Rozpoczęły się upragnione wakacje dzieci i młodzieży. Z jednej strony radość młodych a drugiej strony strapienie dla rodziców – gdzie i za ile zorganizować wypoczynek, jak zapewnić bezpieczeństwo, by pociechom nic złego się nie stało, co zrobić, by wakacje były atrakcyjne i udane. Dobrze jest kiedy cała rodzina może razem wyjechać na wypoczynek i wielu przypadkach udaje się to zorganizować. Niestety nie wszyscy mogą sobie pozwolić na wakacyjną eskapadę z prostego powodu: brak środków materialnych. W takim przypadku nie należy załamywać rąk tylko ruszyć głową i dobrze zorganizować czas wykorzystując to co oferują różne instytucje naszego miasta. W czasach mojej młodości nikt specjalnie nie organizował wypoczynku wakacyjnego – owszem, były tzw. kolonie czy obozy lecz nie cieszyły się one wzięciem z powodu różnych obaw rodziców. Czas wakacyjny należało sobie samemu zorganizować. Myślę, że dzisiaj jest to o wiele łatwiejsze niż dawniej, ponieważ pozom życia znacznie się podniósł i mamy dostęp do wielu miejskich atrakcji: baseny, boiska, koncerty, muzea, galerie sztuki, czy nawet piękne kościoły naszego miasta i powiatu. Mając negatywne doświadczenia musimy uczynić wszystko by dzieciaków nie pozostawiać sam na sam ze smartfonem czy komputerem. Pokażmy nie tylko formy aktywnego wypoczynku, ale spróbujmy wciągnąć młodych w rozmaite zajęcia domowe tak bardzo przydatne w dorosłym życiu. Przykładowo – umiejętność wbicia gwoździa w ścianę czy pomalowanie ławki lub upieczenie dobrego ciasta z owocami. Wymaga to pewnego wysiłku, ale zabija nudę i staje się czymś pożytecznym. Życie, oczywiście, nie składa się z wbijanie gwoździ czy pieczenia ciasta, ale są to potrzebne umiejętności, gdyż są składowymi tzw. radzenia sobie w życiu. Nowej aplikacji nie włożysz do garnka ani nie naprawisz typowych usterek w twoim domu. Pewnym problemem w czasie wakacji jest życie religijne. O ile w ciągu roku szkolnego jakoś ono się toczy – bo katecheta coś przypomni,  to rodzice a częściej dziadkowie przypomną o mszy – to podczas wakacji w wielu przypadkach ono zamiera. Bardzo łatwo usprawiedliwia się nieobecność na niedzielnej mszy wyjazdem, wycieczką a codzienna modlitwa znika z planu dnia (o ile on jest) z leniwym usprawiedliwianiem siebie – przecież mam wakacje. Pomyślmy o pięknych wakacjach, bez pozbywania się Pana Boga.