Synaj w Dębicy to cykliczne spotkanie młodzieży z całej Diecezji Tarnowskiej organizowane w różnych miejscach, w tym roku padło na nasze miasto. Zorganizowanie takiego przedsięwzięcia nie jest łatwe i tym bardziej należy się wdzięczność wszystkim zaangażowanym tak od strony instytucji kościelnych jak i samorządowych -  burmistrz starosta oraz osób prywatnych. Kościół Miłosierdzia Bożego wypełnił się 2500 młodymi ludźmi raczej zainteresowanymi tym co mogli usłyszeć. Obok modlitwy, śpiewów pojawił się Kardynał Tagle z Filipin, ten sam, który miał znakomitą katechezę dla młodych podczas Światowego Dnia Młodych w Krakowie. Z ciekawością poszedłem na spotkanie z tak egzotycznym Gościem i mile zaskoczył mnie ten niewielki wzrostem ale mocny duchem człowiek, który znakomicie nawiązał kontakt z trudnym odbiorcą jaką jest młodzież. Bezustanny dialog, stawiane pytania, bezpośrednie zwroty nie pozwoliły na bierny odbiór, lecz angażowały słuchaczy do  uczestnictwa. Zaskoczyło mnie jedno pytanie, którego nie spodziewałem się w takim gronie. Otóż kardynał zapytał młodych – czy znają kogoś kto myślał o samobójstwie? Podniosło się sporo rąk i to dla mnie było zaskakujące mimo, że spotykam się z tym problemem. Tutaj jednak młodzież, i to ta młodsza doświadczyła czegoś bardzo trudnego. Kardynał raczej spodziewał się takiej sytuacji i zdiagnozował to bardzo krótko – młodzi ludzie coraz częściej czują się samotni. Mimo tylu komunikatorów, łatwości w przemieszczaniu się człowiek jednak czuje się samotny. To jest ty dramatyczna prawda, gdyż mamy coraz mniej czasu dla drugiego a nade wszystko dla Pana Boga! Człowiek zachłyśnięty swoimi zdobyczami nie potrzebuje Boga – sam chce być dla siebie wszystkim, a to jak wiemy z doświadczenia jest niemożliwe. Młodzi ludzie, wchodzący w dorosłe życie bez oparcia o drugiego człowieka (rodzica, nauczyciela) bez Boga z Jego miłością i zasadami gubi się a życie najbardziej hałaśliwe i kolorowe staje się udręką i stąd ucieczka w unicestwienie. Po co żyć skoro nikt mi nie powiedział po co jestem na tym świecie. Jako ludzie wierzący pochylmy się nad tym problemem i zapytajmy co tak naprawdę daję drugiemu człowiekowi, obojętne czy jest nim moje dziecko, czy sąsiad, znajomy lub nieznajomy.