Źródłem naszej wiary jest Biblia. Tak Stary jak i Nowy Testament zawierają przekaz Boga skierowany do człowieka. Analizując dogłębnie treść Biblii łatwo dostrzec jak Bóg powoli formował człowieka – przerażające historie Starego Testamentu są tłem dla wysiłków Boga szanującego wolną wolę człowieka. To człowiek ostatecznie wybiera między dobrem a złem. Bóg ukazuje dobro i zachęca do pójścia za nim, a my poddajemy się temu lub nie. Szczyt miłości ukazał Bóg w Nowym Testamencie ukazując miłość Boga i bliźniego jako podstawową zasadę postępowania każdego, kto idzie za Chrystusem Zbawicielem. Stosowanie tej prostej w wymowie zasady nie jest łatwe i dlatego Kościół nam wyjaśnia jak ją należy rozumieć i jak nią żyć codziennie. Warto postawić pytanie o stosowanie tej zasady w moim życiu. Jakże  dzisiaj często nie mamy poczucia przekroczenia tej zasady. Ilu katolików twierdzi, że nie ma grzechu. Spotykam się i z takimi przypadkami, że ewidentny grzech ciężki nie uznaje się za grzech!  Zamiast moralności Bożej stosujemy w życiu swoją moralność, która najczęściej jest parawanem zakrywającym własne słabości. Jeżeli to wynika z pychy to jeszcze bardziej pogłębia sytuację grzechową człowieka, a jeżeli jest to niewiedza to należy wziąć się za czytanie Biblii lub katechizmu. Mam takie odczucie, że wiedza moralna u bardzo wielu osób jest znikoma i nic nie czynią aby ją posiąść. Wygodnictwo w tej materii skończy się jednak tragedią - zaprzepaszczeniem możliwości zbawienia.  Nie wszyscy będą zbawieni!