Małżeństwo i normalna rodzina są rugowane ze świadomości młodego człowieka. Wielu traktuje małżeństwo jak jakieś zajęcie, które można w dowolnym czasie zakończyć i rozpocząć nowe. Idąc tą ścieżką w pewnym momencie dostrzegają błąd swego życia, ale odwrotu już nie ma; nie można odbudować więzi, które lekkomyślnie się podeptało. Kościół niezmiennie stawia nam przed oczyma wzór Najświętszej Rodziny i uczy o cechach trwałego i szczęśliwego związku małżeńskiego. Młodzi pozbawieni oparcia w swojej rodzinie i w klimacie społecznym nie potrafią przeciwstawić się rozmaitym trudnościom życiowym i łatwo się poddają myśli o rozejściu się, nie licząc się z krzywdą wyrządzaną dzieciom. Ileż razy słyszę zdanie „przecież mam prawo do szczęścia i muszę go znaleźć”. Owszem masz prawo do szczęścia, lecz nie cudzym kosztem i zanim zwiążesz się z kimś to pomyśl o odpowiedzialności, gdyż szczęście twoje jest powiązane szczególnie ze szczęściem tego, któremu dajesz życie.