Czesi podobno uważają śmierć za coś nieczystego i dlatego poddają kremacji ciała zmarłych (na koszt samorządu) a pogrzebanie prochów w sytuacji kiedy prawo tego nie nakazuje, najczęściej pozostawiają zakładom pogrzebowym grzebiącym je na bezimiennych łączkach czy w zbiorowych piwnicach. Takie podejście do zmarłych jest na szczęście w naszym kraju nie do pomyślenia, chociaż coraz częściej poddajemy się kremacji, być może z takich samych przyczyn jak Czesi. Pierwsze dni listopada to stawanie przy mogiłach naszych krewnych, to modlitwa wynikająca z wiary w wieczność, to kwiaty wyraz miłości, to znicze wyraz pamięci. Ten ważny polski obyczaj może zaniknąć wraz z zanikiem wiary w Boga, wiary w wieczność. Współczesny Polak coraz bardziej staje się homo economicus a Bóg raczej mu w tym nie pomaga i stąd tak wiele odejść od wiary. Śmierć dotyka każdego i można przed nią uciekać do pewnego momentu, ale można też rozwiązać tę tajemnicę przez wiarę – jako przejście do innego świata. Wtedy naturalny lęk staje się jedynie niepokojem o rodzaj wieczności i wtedy zrozumiała jest modlitwa za zmarłych.