Stan epidemii nadal trwa. Władze zdejmują kolejne ograniczenia, ponieważ życie musi się toczyć a zaufanie do obywateli roztropnie się zachowujących raczej wzrasta. Część młodzieży jednak lekceważy wskazania dotyczące noszenia masek i zachowywania odległości. Można zaobserwować małe grupki, zachowujące się tak jakby nic im nie groziło. Próbuję rozumieć młodzieńczy entuzjazm, zwłaszcza wiosną ale apeluję o ostrożność. Smuci mnie bardzo brak młodzieży na Mszach niedzielnych. Owszem dyspensa biskupa od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii nadal obowiązuje, to jednak wasza nieobecność budzi niepokój: czy aby nie jest to wam na rękę - skoro nie muszę to nie idę. Uczestnictwo we Mszy niedzielnej to jest przecież jakieś świadectwo wiary w obecność Chrystusa. Ja idę na spotkanie z Chrystusem – taki jest sens tego wydarzenia. Nasuwa mi się także nieco szerszy problem: ilu ludzi wróci do praktyk po ustaniu epidemii. Już teraz można zaobserwować przykładowo, że z sakramentu pokuty korzystają osoby, które regularnie to czynią w odstępach miesięcznych, dwu lub trzymiesięcznych. Brakuje tych, którzy raz do roku się spowiadają na Wielkanoc. Widocznie uznali, że skoro w tym roku nie musieli stać w kolejkach wielkotygodniowych to może jakoś „wytrwają” następny rok w swoich grzechach. Pytam więc o poczucie winy wobec Boga i troskę o swoją duszę. Tego bardzo wielu katolikom brakuje a wirus bardzo łatwo zwolnił ich od troski o swoje zbawienie. Nieco zdziwiony jestem zbyt powolnym zdejmowaniem ograniczeń w nabożeństwach. Ostatnio premier otworzył bary, kawiarnie i restauracje ze wskazaniem - jedna osoba na cztery metry kwadratowe a w kościołach ten wskaźnik wynosi jedna osoba na dziesięć metrów kwadratowych. Tego nie bardzo mogę pojąć, tym bardziej, że w restauracji trzeba zdjąć maseczkę na cały czas konsumpcji, która może trwać godzinę albo i dwie, pomieszczenia są o małej kubaturze a w kościele o znacznej ilości powietrza trzeba mieć maseczkę i najwyżej ją zsunąć na moment przyjmowania Komunii św.. Takich paradoksów można byłoby wymienić więcej, ale sytuacja jest bardzo zmienna i raczej nie da się wszystkiego dokładnie przeanalizować i stąd zapewne takie dziwne sytuacje. Uważam jednak, że kościół jest szczególnym miejscem duchowego umacniania się człowieka toteż dostęp powinien być łatwiejszy.