„Święta, święta i już po” – echo powtarzane przez niemal wszystkich i tych gadających, i tych śpiewających. Nowy Rok rozpoczął się dla wielu rodzin dosyć smutno, gdyż musieli przeżyć ból rozstania z najbliższymi – odeszli do wieczności. Tak się złożyło, że w pierwszym tygodniu niemal codziennie uczestniczyłem w jakimś pogrzebie. Powaga, modlitwa, ofiarowana Komunia Święta to można było doskonale zauważyć. Zauważyłem też i inne sprawy związane z pogrzebem – zbyt mało wysiłku, by zewnętrznie ostatnia posługa zmarłemu wyglądała dobrze. Mam tu na myśli chociażby sam orszak z kaplicy do miejsca pochówku: często jest to bezładna grupa  zagubionych ludzi. Uczestnicy pogrzebu często nie wiedzą co zrobić z wieńcami, a to takie proste: sprawnie bierzemy je do ręki i ustawiamy się tuż za krzyżem, dalej  ksiądz, osoby niosące trumnę, rodzina, pozostali uczestnicy. Rozumiem nieraz tzw. „utratę głowy przez najbliższych”, ale powinien się ktoś znaleźć, by pokierować konduktem. Pracownicy zakładu pogrzebowego jakoś tam sobie radzą chociaż niektórzy też nie przykładają większej wagi do tego wydarzenia. Przykład - nagłośnienie niesione przez tą samą osobę, która niesie krzyż a dźwięk wydobywający się z głośnika pobudza jedynie mrówki cmentarne, gdyż urządzenie jest tak skierowane. Pomyślmy i zróbmy wszystko (tak rodziny jak i zakłady pogrzebowe i my księża), by pogrzeby naszych bliskich, których kochamy wyglądały godnie i elegancko.