Często spotykam się ze zdziwieniem kogoś wobec wymagań jakie stawiam przy załatwianiu różnych spraw w kancelarii. Ktoś prosi o pogrzeb osoby nie będącej parafianinem i jest zdziwiony, że trzeba uzyskać pozwolenie proboszcza parafii na terenie której ostatnio zmarła osoba zamieszkiwała. Narzeczeni mocno „stękają” wobec koniecznych dokumentów potrzebnych do zawarcia sakramentu małżeństwa. Problem z chrzestnymi bez małżeńskich związków sakramentalnych bardzo często rozgrzewa do czerwoności „zrozpaczonych rodziców”, którzy – i tu przyznaję im rację - z trudem mogą kogoś uprosić, by pełnił taką rolę. Katolicy po prostu wstydzą się być chrzestnymi, czyli wstydzą się być świadkami Chrystusa a to jest już poważny grzech, gdy przypomnimy sobie słowa Jezusa „Kto przyzna się do mnie przed ludźmi to i ja przyznam się do niego wobec Mojego Ojca, który jest w niebie”. Podobnych spraw jest wiele i zastanawiam się dlaczego w dobie internetu w ten sposób podchodzimy do załatwiania ważnych spraw we wspólnocie, którą tworzymy. Kościół jako widoczna instytucja musi funkcjonować  w sposób zorganizowany a to określa Kodeks Prawa Kanonicznego, jeden dla całego Kościoła oraz statuty Synodów Diecezjalnych uwzględniających specyfikę narodową czy kulturową. Wymagania, które stawiam są i muszą być zgodne z prawem Kościoła. Parafia nie jest moim  prywatnym przedsiębiorstwem, które mogę prowadzić tak jak mi się podoba. Wszelkie wymagania są określone prawem, którego niestety większość katolików po prostu nie zna. Nie raz, w dłuższej rozmowie z załatwiającymi jakąś sprawę i nieco „podminowanymi” stawianymi w kancelarii jakoby trudnościami dostrzegam brak  elementarnej wiedzy katechetycznej a po wyjaśnieniu widzę zrozumienie i nieco uśmiechu. Starajmy się zrozumieć, że w kancelarii nie zasiada „mój przeciwnik” tylko, ktoś komu zależy na twoim zbawieniu. To Ty najczęściej błądzisz wskutek niewiedzy i swój błąd uważasz za normę według, której inni muszą funkcjonować. Poza tym, co z twoim zaufaniem wobec drugiego człowieka? Musimy sobie ufać i nie myśleć, że za każdą sprawą kryje się jakiś podstęp czy chęć wykorzystania. Gdy idziesz do urzędu nie dyskutujesz z wymogami bo tak stanowi prawo, gdy idziesz do banku musisz spełnić jakieś wymogi prawa bankowego, gdy przekroczysz przepisy drogowe pan policjant wyciąga taryfikator i po dyskusji. Dlaczego więc w Kościele dajesz często upust swojej agresji? Czy Księża i Siostry Zakonne to oszuści, gangsterzy, którzy chcą cię pozbawić wszystkiego i wdeptać w ziemię? Zastanów się, bo za chwilę nie będzie miał kto podać Ci Komunii Świętej w godzinie śmierci.