Spotykam młodych ludzi, którzy twierdzą, że utracili wiarę. Pytam o przyczynę i tutaj ukazuje mi się zatrważający obraz – ten człowiek nigdy nie miał wiary. Owszem był ochrzczony, przyjął sakramenty i nawet jak był młodszy to chodził do kościoła, ale gdy dorósł to stwierdził (raczej uczciwie), że właściwie to on nic nie ma wspólnego z Bogiem. Takich sytuacji, jak sadzę, jest wiele. Przyczyny są złożone: najpierw rodzice, którzy sami borykając się z własną wiara nie zdołali lub nie umieli przekazać wiary dzieciom a przecież to jest ich obowiązek wynikający ze sakramentu małżeństwa oraz z prośby o chrzest swojego dziecka. Tak więc rodzi się pytanie o naszą wiarę, czy ona jest wystarczająco rozumna, czy mamy odpowiedni dla naszej wiary zasób wiedzy na jej temat. Kościół często obwinia się o zanik wiary u wiernych. Otóż w Kościele mamy depozyt wiary czyli nauczanie o niej oraz sakramenty, które mają za zadanie uświęcanie naszego życia. To wszystko Kościół realizuje; problemem może być jedynie nasza otwartość i posłuszeństwo Urzędowi Nauczycielskiemu, który obecnie często jest konstatowany.