Raz po raz pojawiają się głosy jakichś dziwnych polityków mówiące o konieczności rozdziału Kościoła od Państwa, o wyprowadzeniu religii ze szkół, o zaprzestaniu finansowania katechetów i tak dalej. Oczywiście głosy te są głosami wrogów Kościoła (piszę to świadomie), gdyż normalni politycy, nawet niewierzący rozumieją nie tylko historyczną rolę Kościoła w tworzeniu wolnego Państwa  lecz również znaczenie religii w procesie kształtowania obywatela. Wrogowie Kościoła podnoszą bardzo populistyczne argumenty odnoszące się do rzekomych oszczędności, które można przeznaczyć na żłobki, przedszkola, emerytury czy podwyższenie głodowych pensji. Obawiam się, że te „oszczędności” byłyby niezauważone przez potencjalnych beneficjentów. Rzucanie jednak takich haseł dokonuje pewnego spustoszenia w umysłach ludzi, nawet zdawałoby się mocno wierzących. Media z lubością podejmują takie tematy, podgrzewając nieufność do Kościoła katolickiego. Przez to tworzy się również atmosferę wrogości wobec duchowieństwa. Pretensjonalność wobec księży jest coraz bardziej widoczna. Wielu wiernych żąda od duchownego takiego działania, jakie komuś pasuje. Sprzeciw duchownego rodzi agresję i swoistego rodzaju odwet. Owszem, wysokie wymagania moralne stawiane duchowieństwu są potrzebne, styl życia księdza musi być budujący wiarę i autorytet moralny. Można to dosyć łatwo zaobserwować u zdecydowanej większości duchowieństwa. Niestety ewangeliczny „kąkol” też się pojawia i trzeba go w porę usunąć. Pamiętajmy jednak, że wszyscy wierzący stanowią Kościół a duchowni nie spadają z kosmosu tylko wywodzą się z ludu, takiego jakim on jest. Jeżeli jest on zepsuty to i duchowny będzie zepsuty. Wierność Chrystusowi obowiązuje nas wszystkich. Co do katechezy poza szkołą; myślę, że to pociągnęłoby ogromne koszty obciążające wiernych. Uruchomienie sal katechetycznych wg. obecnych wymogów to są ogromne kwoty do których dojdą jeszcze koszty bieżącego utrzymania. A organizacja katechez poza szkolnym grafikiem wymaga dodatkowych dojazdów w bardzo różnych porach popołudniowych, co przy dzisiejszych licznych dodatkowych zajęciach byłoby wręcz niemożliwe. Wrogowie Kościoła wiedzą o tym doskonale i dlatego pod płaszczykiem populizmu pragną jednak zniszczyć tak wiarę jak i Kościół. Kościół przeciwstawia się życiu bez zasad moralnych i dlatego jest atakowany z uśmiechem tęczy.