Tydzień temu odbywała się jakaś muzyczna impreza w Dębicy. Dobrze jeżeli organizowane są dobre koncerty dające radość młodzieży, zwłaszcza podczas wakacji. Natomiast nie są już dobre zachowania młodych po imprezie. Otóż grupa młodzieży przeniosła się w okolice kościoła św. Jadwigi, by ….. imprezować korzystając ze swojej wolności. I nie jest ważne to, że jest środek nocy i raczej obowiązuje cisza, nie jest ważne to, że sowicie raczą się alkoholem w miejscu publicznym i nie jest ważne to, że sypią się wulgaryzmy, których inni muszą wysłuchać i wreszcie nie jest ważne to, że to wszystko dzieje się przy kościele, Domu Boga. Kilka osób postanowiło rozciągnąć imprezę na ulicę między plebanią i kościołem. Dziewczęta bardzo przezorne jak przystało na gospodynie imprezy ustawiały butelki na ulicy i z gracją doświadczonej kelnerki nalewały do kieliszków kolejne porcje alkoholu częstując już  mocno wstawionych chłopców. Przykry obrazek rzeczywistości, ponoć często oglądany w innych częściach naszego miasta. Nie jestem jakimś purytaninem i zamierzchłym dinozaurem ze zwapnionym mózgiem. Takie imprezowanie jednak uważam za przejaw braku wyższych wartości i hedonistyczne podejście do swojego życia. Niskie poczucie wartości często skłania młodego człowieka do takiego stylu zabawy. Gdybym zapytał ich o wiarę z pewnością wielu odpowiedziałoby, że są wierzący a to co czynią przecież nie jest niczym złym. I tutaj mamy podstawowy problem rozumienia swojej moralności, która odrzuca obiektywizm na rzecz subiektywizmu hołdującemu temu co przyjemne, co nie wymaga mojej odpowiedzialności przed nikim, nawet przed samym sobą.