z drugiego na Kreml) nie mający pod ręką kościoła i duszpasterza potrafią żyć blisko Boga i w takim duchu wychowywać dzieci. I jak to zwykle bywa nasunęło mi się pytanie – ile dzieci pięcioletnich w naszej parafii potrafi samodzielnie  wypowiedzieć takie modlitwy? Widzimy jak ważna jest rola rodziców w kształtowaniu wiary dziecka. Rodzic spełniający swoje powołanie musi pamiętać, że jest pierwszym i niezastąpionym katechetą a zarazem świadkiem wiary. Wiara to nie jest coś co się chowa  pod korzec. Wiarą należy żyć a w przypadku rodziców należy ją przekazywać.