Katolik to ten, kto żyje sakramentami. Zazwyczaj kryzys wiary bierze początek w braku rozumienia sakramentów Kościoła a także w pojawiających się trudnościach  w korzystaniu z nich. Ideałem życia katolika jest ciągły stan łaski uświęcającej, czyli  wolność od grzechu ciężkiego. Niestety wielu uważa, że takiego grzechu nie popełnia i w związku z tym nie ma się z czego spowiadać. Staram się zrozumieć taką osobę, ale już nie rozumiem dlaczego więc nie przystępuje do  Komunii św. chociażby tylko w niedzielę. Kiedy pytam o częstszą Komunię św. wtedy zazwyczaj słyszę – no, tak bez spowiedzi to chyba nie można. Jest to smutny obraz katolika, który stał się formalistą i stosuje zasadę jedna spowiedź, jedna Komunia św. i brak poczucia grzechu. Tymczasem życie katolika powinno być oparte o szczególnie o dwa sakramenty: Pokutę i Eucharystię. Pokuta sprawia nam sporo trudności, wielu nie potrafi dobrze się wyspowiadać. Wielu boi się lub wstydzi spowiednika. Wielu nie rozumie czym jest wyznanie grzechów (swoich a nie cudzych). Dlatego nieco przypomnienia. Spowiedź to przede wszystkim stanięcie w prawdzie o własnych grzechach przed Bożym majestatem polegające na szczerym wyznaniu wszystkich grzechów, które się  pamięta , a w szczególności grzechów ciężkich. Aby móc to uczynić nie wystarczy krótki błysk myśli lecz trzeba zrobić dokładny rachunek sumienia – czyli poświęcić przynajmniej 15 min na zastanowienie się na tym, a pomocą mogą służyć pytania do rachunku sumienia. One wiele przypominają i porządkują. I jeszcze jedno – wyznajemy swoje grzechy, nazywając je po imieniu, bez wybielania, zbędnych opisów czy usprawiedliwień.  Spowiednik nie jest sędzią, tylko narzędziem Boga, w którego imię wykonuje znak sakramentalny. To co kapłan mówi jest pouczeniem duszpasterskim i zachętą do nawrócenia. Druga ważna sprawa to nawrócenie. Dokonuje się ono poprzez duchowy wysiłek zmierzający do takiego kształtowania woli, by w sprawach moralnych zawsze dokonywała dobrego wyboru. Czas bezpośrednio po spowiedzi jest temu poświęcony i w codziennym rachunku sumienia powinniśmy stawiać sobie pytanie – jak wypełniamy nasze postanowienie poprawy?  Tak przeżywana spowiedź nie będzie torturą, lecz drogą szczęśliwego życia, chyba, że ktoś szuka szczęścia poza Bogiem, lecz tam trwa ono tylko chwilę.