W tych dniach zastanawiamy się nieco więcej nad życiem a właściwie nad jego celem. Wielu ludzi młodych odrzuca wieczność widząc w doczesności spełnienie siebie a więc i swój cel życia. Jednakże tak nie jest, gdyż śmierć i cierpienie nie znajdują się na liście pożądanych „dóbr” tego świata a dotykają każdego i wtedy rodzi się smutek, apatia czy nawet depresja ponieważ nie można tej trudności pokonać siłami doczesnymi. Trzeba nam wiary i trzeba tą wiarą żyć, wtedy rozpacz nie zaglądnie nam w oczy a życie ludzkie nie jest jedynie „smutną lista umarłych”, o jakiej pisze Wisława Szymborska. Lęk przed śmiercią towarzyszy każdemu normalnemu człowiekowi lecz w przypadku osoby wierzącej nadzieja wieczności jest swoistego rodzaju katalizatorem łączącym ten świat z wiecznością. Poza tym warto spojrzeć na naukę, która coraz bardziej zgłębiając tajniki wszechświata a także ludzkiego organizmu staje ciągle przed odwiecznym pytaniem o „praprzyczynę” różnego rodzaju zjawisk i procesów. I co ciekawe odkrycie czegoś nowego pozostawia nadal aktualnym pytanie o przyczynę. Ludzie wierzący niezmiennie odpowiadają – jest Bóg, który wszystko stworzył i wszystkim kieruje i czeka na człowieka. Słynny „zakład Pascala” jest bardzo logiczny; jeżeli wierzysz w Boga to nic nie tracisz a jeżeli nie wierzysz to możesz stracić wieczność. Wiara nie niesie żadnego ryzyka w przeciwieństwie do odrzucenia istnienia Boga, które może skończyć się dla człowieka bardzo źle. Ponadto wiara daje moralne oparcie w życiu.