Dotąd myślałem, że rola ambasadora jest rolą służebną wobec kraju, który reprezentują. Również po zakończeniu misji byli ambasadorowie starają się o dobre imię swojego kraju, chociażby z tego powodu, że przecież zostali dobrze wynagrodzeni za swoją służbę. List otwarty 23 byłych ambasadorów Polski do prezydenta USA Donalda Trumpa mówiący o tym, że przybywa do kraju, który nie jest praworządny, któremu to krajowi grozi katastrofa, gdyż jest otoczony nieprzyjaciółmi a na dodatek skonfliktowany ze sąsiadami odebrałem z wielkim zażenowaniem i wstydem. Polityka przewraca w głowach nawet tym, którzy powinni doskonale wiedzieć na czym polega dyplomacja nawet wtedy, gdy się już nie pełni zaszczytnej funkcji ambasadora. List sugeruje, że Polska to zupełne bezprawie a co za tym idzie dobry kąsek dla mocarnych sąsiadów czyli Rosji i Niemiec. Rozumiem, że zbliża się czas kolejnych wyborów, ale to nie powód, by wysyłać kłamliwie dramatyczny list z błaganiem o pomoc. Prezydent Trump nie jest naiwny i ma doskonałych doradców, którzy wiedzą jak mają się sprawy w Polsce. A do Panów Ambasadorów apeluję o szacunek dla tego kraju, w którym żyją; apeluję o poczucie dumy narodowej gdyż nie jesteśmy ogonem świata; apeluję o przyzwoitość wobec domu, w którym jest demokracja, w którym należy szanować wolę większości. Apeluję także o pamięć wobec historii, która pokazuje, że skłócenie Polaków może kończyć się źle tak dla Narodu jak i Państwa. Polska to nasza Matka – jak mówił św. Jan Paweł II – i o tym nie może zapomnieć nikt, kto mieni się Polakiem!