Rodzino! Jaka jesteś? Powiedz coś o sobie! Te słowa cisną mi się do głowy ponieważ obserwuję ogromne zmiany w funkcjonowaniu rodziny. Rodzina w rozumieniu tradycyjnym a zarazem chrześcijańskim rozpada się na naszych oczach. Młodzi zawierając związek małżeński nie bardzo rozumieją czym on ma być. Najczęściej koncentrują się na sobie i to w wymiarze doznaniowym – jest nam dobrze, przecież się kochamy a życie to ciąg przyjemności, na które to musimy mieć dużo kasy. Kiedy po dłuższym okresie cieszenia się sobą pojawia się dziecko wtedy niemal oboje doznają szoku sytuacyjnego: trzeba zająć się dzieckiem, jak to robić, co z pracą, a nasze imprezy, znajomi wyjazdy? Mamy tutaj do czynienia z brakiem ciągłości pokoleniowej. Młodzi układają swoje życie często na opak, bez odnoszenia się do  wypracowanych wzorców, które w przypadku rodziny wcale się nie starzeją. Jakże  często słyszymy o braku elementarnej wiedzy o wychowaniu dziecka u młodych i wykształconych małżonków. Wprawdzie czytają różne podręczniki o wychowaniu, ale stosują tę wiedzę jako instrukcję obsługi dziecka. Takie coś nigdy nie zafunkcjonuje, bo człowiek to nie urządzenie lecz istota, którą trzeba traktować z miłością bezwzględną, całkowitą, ofiarną i czasami bardzo wymagającą. Tego, niestety nie da się pogodzić z miłością konsumpcyjną i dlatego tak ważną sprawą jest duchowość, która potrafi  doskonale odpowiadać na potrzeby tak małżeństwa jak i rodziny. Gdzie się jej uczyć? U Boga, u Świętej Rodziny – ten wzorzec stał się podporą naturalnego małżeństwa i rodziny, stał się wzorcem chrześcijańskiego małżeństwa i rodziny. Rodzice przekazujecie swoim dzieciom właśnie ten wzorzec a Wy drodzy młodzi małżonkowie – dajcie się porwać takiej miłości jaką daje Wam Chrystus a o której to słyszeliście być może w czasie swojego ślubu słuchając hymn o miłości św. Pawła (1 Kor 12,31-13,8a).